#8EzIk

Z każdym dniem, jak widzę co się dzieję w tym kraju, dochodzę do wniosku, że zamiast chodzić na studia i się uczyć tych nikomu nie potrzebnych informacji, by potem jak niewolnik pracować w 10 osób w pokoiku 3x4 m, lepiej by było zorganizować sobie 4 hektary ziemi gdzieś w dziczy z dala od miast i cywilizacji (nie w Polsce) i żyć w spokoju, polując na jelenie i hodując warzywa. Zdaję sobie sprawę, że całkiem odciąć się nie da, ale minimum kontaktu, np. by sprzedać skórę, kupić ubrania czy narzędzia jestem w stanie znieść.
Bycie takim "pustelnikiem" bez kibla, ogrzewania, spożywczaka na rogu i bieżącej wody nadal byłoby dla mnie szczęśliwsze od tego wyścigu szczurów i fałszywych ludzi.

Co w tym anonimowego? Wszystko. Spróbuj komuś to powiedzieć, a cię wyśmieją i spróbują nawrócić. Zaczęłam kilka kursów, typu stolarka, krawiectwo, łowiectwo itp. żebym w przyszłości jak spłacę wszystkie długi, które na mnie pozaciągali rodzice, mogła w końcu kupić własny kawałek ziemi i uciec z tego wariatkowa i w końcu być szczęśliwa. Gdyby nie moje zerowe umiejętności w każdej dziedzinie manualnej, bo "po co ci to? ucz się, będzie ci łatwiej" uciekłabym już teraz.
Otnok Odpowiedz

A ja rozumiem o czym ona pisze. Sam kiedyś takie marzenia miałem i do tej pory mam, pomimo 30+ na karku. Niestety wpadłem w sidła systemu, kredyt na mieszkanie, praca itd. Trzymam kciuki,że się uda. I tak to jest prawda, że mówiąc o tym komuś przeważnie słyszy sie "weź się ogarnij " czy " nawet nie zartuj" itp.

AleksanderV

Mam takie same niespełnione marzenia. Pozostało oglądać filmy o survivalu, youtuberów żyjących w leśnych chatkach oraz wszystko o Alasce. To jest takie miejsce, gdzie można mieć takie życie legalnie.

TymRazemNieZapomne

Juz widze youtubera, ktory naprawde zyje w lesnej chatce ;D

AleksanderV

My Self Reliance - taki kanał np. Wiadomo, że to jego drugi dom, ale przyjemnie się ogląda.

Ebubu

@Otnok
"...sidła systemu, kredyt na mieszkanie, praca..."
lol... Praca służy(głównie) do zdobywania pieniędzy, czyli środków za które możesz realizować cele i ew. marzenia. Prace można zmienić lub rzucić. Jak chcesz mieszkać w dziczy z dala od cywilizacji to zbierasz na to pieniądze, nie kupujesz willi w mieście, nie obstawiasz się technologią której zakup i utrzymanie kosztują - a i tak będzie bezużyteczna w lesie czy w górach. Planujesz i uczysz się przydatnych umiejętności, wybierasz drogę do realizacji celu.
Kredyt nie lezy na ulicy przykryty liściami i czeka aż na niego nadepniesz - to świadoma decyzja, podobnie jak zakup mieszkania na tenże kredyt. To nie sidła tylko twoja świadoma decyzja. 30 lat to odpowiedni wiek na świadomą decyzję, nie na kaprys, ale na decyzję.

Chyba że to takie marzenie 13latka w stylu jak dorosnę to będę policjantem.. będę bohaterem walczącym ze złymi ludźmi, wszyscy mnie będą znać i szanować... będzie super! - nie ważne że nie lubię biegać... w ogóle nie lubię sportu, oraz boje się i broni i ludzi...

Smutnabula Odpowiedz

Wątpię byś należała do związku myśliwych.
Pamiętaj kłusownictwo jest złe! I nie chodzi tylko o zadawanie zwierzętom bólu poprzez niewprawne polowania i wnyki. Tylko myśliwi selekcjonerzy (tak do tego trzeba mieć jeszcze dodatkowe uprawnienia) mogą decydować czy i które zwierzęta są do odstrzału.
Marzenia są spoko ale trzeba mieć świadomość że to nie działa tak fajnie.

PoraNaPiwo

Przecież może zrobić kurs myśliwski. Koła łowieckie co jakiś czas organizują kursy.

Smutnabula

PoraNaPiwo tak ale to nie jest tak że "pójdzie sobie upolować jelonka czy zajączka". Każde zwierzęta mają swój okres w którym można na nie polować.

Dragomir

W Polsce tak, czy w Europie. Ale Już w takim Mozambiku może być inaczej.

Smutnabula

Dragomir no i tu cię zdziwię. W takich miejscach jeśli nie jest się obywatelem to uzyskanie pozwolenia na odstrzał jest jeszcze trudniejsze. I kosztowne.
Za to rosół z bażanta polecam. Dobry jest.

Finia Odpowiedz

Szczerze to nie lubię osób które pragną czegoś takiego. Zwykle zachowują się jak wariaci i gadają że wszystko złe i fuj poza życiem pustelnika. Rozumiem pragnienie bycia wolnym, ale często tym ludziom brakuje realności. Sprawa jest taka, że takie życie jest naprawdę trudne. Złamiesz sobie nogę w lesie i nawet nie dopełźniesz do lepianki. A co gdy poważnie zachowujesz jak np zapalenie płuc? Zero leków, a nikt ci nawet nie pomoże w zimie zadbac o to by ogień nie zgasł. Aby być w ogóle w stanie aby choć trochę przeżyć potrzeba ogromnej ilości umiejętności. Musisz umieć zwierzę znaleźć, zabić, wypatroszyć i odpowiednio przygotować zapasy, trzeba znać się na zielarstwie, aby choćby małe dolegliwości leczyć, dobrze znać się na uprawie roli, co musisz jeść aby zapewnić sobie wszystko co organizmowi potrzeba i wiele innych. Nie mówiąc oczywiście o załatwieniu wszystkich formalności bo przecież nie wystarczy wykupić działeczkę na zadupiu. Taki ogrom pracy nie jest na 1 osobę. Piękne marzenie wydające się realne będące niewykonalnym.

Ebubu

Ogólnie się z tobą zgadzam, chociaż znam parę osób które tak mówią i sądzę że by sobie poradziły. Przygotowanie się na całkowitą samodzielność to wyzwanie wymagające olbrzymich umiejętności.. i zasobów. Broń, narzędzia, leki, a przede wszystkim umiejętności i wiedza. Znajome małżeństwo jest zafascynowane ruchem "prepersów" - on uczy się jak zdobywać materiały i zasoby, ona jak je przygotowywać i zabezpieczać. Takie hobby, trochę kosztowne, ale fajne.

montana8419 Odpowiedz

Niestety Polska jest zbyt zurbanizowana, by wyżyć z samego łowiectwa, chociaż jakby mieć z 2-3 hektary, to z warzyw można by się utrzymać.
Tyle że w takim kraju jak Polska nie da się być w 100% samowystarczalnym. Każdy musi płacić podatki, poza tym zawsze znajdzie się sytuacja ,że coś po prostu trzeba kupić, więc musisz mieć jakiś dochód.

qwero

@montana8419 napisała (nie w polsce)

Kurina3

Nie wiem dokąd musiałaby uciec, by nie płacić podatków. Do tego w wielu krajach obcokrajowcy nie mogą nabyć ziemi.

Vito857 Odpowiedz

To takie wydłużone znaczenie powiedzenia "a może tak rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?"

Finia Odpowiedz

Będąc pustelnikiem nie pracowałabyś jak niewolnik w korpo ucząc się bezsensownych informacji, ale zacharowywałas by się na śmierć przy roli, polowaniu i budowaniu, martwiłabyś się, że niewiesz co zrobić aby zbić gorączkę. Pieniędzy raczej nie zdobędziesz za na tyle aby wszystkie potrzebne rzeczy wykupić od jakiś tubylców za sprzedawanie na lewo skór i poroży

soeno

Nie żeby coś, ale może zaharowywać się już teraz. Ale praca dla samego siebie, a dla kogoś innego, jeszcze pod ścisłym nadzorem i ciągłą zjebką z każdej strony, to chyba lepiej pożyć krócej, i męczyć się dla siebie. A co do gorączki, kiedyś ludzie sobie radzili bez leków, nie każdy z gorączką od razu umierał, starczy trochę studiów nad ziołami i da sobie rade.

Ebubu

@soeno Sądzę że po pierwszej zimie większość ludzi zmieniła by zdanie.
Na szczęście jest dużo możliwości pomiędzy skrajnym korpo-życiem a totalnym surwiwalem w górach, czy w lesie.
Pracę dla samego siebie można wykonywać również w mieście, miasteczku, na wsi.

Kruczyca Odpowiedz

Doskonale rozumiem autorkę. Też mam wrażenie, że duszę się w systemie. Zapierdziel na studiach, żmudna praca za marne grosze, ciągła walka i kombinowanie żeby na wszystko starczyło pieniędzy, żeby wyszarpać chwilę czasu, żeby się przygotować na takie i inne okoliczności, żeby nikt nie narzekał, żeby nie zostać na lodzie... Niemal wszystko co robię dla siebie, robię poprzez myślenie, kontemplację, konsumowanie strawy duchowej, męczy mnie wykonywanie fizycznych czynności i generowanie materialnych rezultatów. Zawsze jakoś ciągnęło mnie do bezdomności, tej niezależności płynącej z braku obowiązków i oczekiwań otoczenia. Na ulicy to tylko moja sprawa, jak, kiedy i w jakiej ilości zorganizuję sobie jedzenie, a jeśli mi się nie uda, to z konsekwencjami też mierzę się tylko ja. Wolę już chyba raz na czas marznąć w nocy niż przepłakiwać je po opierdzielach od szefa. I obiecałam sobie, że jeśli napięty harmonogram kiedyś mi na to pozwoli, to zasmakuję takiego życia. Na dzień, weekend, tydzień... może na zawsze.

Makigigi

@kangurzyca, to nie jest problem zostać bezdomnym. Spróbuj, jak cię tak ciągnie. Naprawdę to tylko takie czcze gadanie

Dragomir

Kruczyca, bardzo mi kogoś przypominasz...

Corazwiecejpustki

Obejrzyjcie "Into the Wild" z 2007 roku.

KochamKaczki2

O ile rozumiem autorkę wyznania, która chce mieszkać w chatce na skraju lasu, to jednak życie na ulicy to męka, zwłaszcza dla kobiet. Gwałty, pobicia i kradzieże to rzeczy, z którymi bezdomni spotykają sie cały czas. Wyobraź sobie że jest zimno a Ty masz okres, nie stać Cię na podpaski, papier toaletowy który zabrałaś z publicznej toalety jest cały przesiąknięty, krew przecieka przez spodnie, nie masz gdzie się umyć ani wyprać ubrań. Śpisz na zapleśniałym mokrym materacu, ludzie brzydzą się Tobą, odwracają wzrok. To jest straszne życie, serio.

Ebubu

Większość z osób które skończyły na ulicy nie trafiło tam z wyboru. Jeżeli jesteś na tyle twarda by się nie załamać gdy ludzie będą Cie opluwać i przepędzać z miejsca na miejsce bo śmierdzisz(nie wszędzie jest możliwość brania codziennych prysznica z pachnącym mydełkiem), gdy dodatkowo przegłodujesz dzień lub dwa bo inni bezdomni cię pogonią ze swojego terenu, lub gdy przemarzniesz kilka nocy i z poważnym przeziębieniem(pomijając groźniejsze choroby) to ok... gratuluje spełnienia marzeń.

Ebubu

Ale wiesz że masz alternatywę?
Nikt nie zmusza Cibie byś się męczyła w wielkim mieście czy na studiach. W mniejszych miejscowościach wynajem mieszkania jest tańszy. możesz zająć się czymkolwiek od wytwórstwa poprzez usługi do pracy na kasie. Nie wiem czy to lepsze niż płacz po nocach, ale na pewno lepsze niż bezdomność.

Tylko że to twój wybór.. chcesz luksusów, prestiżu i sukcesów to walcz w korpo-świecie o złotego korpo-graala.

Dragomir

Bardzo wyważony i cenny komentarz, Ebubu.

bazienka Odpowiedz

jak mozna zaciagnac kredyty na dziecko?!

Knbvcxs

Zaciągnąć na dziecko w sensie, że samo dziecko (za życia rodziców) jest oficjalnie dłużnikiem, to chyba nie można. Może chodziło o to, że rodzice się zapożyczyli na jakieś jej potrzeby np. płatne studia itp.

soeno

Autorka wygląda na osobę po studiach albo w ich trakcie więc jest też możliwość, że ją wrobili zaraz po 18. "Córciu potrzebujemy nowy samochód, weź dla nas kredyt dobrze? Na studia idziesz, to potem będziesz dobrze zarabiać, to mozesz dla nas coś zrobic prawda? Tyle lat cie utrzymywalismy i pilnowalismy twojej nauki..." branie na litośc z wciskaniem kitu o trosce często działa na tych wychowanych pod kloszem :/ No albo też zaciągali kredyty sami by mieć lepsze życie wmawiając ich córce że robią to dla niej. Efekt ten sam.

Savio

Kiedy kończysz osiemnaście lat, jesteś w drugiej klasie liceum, jesteś jeszcze dzieciakiem, który się uczy, nie zarabia (a na pewno nie na tyle, żeby się w pełni utrzymać samodzielnie) i jest zależny od rodziców. Więc jeśli będą ci kazali zaciągnąć chwilowki w jakimś Providencie, które przecież oczywiście "będą spłacać za ciebie", to często nie masz wyboru, bo jeśli się nie zgodzisz, będziesz mieć ogromne problemy. A zresztą, nawet nie chwilowki. Długo pracowałem w agencji bankowej i w PKO wygląda to tak, że jeśli masz wpływy na konto, tworzą się propozycje kredytowe i bardzo często zdarzało się, że ledwie pełnoletnia dzieciarnia miała po 30 tysięcy oferty wiążącej, która nie wymaga ani żadnych dokumentów, ani nawet podania danych pracodawcy. Więc rodzic przychodzi z kimś takim, dzieciak podaje wymyślone kwoty dochodu i twierdzi, że pracuje od kilku miesięcy, bank chce wcisnąć kredyt, więc mu go daje, i tyle. Takie sytuacje zdążały się bardzo, bardzo często. Dzieci oszukane przez rodziców, rodzice przez dzieci. Ogrom jest takich przypadków. Niestety.

Ebubu

można wsiąść kredyt by np. za sponsorować dziecku studia - opłaty(nawet na dziennych) akademik, utrzymanie... o dziwo sporo pieniędzy na studiach idzie na pierdoły typu dodatkowe kserówki, materiały na ćwiczenia, akcesoria, specjalistyczną/ochronną odzież itp.

Dragomir Odpowiedz

Oj dziecino. Tak mówisz a jak na coś nie daj Boże zachorujesz, albo choćby nabawisz się pasożytów to sama popędzisz do cywilizacji aż się będzie kurzyło.

livanir Odpowiedz

Jedź do Afryki, tam sporo takich wiosek, oderwanych od problemów pierwszego świata

Zobacz więcej komentarzy (17)
Dodaj anonimowe wyznanie