#8FbLk
Gdy byłam mała, moi rodzice się rozwiedli, ojciec pił i był agresywny. Od lat nie miałam z nim kontaktu i nawet mi to nie przeszkadzało. Oczywiście tęskniłam za ojcem, ale pamiętałam dokładnie wszystkie złe słowa skierowane w moim kierunku. Wiele razy zapewniał, że się zmienił, lecz zawsze gdy mu zaufałam to szybko wychodziło na jaw, że jego zapewnienia to tylko słowa.
Kilka lat temu umarł. Miałam wyrzuty sumienia, że nie dałam mu szansy, o którą tak prosił. Wtedy nie umiałam i nie wiedziałam, że tak to się skończy. Lecz mój prawdziwy koszmar właśnie wtedy się zaczął.
Pewnego dnia do drzwi zapukał listonosz, wręczając mi dokumenty. Dokumenty, z których wynika, że mam obowiązek spłacać zadłużenia ojca, o których nie miałam pojęcia. Nie zostawił mi kompletnie nic. Zaczęłam życie z sześćdziesięcioma tysiącami złotych długu. Siedziałam przy moim dziecku i płakałam z bezsilności. U prawnika oczywiście byłam, jednak nie udało się odkręcić tego wszystkiego, ponieważ na jakiekolwiek działania miałam czas pół roku po jego śmierci. Moja wina, nie wiedziałam.
Na chwilę obecną mam już komornika, boję się każdego dzwonka do drzwi. Moje życie paraliżuje strach, nie mam do kogo się zwrócić po pomoc. Jestem zupełnie sama, za 1000 zł utrzymuję siebie i moje maleństwo, dodatkowo chociaż 200 zł wpłacam na zobowiązania. Myślałam o wyjeździe za granicę, ale nie mam tam nikogo, jak miałabym zabrać dziecko i narażać je na to, że być może wyląduję pod mostem? Nie mam swojego mieszkania, samochodu, kompletnie nic.
Wielu z Was pewnie stwierdzi, że to nie jest anonimowe wyznanie, że nie pasuje na tę stronę. Być może tak jest, anonimowości jest w nim tylko tyle, że nigdy nie przyznałabym się znajomym w jakiej sytuacji się znalazłam. Jednak chciałam podzielić się z tym z Wami. Tak jak wspomniałam, w pewnym stopniu czuję się częścią tej anonimowej społeczności.
Zgłoś upadłość konsumencka. Dużo papierów, wypełniania, trochę chodzenia ale nawet całość mogą ci umorzyć
Może ogłosić upadłość konsumencką nie posiadając żadnego majątku? Żadnej nieruchomości lub ruchomości? Wydaje mi się, że niestety coś musi mieć, ale nie jestem pewna.
Musi mieć jakieś stałe wpływy, nieruchomości czy ruchomości są wiadomo na plus, ale z większymi długami da się ludzi wyciągnąć na czysto. Wiem, że nawet ludzie na emeryturze ją ogłaszali.
Dziękuję za odpowiedzi. Człowiek nie ma często pojęcia jak takie rzeczy wyglądaja. Z ciekawości zagłębię się w temat w wolnej chwili. Pozdrawiam
Przecież kilka lat temu zmienili prawo i spadkobierca, jeśli nie zgłosi oświadczenia o przyjęciu spadku wprost, to odpowiada za długi tylko do wysokości spadku. Chyba że to było jeszcze przed zmianą przepisów.
Zgłoś się z tym do telewizji, do jakiegoś programu interwencyjnego.
Chyba tylko jeżeli przyjmiesz spadek z inwentarzem. Przynajmniej mi tak powiedziano.
O ile dobrze wiem, ta opcja nazywa się "Przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza" i chyba trzeba zgłosić, że się ją wybiera.
Jest kłopotliwa, ponieważ rozpoczyna mozolną procedurę wyceniania każdego elementu spadku.
nie zgłoszenie czy się spadek przyjmuje czy odrzuca w ciągu 6 msc powoduje przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza - czyli z ograniczoną odpowiedzialnością za długi (odpowiada się za długi tylko do wysokości aktywów)
Ta zmiana przepisów była nie więcej niż 2-3 lata temu, więc bardzo możliwe, że tutaj nie miała jeszcze zastosowania.
Dobrodziejstwo inwentarza dotyczy dzieci jeśli dziecko dostał od spadek a jego opiekun prawny nic z tym nie robił przez pół roku to dziecko przyjmuje właśnie z dobrodziejstwem, ale jeśli przyjmuje osoba dorosła to po 6 miesiącach od śmierci jeśli nic nie zgłosił to przyjmuje wprost( czyli wszystko)
P.s. przepraszam za błędy składanie itp.
Odwołaj się. Istnieje szansa, że ci umoza ten dług jeżeli jesteś osobą niewypłacalna.
Dziewczyno uciekaj za granicę. Mieszkam w Londynie, moge jakos pomóc
6 miesięcy po dowiedzeniu się o śmierci możesz przyjąć lub odrzucić spadek. Słaby ten prawnik. Plus odrzucić w imieniu dziecka, bo to wnuk, następny w kolejce.
Na odrzucenie spadku jest pół roku od informacji, że ten spadek (w twoim przypadku dług) przejęłaś, nie od śmierci. Jeśli poszłaś do prawnika zaraz po tym, jak taki list dostałaś, to na sto procent można było ten dług odrzucić.
Bzdura. Zgodnie z k.c. oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku może być złożone w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania, a więc w tym przypadku od dnia, w którym autora dowiedziała się o śmierci ojca.
@bree, dzień, w którym autorka dowiedziała się o śmierć ojca to niekoniecznie ten sam dzień, w którym dowiedziała się o długu. Ja sama list o przejęciu długu dostałam po kilku latach od informacji o śmierci dłużnika. Od razu złożyłam wniosek o odrzucenie długu i nie miałam z tym żadnego problemu, choć od śmierci bliskiej mi osoby minęło więcej niż 6 miesięcy.
Oczywiście, że to może nie być ten sam dzień, co nie zmienia faktu, że okres 6 miesięcy liczy się od dowiedzenia o tytule swojego powołania, a takim tytułem nie jest, jak twierdzisz, dług (bo niby z jakiej racji? :D), tylko albo dziedziczenie ustawowe albo testament. Więc w przypadku dzieci, które dziedziczą ustawowo w pierwszej kolejności, dniem dowiedzenia się o tytule powołania do spadku będzie dzień dowiedzenia się o śmierci rodzica. Jeżeli Tobie udało się uniknąć zapłaty długu, o którego istnieniu dowiedziałaś się później, to widocznie miały miejsce jakieś inne okoliczności. Może było już po zmianie przepisów, o której też już była mowa tutaj w komentarzach. Być może byłaś którąś osobą w kolejce do dziedziczenia i wtedy jeśli nie wiedziałaś, że poprzednie osoby odrzuciły spadek, to rzeczywiście dzień dostania informacji o przejęciu długu byłby jednocześnie dniem dowiedzenia się o tytule powołania. A może nie składałaś wcale oświadczenia o odrzuceniu spadku tylko, jak sama to nazywasz, wniosek o odrzucenie długu (tego konkretnego), który wierzyciele uwzględnili.
A gdzie ojciec dziecka i alimenty. Należą ci się
Jeśli naprawdę myślisz o wyjeździe za granicę, to mogę ci pomóc, napisz do mnie mordimer0madderdin@interia.pl
Daj sobie pomóc! Moim zdaniem nie powinnaś tego ukrywać. To nie wstyd.
Straszne...