Sytuacja sprzed paru godzin. Na przystanku czekając na autobus ujrzałam z daleka kobietę w dojrzałym wieku wraz z małą dziewczynką (dziecko, wnuczka, nie wiem). Dziewczynka chorowała na zespół downa, co utrudniało jej trochę chodzenie. Była bardzo powolna, a kiedy na jej drodze dostrzegła ogromny słup z informacjami kiedy przyjeżdża i odjeżdża następny autobus, dziewczynka zatrzymała się na chwilę i zaczęła się zastanawiać jak go ominąć. Dała radę. W myślach powiedziałam "brawo!".
Dziewczynka zaczęła iść w moją stronę, podeszła do mnie, uśmiechnęłam się do niej szeroko, a ona w tym czasie przystanęła i otworzyła swoje małe (ale zarazem wielkie pełne miłości do drugiego człowieka) ramiona. Bez zastanowienia uścisnęłam ją najmocniej jak tylko mogłam. Nie potrafię opisać tego uczucia i nie chodzi o to, że to ona jest "inna", bardziej zdziwiłam się, że to ktoś podszedł do kogoś takiego jak ja.
Naprawdę wspaniałe uczucie...
Dodaj anonimowe wyznanie
Ludzie z zespołem Downa są często bardziej sprawni uczuciowo niż ludzie, którzy są podobno zdrowi.
Mają większą empatię, kochają zwierzęta i muzykę - statystycznie oczywiście.
Mój sąsiad z zespołem Downa zdejmuje mi kurtki pluje na nie kopie wyzywa mnie nawet raz włożył mi kabel od głośników do nosa (XD)
@anonimowyx Oni po prostu potrzebują większej uwagi. Jak nie będą mieli opieki to "wariują". Wszyscy ludzie z Downem tak mają. Potrzebują duuuużo miłości. Często jak zostają sami wybijają okna czy coś takiego.
Uczestniczyłam w mikołajkach dla dzieci z zespolem downa i powiem szczerze, ze te dzieci sa o wiele lepsze od "zdrowych", zwykle dzieci wysmiewaja, bija sie, a te? Usmiechniete i pełne milości dla wszystkich ;)
W takich sytuacjach musi być dużo pracy rodziców - wtedy naprawdę można dużo zdziałać i nawet pozwolić choremu na niewielką chociaż samodzielność
Zwłaszcza te trzymane w klatce z powodu agresji.
Kiedyś szłam sobie przez rynek w moim mieście w okolicach południa. Była zorganizowana jakaś akcja i dzieci z Zespołem Downa były rozproszone po deptaku i radośnie wręczały ludziom ulotki. Gdzieś w tle kręciło się kilku opiekunów. Zawsze ich akceptowałam, więc bez wahania przechodząc deptakiem zgarnęłam 7 takich samych ulotek, nie wykręcałam się słowami "już taką mam", bo widziałam jacy byli szczęśliwi. Jeden z opiekunów podziękował uśmiechem. Wstąpiłam na moment do jednego, czy dwóch sklepów i po jakichś 15 minutach znów wracałam tą samą drogą. Znowu dzieci radośnie "wciskały" mi swoje ulotki, do momentu kiedy podszedł opiekun i śmiejąc się wyjaśnił im, że na pewno bardzo się cieszę z ich gestu ale nie potrzebuję ich aż tylu. Jedno z dzieci się do mnie przytuliło, więc objęłam je, po czym odeszłam machając pozostałym.
Ja chodzę na siłownię, gdzie chodzi też mężczyzna z zespołem Downa. Raz się do niego uśmiechnęłam, a on od tamtej pory zawsze się ze mną wita, daje uśmiech wsparcia. A raz gdy już nie miałam siły biec, było widać, że już nie mam siły, a on podszedł i powiedział tylko "dasz radę to dokończyć" i odszedł robić swoje. Nic mi nie dało takiego kopa.
Bardzo miło z Twojej strony, niestety takich ludzi jest coraz mniej..
Mnie i mojego psa też kiedyś tak wyściskał pewien chłopczyk. Przyznam, że było to wspaniałe uczucie :)
Ja kiedyś szłam przez park. Dziewczynka z zespołem downa wysłała do mnie płomienny uśmiech i jakoś tak moje usta same go odwzajemniły. A ciepło na serduchu pozostały długo :)
Miałam przyjemność spotkać osoby z zespołem downa ;) jeden chłopczyk szedł ze mną za rękę (jego rodzice szli obok ;)) a drugi na plaży podszedł do mojej rodziny przytulił się i poszedł ;)
Jak to jest, że najbiedniejsi dają najwięcej? :)
Piękne wyznanie :)
Ja raz byłam na placu zabaw z mojej kuzynki córką i podszedł do mnie chłopiec... Widać było po nim,że jest chory (bardzo krótkie rączki itp.. Dowiedziałam się o jego chorobie więcej kiedy jego mama ze mną porozmawiała) .. I zaczął mi opowiadać jak to pomagał swojej cioci lepić pierogi... Jak to tacie pomógł naprawić auto... Wiadomo pochwaliłam go przy tym uśmiechając się i starałam się powstrzymać łzy..A na koniec mnie przytulił... Jednak coś we mnie pękło i zaczęłam płakać... Jego mama była w szoku mojej reakcji... No ale jak się ma miękkie serce to takie małe gesty wzruszają :) :)
A wszyscy mówią że ostatnio anonimowe to tylktylk narzekanie. Piękne wyznanie