#8FZwa
Lato, zaczęło się robić zimniej, wychodząc z domu wrzuciłem do samochodu bluzę. W pracy nie mamy ogrzewania, więc mogłaby się przydać. Dojechałem, szybko zabieram torbę z auta, po drodze zgarniając jeszcze zapomnianą paczkę fajek i wchodzę na halę.
Dzień jak co dzień, dzień po dniu... Przed 13 przychodzi szef i prosi, żebyśmy zostali po godzinach ze względu na dużą ilość pracy. Nadgodziny płatne od razu, więc zostajemy. 16, czas na przerwę, ruszać się z firmy nie musiałem, bo obiad miałem własny, papierosy znalazłem rano. Koło 18 przychodzi szef.
– Chłopaki, czyj jest granatowy ford, dobrze pamiętam, że twój?
Potwierdzam, pewnie blokuje podjazd, więc odruchowo zacząłem szukać kluczyków po kieszeniach. No tak, zostały pod siedzeniem w samochodzie, wypadły, gdy schylałem się po fajki.
– Chodź tu tylko, mała sprawa jest do ciebie.
Wchodzę z szefem do gabinetu, a tam... policja.
– Mamy do pana kilka pytań. Ale może podejdźmy do samochodu.
Smutni panowie podeszli do mojego starego gruchota i wskazują na okno.
– Proszę pokazać tę bluzę.
Otwieram auto, sięgam.
– A więc samochód był otwarty, hm?
– A kto by takiego grata chciał kraść?
Policjanci jednak nie mają poczucia humoru, więc bez słowa podaję bluzę, oni kontemplują każdy zadziorek i nitkę
– No kolor się zgadza... Kaptur jest... CO PAN ROBIŁ O GODZINIE 16?
– Pracowałem. Właściwie to nie do końca, bo miałem przerwę, ale byłem na terenie zakładu.
– Ktoś to może potwierdzić?
– Noo... cała hala, z 30 osób i oczywiście szef.
Wskazuję na niego, on gorliwie kiwa głową.
– Tak, tak, dziś panowie robią nadgodziny, oczywiście wszystko jest wpisane na umowie, nic na lewo...
Taa, niech ci dowalą karę za te wałki i opóźnione wypłaty, pomyślałem. Pytam:
– A mogę wiedzieć o co chodzi?
Mundurowi popatrzyli stwierdzili, że dla dobra śledztwa powiedzą to na osobności.
No proszę, środek lata, środek dnia, a tu się okazuje, że jestem w jakiś sposób powiązany ze śledztwem. Poszliśmy do biura, szef z żalem nas opuścił. I się zaczęło. Co dokładnie robiłem, o której, czemu bluza w lipcu, czemu samochód otwarty, czemu dzisiaj nie pojechałem po papierosy do sklepu, skoro codziennie jeżdżę.
Co się okazało?
Ktoś identycznym samochodem jak mój, w bardzo podobnej bluzie, o godzinie 16 co kilka dni jeździ na ogródki działkowe i się OBNAŻA. Akurat dziś udało im się namierzyć samochód, bo ktoś zrobił zdjęcie. Mało tego, mają zdjęcie osobnika i chcą porównać. Na szczęście chodziło jedynie o twarz.
Zamurowało mnie. Mnie, szanowanego mechanika samochodowego, o ekshibicjonizm oskarżać? Na szczęście udało się wyjaśnić. Uratowały mnie papierosy, gdybym pojechał do sklepu, nie byłoby tak prosto, chociaż zdjęcia nie wykazały podobieństwa.
Kumplom powiedziałem, że ktoś ukradł podobne auto. Wolałem nie narażać się na ksywę „Golas”.