Mając jakieś 6 lat, wybrałam się razem z rodzicielką w odwiedziny do jej koleżanki. Siedzimy, wiadomo - kawka, herbatka, a na stole leży okrągły talerzyk z ogromem cukierków. Koleżanka mamy wyszła na moment, a gdy wróciła, wpatrywałam się jak oniemiała w ten talerzyk (nie bez powodu). Ona mówi do mnie, żebym się poczęstowała, a nawet zabrała kilka do domu, a ja na to:
- Dziękuję, mama już zabrała, ma w torebce!
Mama cała czerwona, podśmiechując się ze wstydu, zaczęła mnie ubierać i stwierdziła, że czas do domu.
Dodaj anonimowe wyznanie
No i miała się czego wstydzić...
matka cebulara
szczerość dzieci:D nic się nie ukryje :)
Współczesny Pawlik Morozow.