#8PiqD
Sytuacja nieco zmieniła się, gdy pojawiła się ciąża. Mnie ten brak ślubu nie przeszkadzał, wręcz dużo osób odradzało planowanie go właśnie wtedy. Moja najbliższa rodzina jednak nie była zachwycona, mama przez dłuższy czas namawiała mnie na szybki ślub „dla dobra dziecka”. Lekko zdezorientowana i z szalejącymi hormonami delikatnie poruszyłam ten temat z chłopakiem. Skończyło się to wielką awanturą i moim płaczem. Chłopak był bardzo na nie, stwierdził, że to dla niego za duże zobowiązanie, że teraz musimy skupić się na dziecku. Co prawda dyskusje trwały kilka dni, ale w końcu uznałam, że ma rację. Chłopak stwierdził, że nie rozumie mojego podejścia, przecież planujemy ślub, ale po prostu nie w najbliższej przyszłości.
Wszystko byłoby OK, gdybym nie podejrzała przypadkiem jego rozmowy z kumplem. Może to nie było w porządku, ale leżeliśmy w łóżku i chłopak tak trzymał telefon, że bez problemu można było zobaczyć ich konwersację. Kumpel, gdy dowiedział się o mojej ciąży, spytał, czy nie myśleliśmy o usunięciu. Chłopak napisał, że nie, że on nie widzi raczej problemu, przecież oboje pracujemy, mamy warunki. Kumpel spytał o ślub, więc chłopak napisał, że nie planuje i nie jest gotowy.
To nieco kłóci się z tym, co mi mówił. Układa nam się super, ale ja stale boję się, że utknę w długoletnim związku, w którym o ślubie będę mogła sobie tylko pomarzyć.
Dobra, wiem, że hormony i te sprawy, ale pytanie o usunięcie ciąży sprawiło, że darzę kumpla mojego chłopaka niechęcią. I nie wiem, czy mi przejdzie.
A po co ma się z Tobą żenić? Śpisz z nim, mieszkacie razem, ogarniasz pewnie mieszkanie, dziecko mu dasz. Ma wszystko, co normalnie daje żona, ale nie ma zobowiązań. Nic dziwnego, że się nie żeni. Po co?
Po to, żeby być formalnie członkiem rodziny, żeby nie było problemu z dokumentami, nazwiskiem, żeby mieć prawo do informacji medycznej, do dziedziczenia... Wyobraź sobie, że coś jej się stało, leży nieprzytomna w szpitalu, trzeba podpisać zgodę na zabieg i musi to zrobić członek rodziny, więc trzeba ściągać jej rodziców, którzy wcale nie muszą wiedzieć czego ona by chciała.
KurzaStopa nie trzeba być rodziną do upoważnienia u lekarza do stanu zdrowia, a to, że jest się rodziną nie jest już brane pod uwagę. Żona może mieć problem się dowiedzieć co z mężem jeśli jej nie upoważnił
Spytał, nie proponował, nie naciskał.
Nie jest to zaskakujące pytanie. Jesteście ze sobą dość krótko, a ciążą była nieplanowana. To nie jest oczywiste, że oboje zechcecie mieć i wychować dziecko.
Nie widzę podstaw, by mieć wrogie nastawienie do kumpla twojego partnera.
Problemem może być to, że macie różne wizje przyszłości waszego związku.
Dlatego ja wolę staroświeckie podejście, najpierw ślub potem dzieci
Torototo
W wielu przypadkach tych staroświeckich rozwiązań było - ślub, BO dziecko w drodze.
Czyli jednak ślub był wczesniej niż narodziny :)
Ta, a jak się okazywało że chłop po ślubie bił babę to rodzina i tak kazała jej z nim siedzieć bo rozwieść się nie można "bo co ludzie powiedzą"
Przecie jak chłop baby nie bije, to w niej wątroba gnije :)
Na Twoim miejscu zgodziłabym się na brak ślubu, tak jak chłopak chce, ale zażądałabym, żeby dziecko miało nazwisko po mnie. Będziesz jeździła z dzieckiem do przychodni, do szkoły, na wakacje, do szpitala i wszędzie będziesz musiała tłumaczyć dlaczego dziecko ma inne nazwisko. Nawet jak byś chciała jechać za granicę, to musisz mieć notarialne poświadczenie, że ojciec dziecka się zgadza, a jak jest to samo nazwisko to nie ma problemu. I ok dopóki będziecie razem to jakoś to będzie, ale jak się rozejdziecie? Albo jak tego ślubu w końcu nie weźmiecie? Inne nazwisko dziecka bedzie tylko dla Ciebie udręką. Twardo postaw ultimatum albo weźmiecie slub, albo dziecko będzie miało Twoje nazwisko.
Nie utkniesz w długoletnim związku tylko jak zobaczy jak twoje ciało zmieniło się po ciąży i ile sił i uwagi pochłania noworodek to zwieje w siną dal i tyle go będziesz widzieć