#8672E
Cóż w tym przypadku było inaczej. Mała dorastała, a z nią ja. Moja siostra starała się być dla niej najlepszą Matką na świecie, ale niestety nie widziała jaką tak naprawdę robi jej krzywdę. Pozwalając jej na niemalże wszystko niszczyła tą jakże piękną małą dziewczynkę. W wieku 3 lat(!) zaczęła ona kraść pierwsze rzeczy. Niby nic poważnego takie drobnostki, ale w tym wieku? Mówiłem o tym mojej Mamie. Rozmawiałem z nią o tym. Odpowiedzi jakie dostawałem to, że jest mała, wyrośnie itp. Myślałem sobie wtedy, że jak uważają tak niech sobie ją chowają. W końcu nie moje dziecko i może mają rację.
Kolejne lata mijały. Mała opanowała do perfekcji płacz na zawołanie, wymuszanie. Jak na dziecko 6 letnie ubierała się bardzo wyzywająco. Malowała się. Dostawała wszystko to co chciała. Mogła robić co jej się żyw nie podobało. Oglądać bajki 24h? Nie ma sprawy! Jeść słodycze do zwymiotowania? Proszę bardzo, smacznego! Nikt nie widział w tym nic złego. Oprócz mnie. Niestety nie mogłem jej nic powiedzieć. Zazwyczaj dostałem jeszcze ochrzan, żebym spojrzał na siebie, że zobaczymy jak ja będę wychowywał moje dzieci. Moja Mama stale mówiła, że przesadzam i że ona jest ciągle małym dzieckiem i to ze mną jest coś nie tak.
Kiedy Mała poszła do szkoły miała poważne problemy. Ciężko jej szło czytanie, liczenie. Kiedy wypomniałem siostrze jej błędy wychowawcze dostawałem odpowiedź, że jestem rozpieszczonym gówniarzem. Mama nakazała mi się nie wtrącać. Tak też zrobiłem. Pomyślałem sobie, że za parę lat przejrzą na oczy i zaczną płakać.
Teraz Mała nie jest już taka mała. Ma 17 lat. Nie zdała 3 klasy. Rzadko kiedy mogą ją spotkać w domu. Żadne używki nie są jej obce. Dokonała co najmniej jednej aborcji, ma tatuaże na całym ciele. W tak młodym wieku stała się wrakiem człowieka. Jest to wina niestety tylko Matki, która chciała być najlepsza na świecie. Niestety coś nie wyszło, a ja mogę powiedzieć tylko "A nie mówiłem?"
W wieku 6 lat ubierała sie wyzywająco? Malowała sie? Patologia.
Moja kuzynka w wielu około pięciu/sześciu lat szykowała się z rodzicami na wesele i przed wyjściem oburzała się, że ona nie wyjdzie bez szminki niepomalowana. :/
A raczej TO oni malowali ja bo przecież ona była za mala żeby sama się wymalowac.
Zupa- znam mojej koleżanki siostra ma 8 lat i potrafi sobie lepiej zrobić makijaż odemnie. I nie jest rozpoeszczona po prostu zawsze patrzyła gdy ktoś się malował i gdy tylko mniała dostęp do kosmetyków malowała się.
Mała się malował w wieku 6 lat, a ja mam 16 i maluje się na ważne okazję
...
Jak ja się w wieku 6 lat "pomalowalam" to wyglądałam jak klaun po wypadku samochodowym
Dziewczynki w tym wieku chcą się malować, bo naśladują mamę.
W jednym się nie zgodzę - 24 lata na pierwsze dziecko to wcale nie tak bardzo młodo :) Ale fakt, zepsuli tę Małą rozpieszczaniem do granic możliwości. Chyba muszę to pokazać moim rodzicom, to może skończy się pozwalanie mojemu synowi na wszystko, gdy jest z nimi...
W tym wieku to się raczej kończy studia i idzie do pracy ale co ja tam wiem.
Zulugula, zależy jakie kto ma priorytety. Dla jednych to rodzina, dla innych kariera :)
Wlasnie to samo pomyslalam, dosc wczesnie to moze byc np 18 lat
Kurdeeee a przez moment pomyslałam... ja też urodziłam dziecko w wieku 24 lat!! nie jestem jeszcze taka stara... i później przeczytałam komentarze :D:D:D dzięki ...
Ja się urodziłam gdy moja mama miała 24 lata ;)
24 lata to jest młodo, wg mnie dzieci w okolicach 30 to dobry czas. Ustatkowanie z pracą pieniedzmi itd. Tu nie chodzi o priorytety tylko jeśli chcesz zapewnić dziecku godne życie to najpierw samego siebie ogarnąć.
ja urodziłam dziecko mając 23 lata i uważam, że to doskonały moment. jak się chce to da się studiować z dzieckiem, mój mąż na studiach miał już pracę w zawodzie. a od praktycznie każdego kogo znam, kto na dzieci zdecydował się w okolicach 30 z wymienionych powodów słyszę, że żałują, że aż tyle czekali. ja swojej decyzji nie żałuję
W ty wieku to się kończy studia i szuka pracy, a dopiero jak się osiągnie jakąś życiową stabilizację, to się zakłada rodzinę i rodzi dzieci. A teraz niech zminusują mnie te darmozjady, których jedynym "osiągnięciem" w życiu są dzieci z wpadki. Pozdrawiam!
@zurawinka- rozsmieszyłaś mnie, w wieku 24 lat to 3/4 dzieci nie jest z wpadki, tylko planowane. Moja siostra planowała dziecko i właśnie w wieku 24 lat zaszła w ciąże. I wcale jak to nazwałaś darmozjadem nie była, skończyła dobre studia, dostała wymarzoną pracę i z roku na rok osiąga bardzo dużo zawodowo, mimo dziecka. Jak ktoś jest odpowiedzialny, ma poukładane życie to dziecko to same szczęście. Tym bardziej, że pod względem medycznym najlepszy wiek na pierwszą ciąże to 20-26 lat. W wieku 25 lat płodność u kobiety osiąga swój szczyt i dziecko ma największą szansę, że nie będzie chore :)
aniaem serio? ja gdzieś czytałam, że 23 a nie 25, ale źródła nie pamiętam, więc możliwe, że Ty masz rację :)
24 lata? to nie tak młodo... że tak powiem w sam raz
Wręcz idealnie, nie można tego zostawiać na ostatni moment.
24 lata to dość młody wiek na urodzenie dziecka, a już na pewno obecnie. Ale skoro dziewczyna ma już 17 lat, to wydaje mi się, że w tamtym czasie był to raczej standard.
Aha.
Wyzywająco ubrana sześciolatka, pewnie nosiła miniówki i koszulki z dekoltem do pępka.
Szczerze mówiąc, jeżeli mama kupywała jej takie ubrania (bo któżby inny?) to i to jest możliwe. Niektóre mamy Dżesik przecież kupią córeczce króciutką koszulkę, bo Bijonse ma podobną.
Kupywała...? Serio...?
Pewnie różowe z myszką miki 😂
Twoja rodzina to debile, co poradzić. A tatuaże to nic złego.
Pewnie, że nie. Pod warunkiem, że robisz je sobie, będąc w pełni świadoma konsekwencji i dojrzała. Ja swój pierwszy zrobiłam, jak miałam 19 lat i uważam, że nawet to jeszcze jest zbyt młody wiek, by decydować się na tatuaż. Wtedy wciąż kształtują się gusta i umysł człowieka.
Siostrzenica Autora ma 17 lat i już ma trochę tatuaży. Nie uważam, że w takim przypadku to nic złego.
Ale czy tatuaże zrobią jej krzywdę? To jej wybór i to ona będzie ponosić tego konsekwencje. Tatuaż nie wpływa bezpośrednio na życie czy zdrowie
24 lata to młody wiek na urodzenie dziecka? To jaki jest odpowiedni? 30?
Jeśli chodzi o wyznanie, niestety wielu rodziców zapomina o tym, że rozpieszczaniem robią wielką krzywdę swoim dzieciom. Z drugiej strony jednak, nawet dobrze wychowana młodzież czasem schodzi na złą drogę.
Kurde, a ja planowałam zajść w ciążę jak będę mieć 24-25 lat... Chyba muszę się zastanowić czy nie za szybko :D
To moje znajome które miały dzieci w wieku lat 18-19 to rodziły w przedszkolu chyba ^^
1.Napisał że "młody" nie "za młody".
2. Tak, młody, chyba nie powiesz że stary?
3. Z ostatnimi dwoma zdaniami się zgodzę :).
Dla mnie też 24 lata to młodo, szczególnie teraz, kiedy zdecydowana większość osób w tym wieku dopiero kończy studia. Ale młodo, nie znaczy za młodo :)
Tak, osoba która ma 24 lata jest młoda. I tak wiek 30 lat jak i 24 jest odpowiedni na urodzenie dziecka. Każdy wiek taki jest jeżeli się tego chce i jest się świadomym.
Zgadzam się z tym, że w obecnych czasach sporo kobiet decyduje się na ciążę znacznie później niż kiedyś. Wiadomo, studia, podnoszenie kwalifikacji, praca etc.
W pełni zgadzam się również z tym, że wiek nie jest wyznacznikiem dojrzałości i gotowości do posiadania dziecka. Po prostu uważam, że 24 to nie tak młodo na zostanie mamą, dlatego zdziwiło mnie określenie autora.
A niech sobie kobiety rodzą dzieci wtedy, kiedy im odpowiada, a nie wtedy, kiedy skończą odpowiedni wiek.
Myśle że 16latka jednak nie powinna zaciążyć bo "jej tak odpowiada" :/
Odpowiedni jest wtedy kiedy jesteś w stanie utrzymać to dziecku, wielu ludzi w tym wieku nie jest.
Nie, żebym broniła Twojej siostry, ale pewnie chciała dobrze dla córki. Moi rodzice też chcieli dla mnie dobrze i wychowali sobie życiową sierotę, która dobija do 30tki i dopiero uczy się odpowiedzialności. ;-)
A tak bardziej serio, Twoja siostrzenica będzie miała bardzo ciężkie życie. Nienauczona odpowiedzialności, zasad, cierpliwości - to wszystko się jeszcze na niej w przyszłości odbije i przyjdzie czas, że zanim to wszystko pozna, będzie miała żal do rodziców za to, jak ją wychowywali.
To, że chcieli dobrze, nie znaczy, że robili dobrze. Bo nie robili.
@Poroniec, mam tego pełną świadomość.
Wiadomo, że tatuaże to nic złego, ale ona je miała gdy była niepełnoletnia. Możecie mówić, że tylko rok ją dzielił od pełnoletności, ale nadal to nieodpowiedzialne.
O ile wiem to tatuaże można mieć od 16 r.ż. Znam osoby które zrobiły sobie tatuaż w podobnym wieku i nie żałują :)
Za to ja mam koleżankę, co w wieku 13 lat zrobiła sobie tatuaż. Sama. Tuszem od długopisu. A mama się zgodziła. To dopiero jest skrajna nieodpowiedzialność...
Co jest nieodpowiedzialnego w zrobieniu sobie tatuażu? 17 lat to osoba, która chyba ogarnia co to jest. A że za parę lat MOŻE (wcale nie musi - znam wiele takich osób, które tatuaż miały nawet w wieku 15 lat i dalej się nim cieszą) jej się przestać podobać i to już jej problem. Nawet jakby miała 30, to mając 35 gust może się zmienić.
Tatuaże legalnie robi się od 18 roku życia. Szanowane studia tatuażu nigdy nie zrobią tatuażu nieletniej osobie. Na pewno nie można robić legalnie tatuażu od 16 roku życia.
Można od 16 ale za zgodą prawnego opiekuna, jeśli dziewczyna tą zgodę miała to mogła bez problemu się wydziarać.
Chyba są na tym forum same 17-latki... to nie jest odpowiedni wiek na tatuaż. To, że zostanie on z nią do końca życia pewnie wie, ale wątpię, że to w pełni rozumie. Poza tym wiek 16-20-25 jest okresem, w którym poczucie estetyki nadal się kształtuje i upodobania często się zmieniają.
@czarnawersalka a ile mają lat obecnie? bo jeśli 18 to tego...
Mam więcej niż 17, spokojnie.;) Kształtują, owszem. Ale mam znajomych, którzy mają wytatuowane symbole bardzo dla nich ważne, które mają jakieś przesłanie i znaczenie. Takie tatuaże zazwyczaj się nie nudzą, oni mają je już wiele lat, a robili je przed 18 (za zgodą rodzica, jak ktoś wyżej napisał) i są dalej dla nich istotnym elementem ich ciała.
Ba. Sama myślę o tatuażu i ciągle szukam czegoś dla siebie, co będzie dla mnie ważne i jednocześnie ładne, co nie jest proste. Nie ma co demonizować nieletnich.
Zjemcikota, jeżeli jest tak jak mówisz to dobrze :) ale też nie ma co ukrywać, że w tym wieku ma się w głowie(na ogół) mówiąc wprost jedno, wielkie gówno :D i o ile tatuaż ma jakieś znaczenie to fajnie(choć ja wgl za nimi nie przepadam), ale masa robi je "bo są fajne". Np. nie wierzę, żeby modne chyba z 10 lat temu te takie zawijasy nad dupą dziewczyny robiły bo miały dla nich jakieś znaczenie :D tak samo obecnie te wszystkie jaskółki, znaki nieskończoności itd. Za jakiś czas będą straszną tandetą, już zresztą się nią stają.
PS. nie jedz moich kotów ;o
Salatkazkurczakiem jakby były 2 lata po zrobieniu to nie byłyby dobrym przykładem. Jak Ci powiem że pod 30 to starczy? :) upodobania zmieniają się też w przedziale 40-45-50, ale jeśli tatuaż ma znaczenie (ważna data itp) to czemu nie? Zwłaszcza jeśli zrobi to w miejscu możliwym do zakrycia. Z reszta, szanowane studia nie zrobią niczego na widoku...
Dlatego nie warto rozpieszczac tak dzieci bo będą wiedzieć że nic im nie zrobicie
Znam Twój ból- moja siostra miała za młodu 3 podbródki i krągły brzuszek. Potrafiła w przedszkolu wziąć 3 dokładki obiadu. Na moje ciągłe uwagi, że nie powinna tyle jest i jest za gruba reagowano identycznie. Na szczęście siostra w wieku dojrzewania mocno "wystrzeliła" w górę i gdzieś te kilogramy się stopniowo zgubiły, a siostra przestała tyle jeść. Niestety, nie zawsze jest taki happy end.
To akurat w tej sytuacji jest najmniejszy problem ;) Całkiem sporo dzieci przechodzi taki etap małego grubaska, a potem nagle gdzieś to znika, jak zaczynają szybko rosnąć. Też tak miałam. Nie twierdzę, że to dobrze, ale w porównaniu z resztą problemów z siostrzenicą autora, to jest akurat pikuś ;)