#8JpnE

Gdy byłem małym brzdącem, rodzice często kąpali mnie i brata jednocześnie. Zawsze pozwalali nam się trochę pochlapać i pobawić w wannie, zanim rozpoczynało się wieczorne szorowanie. Pamiętnego wieczora również kąpaliśmy się razem. Miałam wtedy ok. 4-5 lat, brat 2 lata młodszy. Braciszek był spokojnym i dosyć strachliwym dzieckiem, ja natomiast byłam szalonym i rozwydrzonym bachorem z mnóstwem "genialnych" pomysłów. Wymyśliłam więc, że tak go przestraszę, że nie będzie mógł usnąć. Zanurkowałam pod wodę i dłuuuugo wstrzymywałam oddech, żeby udawać nieżywą. Brat na początku myślał, że sobie trenuję wstrzymanie oddechu pod wodą, jak to zawsze miałam w zwyczaju. Jednak po dłuższej chwili, kiedy się nie wynurzałam, wystraszył się, że coś mi się stało i zaczął mnie wołać, prosić, żebym się wynurzyła, szarpać mnie itp. Kiedy nic nie skutkowało, zaczął głośno płakać i krzyczeć, że się utopiłam. Czyli mój plan się powiódł! Ha! Wtedy wynurzyłam się z impetem z głośnym krzykiem, jak potwory z horrorów: "łaaaaaaaaaa!!!" Brat tak się wystraszył, że... uciekając z wanny zesrał się na podłogę. I wtedy weszła mama zaniepokojona krzykami... Po solidnym opieprzu, który pamiętam do dziś, kazała mi, za karę, po nim posprzątać :( Tym sposobem mój plan się nie do końca powiódł - to braciszek poszedł spać w dobrym humorze, a ja nie mogłam spać, całą noc płacząc w poduszkę z upokorzenia.

Dziś mamy prawie po 30 lat, a rodzina wciąż mi to wypomina.
Tak że tego... Taka tam historia z dzieciństwa ;)
Jababa Odpowiedz

Jako dziecko też się czasem kąpałam z dwa lata starszym bratem. Zawsze mi kazał siedzieć w tym "gorszym" końcu wanny. Korek uwierający w zadek i kran na plecach...

mordimer0madderdin

ja się kąpałam z młodszym bratem i to ja jemu kazałam zawsze siedać na korku i pod kranem, dodatkowo była tam taka dziurka pod kranem i go straszyłam, że z niej pająki wychodzą :D

Jababa

@mordimer0madderdin - ty zły człowieku! Mi moja starsza siostra wmówiła, że mnie prze tą dziurę sąsiedzi podglądają. Wstydziłam się potem kąpać.

AuraGwen

Tymi pajakami to tez byłam straszona ;)

kassai098 Odpowiedz

Zostawianie tak małych dzieci samych w wannie nie jest dobrym pomysłem. Coś złego może się stać. Ja swoich nigdy nie zostawiam

karaibPL

Ta, nie budujmy też domów, bo można z nich skoczyć i się zabić... idąc tą logiką, dzieci powinny być monitorowane 24/7. Tylko potem miałyby problemy z usamodzielnieniem.

DlaSary

Karaib akurat komentarz kassai jest słuszny. Dzieci topią się po cichu. Poza tym opisana historia trwała dobrych kilka minut. Gdyby autorka naprawdę zanurkowała i się zachłysnęła, to po takim czasie mama mogła jej nie odratować.

Dragomir Odpowiedz

Dobrze że to były normalniejsze czasy i dzieci miały obowiązki. Dziś, przy bezstresowym wychowaniu, zostałabyś za to nagrodzona, a i tak miałabyś traumę do przerobienia u psychologa.

Umbriel

Dzieci w dalszym ciągu mają obowiązki. "Nowoczesne" wychowanie w dalszym ciągu zakłada ponoszenie konsekwencji za własne czyny. Po prostu tymi konsekwencjami jest - na przykład - sprzątanie spowodowanego bałaganu/naprawienie krzywdy, a nie dostanie wpierdolu po to, by wściekły dorosły mógł się wyżyć i odreagować pod przykrywką "wychowania". "Nowoczesne" wychowanie zakłada rozumienie, dlaczego nie należy czegoś robić, a nie strach przed bólem i przemocą.
Jeśli jest to coś, co uważasz za złe, to ..nie miej dzieci.

Dragomir

W wyznaniu nic nie ma o biciu, miałem na myśli sprzątanie. Jak zwykle widzisz coś czego nie ma, dopowiadasz sobie a potem będziesz to zachowanie albo myśli wmawiał adwersarzom.

Umbriel

Gloryfikujesz "kiedyś to było" model wychowania, gdzie kary fizyczne (czytaj nakurwianie dzieci pasem, kablem i dłonią) były uważane za dopuszczalne, zestawiając z jakimś bzdurnym, wymyślonym "postępowym", gdzie dzieci nie mają nieby obowiązków. To pokazuje tylko to, że, generalnie, gówno wiesz o wychowaniu dzieci. Najwidoczniej starzy naparzali cię po dupie i przekazujesz traumę dalej "bo tak trzeba!". Żeby nie było, ja też w dzieciństwie byłem ofiarą "wychowania" pasem. Tylko ja wyciągnąłem wnioski. Moja córka NIGDY nie będzie się mnie bała. Za to ufa mi. Bezgranicznie.

Dragomir

Nie ma racji, bo:
1) W wyznaniu nie ma ani słowa o biciu.
2) Nie we wszystkich domach była przemoc wobec dzieci.
3) Dziś często dzieci stosują "inną formę przemocy" wobec bezradnych rodziców, ale o tym ani słowa.
4) Klaps to nie przemoc, to kara z natychmiastowym działaniem. Przesada w żadną stronę nie jest dobra.
5) Kiedyś, tak samo jak i teraz, cuckold i wielokąty nie były oficjalnie zakorzenione w naszej kulturze, ale jednak nasz prekursor próbuje tu zaszczepiać swoje odpały. Mało tego, zdaje się wynosić z tego powodu ponad "zaściankowców". No nic, widocznie by mu nie przeszkadzało, gdyby ktoś bliski - na przykład córka - miała wielu partnerów, choćby walili drzwiami i oknami. Wszak sam powiedział: "co złego jest w orgiach?".

Dragomir

Tylko zazwyczaj klapsa daje się po n-tym upomnieniu, więc raczej nawet zwierzę by załapało że czegoś się nie robi.

Dragornir

Ja tam lubię dawać klapsy. Szczególnie na gołą pupę. Podnieca mnie to..

Mondrzi Odpowiedz

Trochę posrana historia ale śmiesznie w sumie

LubieNalesnikiXddd Odpowiedz

Dobrze ze nie napisalas ze masz nadzieję ze tego nie pamiętają..

Dodaj anonimowe wyznanie