#8Jx9S

Studiuję w swoim rodzinnym mieście, postanowiłam więc nie wyprowadzać się od rodziców, zwłaszcza że mamy spore mieszkanie – każdy ma swój własny pokój, a mieszka tu jeszcze moja starsza o rok siostra. Jako że nie chciałam już żadnego kieszonkowego czy czegoś w tym stylu, zaczęłam sobie wieczorami dorabiać jako kelnerka, żeby mieć na jakieś drobne wydatki.
Odkąd tylko podjęłam pracę, rodzice zażądali, bym zaczęła dokładać się do rachunków  w wysokości 1/4, czyli płaciła „za siebie”.

Wszystko by było OK, gdyby nie fakt, że moja siostra się nie dokłada. Nie skończyła studiów, zakończyła edukację na pierwszej klasie zawodówki, bo nie zdała do drugiej, nie pracuje, tylko się opieprza i sprowadza koleżaneczki. Na mój protest: „Ale mamo, dlaczego ja mam wydawać sporą część swojej pensji, a ona nie musi?” padło: „A z czego ona ma się dołożyć?”.

Cóż, skoro tak, to po cichu zaczęłam rozglądać się za małym własnym kątem.
miensnywonsz Odpowiedz

klasyk, ukarać pracowitego, nagrodzić lenia

sosnowiec1913 Odpowiedz

Pomijając siostre darmozjada to radzę schować dume do kieszeni, lepiej dokładać sie te 500zl rodzicom niż tyrać na cudze 1500 albo więcej, bo taniej nic nie znajdziesz. Zaoszczędziłem w ten sposób ponad 100 000 zl przez kilkanaście lat :)
Tylko nie dawaj kasy do ręki, zawsze przelew z tytułem czynsz. Przyda sie za 20 lat jak bedziesz sie sądzić z siostrą :)

RykSilnika Odpowiedz

Mega to niesprawiedliwe. Współczuję.

ArabellaStrange Odpowiedz

Akurat póki studiujesz, to rodzice mają wobec Ciebie obowiązek alimentacyjny. Więc nie musisz się dokładać.

Anonimowe6692 Odpowiedz

Powiedz, że straciłaś pracę, a wieczorami wychodzisz ze znajomymi

Dodaj anonimowe wyznanie