#8Euq3

Opowieść z Podlasia, którą opowiedział starszy dziadek, który wyglądał jakby miał 150 lat, a miał raptem 90. Opowieść zaczął długim wstępem opisującym życie i zwyczaje jakie panowały, gdy jego ojciec miał 15-16 lat. Opowieść była naprawdę długa, przerwana często dodatkowymi informacjami i łykami piwka, które przyniosłem na zachętę, opiszę ją w ogromnym skrócie (bardzo ogromnym, bo gadał dobrą godzinę).
 
Jego ojciec pracował z bratem i ojcem na podwórzu, gdy usłyszeli dziecko wołające, że lód się załamał. Schyłek zimy, początek wiosny, więc sytuacja bardzo prawdopodobna. Dziecko krzyczało tylko: "szybko! szybko!" i zaczęło wracać w stronę lasu, który był niedaleko wsi. W lesie często zastawiano sidła na jakieś mniejsze biegające jedzenie i zwykle młodzi chłopcy sprawdzali, czy coś w to wpadło. Cała trójka niewiele myśląc skoczyła po linę i biegiem za dzieckiem. Po drodze zgarnęli dwóch sąsiadów, których spotkali przypadkiem. Dotarli do lasu, gdzie było jezioro (a raczej staw, bo jeziora są chyba większe niż to opisane), ale nikogo nie było, ani dziecka, ani śladu po kimś, kto by wpadł.

Nagle z drugiej strony tego pseudo jeziorka wybiegł sprintem chłopak i wbiegł na lód, za nim gnał dzik! Pod chłopcem zaczął pękać lód, dzik nie wszedł na lód, ale stał na brzegu. Wtedy lód się załamał i chłopiec wpadł. Ale wszystko skończyło się dobrze. Faceci narobili sporo rabanu i dzik pobiegł skąd przybiegł, a chłopca wyciągnęli... I do tego momentu wszystko było OK, ale...

Nikt nie ma pojęcia kim było dziecko, które wzywało pomocy. Nikt nie zapamiętał, jak było ubrane, nikomu ze wsi dziecko nie zginęło, chłopiec wyjęty z wody twierdził, że był sam cały czas... No i dlaczego dziecko krzyczało, że lód się załamał, skoro dopiero jak byli praktycznie na miejscu to lód pękł?

I właśnie z takimi pytaniami mnie ten dziadyga stary zostawił. Historia była barwna i dobrze znana reszcie, a wszyscy święcie przekonani o jej autentyczności zaczynali spekulować na nowo, po raz tysięczny, kim u cholery był ten dzieciak.
Straightoheaven Odpowiedz

Dawaj !!

kondzio102 Odpowiedz

To jak w filmach gdy ktoś dzwoni do bohatera aby włączył telewizor, on włącza i program który ma obejrzeć akurat się zaczyna.

Zupkazchinczyka Odpowiedz

Całkiem prawdopodne, że jakieś dziecko chciało zrobić kawał, krzycząc o lodzie, a przy okazji uratowało kolegę. Potem było mu wstyd i nie chciało się przyznać do swojego żartu

HerbatkaZMiodem Odpowiedz

Dzięki :) jest 2 w nocy a ja się przez Was boję wyjść z pokoju na siku :(

Arletkaa Odpowiedz

Fajna historia

Vallier Odpowiedz

To zdarzenie nosi wszelkie znamiona interwencji anioła stróża

DarkPsychopathII Odpowiedz

Więcej, więcej

Może to dziecko to duch, który chciał pomóc

SweetLittleDevil

Nie wiem czemu tyle minusów, może to prawda...?

NadwornyMaruda

@SweetLittleDevil guzik prawda...
Przez tyle lat, ta historia zapewne była niejednokrotnie modyfikowana przez wszystkich, którzy ją sobie przekazywali.

opowiemwam Odpowiedz

Nie wiem w sumie.

Anonimoy Odpowiedz

Paranormalne historie :P

joe Odpowiedz

Polecam książkę: Czy istnieje życie po śmierci? A. Peake

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie