#8W2UB
Nie mam w swoim pokoju telewizora, a PlayStation 4 kupiłem kilka lat temu za pieniądze z rozdawania ulotek i pracy w różnych barach. Oczywiście na jakikolwiek ekran nie było mnie stać, ale na używaną konsolę od kolegi mogłem sobie pozwolić. Jakoś tak zżyłem się z tym kawałkiem plastiku. Postawiłem konsolę na boku, obok telewizora w salonie i codziennie wycierałem ją z kurzu, żeby tylko się nie zepsuła. Rodzice czasem używali jej żeby pooglądać filmy na YouTube. Tak tylko opisuję, żeby nie było że "hurr durr dlaczego nie trzymałeś swojej konsoli u siebie"...
Mam starszą siostrę. Siostra ma trójkę dzieci, a jej mąż sprawuje pieczę, żeby tylko dzieciaków za bardzo nie przemęczać dobrym wychowaniem. Chodzi mi o to, że każde drobne upomnienie dzieciaków, żeby się uspokoiły, albo żeby przestały robić coś złego, kończyły się kłótnią ze szwagrem NO BO TO JESZCZE DZIECKO, NIECH SIĘ WYSZALEJE. Siostra moja tylko go w tym wspierała. Oczywiście 500+ pobierane no bo jak żeby inaczej...
Szwagier nagle musiał wyjechać w celach służbowych, a siostra musiała wyjechać do przyjaciółeczki, bo szykowały się na jakieś urodziny, imieniny czy nie wiem w sumie co. No więc dzieci przywieźli do nas. Dzieciaki kolejno 3,4,5 lat.
Wyobraźcie sobie jak ciężko nad nimi zapanować... jedno włazi na szafki, drugie wywala wszystkie rzeczy z półki, bijąc filiżanki, trzecie rzuca klockami w okno i skacze na krześle niszcząc je. Kiedy spróbujesz uspokoić jedno, to pozostała dwójka zaczyna się bić i rzucać w siebie samochodzikami i tak w koło macieju. Dzieci są tak niesamowicie rozpuszczone, że w trójkę (no bo ja i rodzice) ledwo dawaliśmy sobie z nimi radę.
W pewnym momencie zauważyliśmy, że trzyletniego kaszkojada nie ma w pobliżu. Za późno zorientowaliśmy się że mały narobił w pieluchę (!) i rozsmarował jej zawartość na lodówce. Jakiekolwiek krzyki, upomnienia wzbudzały u dzieci jedynie śmiech. Mama czyściła lodówkę, tato kąpał malucha, a ja próbowałem zagonić do salonu najstarsze dziecko. Cały czas słychać było tylko śmiechy, piski i głośne wrzaski. Kiedy wszedłem z dzieckiem do pokoju, ten średni ze śmiechem uderzał swoimi racicami w ekran telewizora. Kiedy krzyknąłem na niego, żeby przestał, to zaczął się tak maniakalnie śmiać i z premedytacją pociągnął konsolę na podłogę. Konsola podpięta kablami schowanymi za telewizorem pociągnęła za sobą i telewizor. W jednym momencie słychać było tylko głośny HUK. Gnojek uderzony przez walący się na niego kilkukilogramowy telewizor, jedynie się roześmiał.
Telewizor - "rozlany" ekran.
PS4 – martwe.
Kiedy rodzice dzieci wrócili, opowiedzieliśmy im o całej sytuacji.
- Hehehe, trzeba było ich pilnować. Na szczęście jesteśmy rodziną, więc nie musimy wam nic odkupywać hehehe" - powiedział szwagier.
Niech odkupują. Zerwijcie kontakt z taką rodzinką, na czas aż gówniaki dorosną, albo ogarną ich wychowywanie.
Wątpię, by jedno, albo drugie miało miejsce... Skoro przygniecienie telewizorem wywołało w czterolatku tylko atak śmiechu (kurde, mam 23 lata i bym się wystraszyła), to podejrzewam, że u nich w domu to normalka. Jak dożyją do pierwszej klasy podstawówki to będzie dobrze.
Zgłaszać na policję. Z pewnością była warta ponad 500zł.
Akurat przeznaczą jedne 500+ na odkupienie
Ale co zglaszac? Pod czyja opieka byly wtedy dzieci? Kto sie opiekuje ten odpowiada
A kto prawnie odpowiada za dziecko? Chyba nie niańka lol
Prawnie nie odpowiada nianka. Jednak w chwili kiedy dzieci zrobily ten burdel byly pod opieka dziadkow i to oni odpowiadaja za zniszczenia. Oczywiscie milo by bylo gdyby rodzice sie tez poczuwali do odpowiedzialnosci. Ale to male dzieci byly. Trzeba je pilnowac. Troje doroslych nie daje rady dzieciom. Wstyd
@K246p Daliby radę, ale niestety, tego na smyczy trzymać nie można. NORMALNE dzieci można upilnować w jedną osobę.
Rodzice zdecydowanie odpowiadają za dzieci na zasadzie ryzyka, czyli niezależnie od swojej winy w nadzorze. Zwolnić się mogą jedynie poprzez oddanie dziecka pod opiekę innej osobie lub instytucji trudniącej się tym (szkoła, wychowawca na koloniach, ale niania już raczej nie, bo nie ma zawodowych niań).
"Ale to male dzieci były" oho mój ukochany madkowy argument. Moje dziecko ma 8 miesiecy, nie 3,4 lub 5 lat , i już zaczyna rozumieć co znaczy "nie wolno", powoli też zaczyna łapać kiedy coś przeskrobie (np. ściąga sobie telefon ze niskiej lady gdy na chwilę wychodzę, kiedy wracając pytam go spokojnym głosem co robi podskakuje i puszcza telefon jak poparzony). Co zrobiłam nie tak przecież to niemowle?
Rodzicie wychowują i za wszelkie braki w wychowaniu oni odpowiadają, czy mają one miejsce przy nich czy na drugim końcu polski. Jeśli dziecko w szkole pobije drugie dziecko i zniszczy np. jego plecak to powiesz, że "no ale był w szkole, to nie mój problem?" Twój bo Ty tak nie udolnie go "wychowałeś/aś".
*z niskiej lady- nie mogę zdzierżyć mojego błędu, przepraszam ;)
@KapitanMajtas, ale przecież nawet w szkole gdy dziecko coś zniszczy, to są wzywani rodzice i to oni ponoszą koszta
To rodzice takie ciamajdy, że nie potrafią własnej córce kazać odkupić zniszczony sprzęt?
"Na szczęście jestesmy rodziną, wiec nie będzie problemu, że zniknięcie nie naprawiając szkód.
Heheheh"
Ja pier... Chyba bym takie bachory w piwnicy zamknęła albo owinęła streczem żeby siedzieli w miejscu
@Mikkininaj ciekawy jestem ile osób nie wie co to strecz bądź musiało sprawdzić w google
knebel i do piwnicy
gdy czytam takie wyznania jak ten Autorki to się zastanawiam czy ona jest ubezwłasnowolniona umysłowo? Znała bachory MOGŁA SIE NIE ZGODZIC.
@ototo jak czytam takie komenatarze jak te to zastanawiam się czy ich autor jest ubezwłasnowolniony. Autorka miała przysłowiowe gówno do gadania bo to dom jej rodziców i to oni decydowali. Boże czemu w tych czasach czytanie ze zrozumieniem zanika.
nie jestem za biciem, ale chyba bym nie wytrzymala i pryzwaila solidnie, po czym zaknla w jakims pokoju, gdzie nieiele mozna zniszcyzc i niech wyja
rodzice by sie obrazili i ich wiecej nie podrzucali, sprawa ogarnieta
koniecznie zaloz im sprawe o zwrot kosztow zniszczonego mienia
Dzieci takie same jak ich rodzice.
Jak to nie muszą odkupowac ? Ich niewychowane bachory zniszczyły czyjąś własność a oni się nie poczuwają ? Żarty. Mają odkupić bez dyskusji a jak nie to na policję.
Dokładnie. Ja bym się chyb pod ziemię ze wstydu zapdła, gdyby moje dziecko siało taki zamęt moim rodzicom podczas, gdy ja świetnie się bawię. Nie mniej mam niemal pewność, że moi rodzice nie chcieliby ode mnie pieniędzy na pokrycie kosztów (m.in. ze względu na nasze sytuacje materialne), ale na pewno byliby solidnie wkurzeni, gdybym nie zaproponowała odkupienia sprzętu i gdybym się tym w ogóle nie przejęła, jak szwagier Autora.
Jeśli macie ubezpieczenie ruchomości domowych, ubezpieczyciel powinien pokryć taka szkodę. Lub siostrzyczka powinna wykupić oc w życiu prywatnym, kosztuje grosze a chroni przed czymś takim właśnie.
OC w życiu prywatnym nie działa w odniesieniu do rodziny ani nawet znajomych. Pewnie żeby uniknąć wyłudzeń typu " Chcę nowy telewizor,siostra rozwal mi stary" :P
To nie są dzieci... To jakie bydło