#83UMU

Opiszę wam, jak straciłam rękę, jednak aby zachować anonimowość, nie będę wchodzić w szczegóły. Jestem pewna, że dużo takich historii nie było, a nie chcę zostać rozpoznana.

Otóż około dziesięciu lat temu mieszkałam na przedmieściu, o ile można je tak nazwać. Kobieta, która mnie urodziła zaciążyła w dość wczesnym wieku, a tata harował, by nas utrzymać. Jakoś tak w lato ta kobieta rąbała drewno, aby rozpalić ogień na kąpiel. Wystarczy chyba powiedzieć, że nigdy nie sprawowała się dobrze w roli matki - wyzywanie, przeklinanie, poniżanie, bicie. Tego dnia gdy bawiłam się zawołała mnie i kazała położyć rękę na pniaku, ja jako ufne dziecko myślące, że "mamusia" chce się ze mną pobawić choć raz, zrobiłam to. I tak straciłam rękę... Swoje życie zawdzięczam chyba tylko sąsiadowi, który był weterynarzem i tego dnia pracował na dworze i coś go tknęło, żeby spojrzeć co się dzieje. Nie wiem co było do końca dalej, sama ledwo pamiętam i nigdy nie chciałam pytać. Wiem tylko, że ją zamknęli w zakładzie psychiatrycznym.

Jakieś półtora roku temu, może więcej, wyszła, nie wiem czemu i jak to możliwe. Mój tata po paru spotkaniach zaczyna jej wybaczać, ja na nich nie byłam, nie mogłam, wiem tylko to, że nawet w zakładzie przez ostatnie dwa lata ją odwiedzał. Widać, że ją kocha i będzie potrafił jej wybaczyć, ja jej nienawidzę. Kocham mojego tatę, ale będzie musiał wybierać: albo ja, albo ona. Jakieś osoby, które pomagały/pomagają jej ponownie zacząć życie namawiały mnie na spotkanie, że ona się zmieniła i jest już zdrowa. Nie wierzę w to i jeśli dalej tak będzie, zamierzam uciec od niej jak najdalej stąd.
Dragomir Odpowiedz

Zatkało mnie...

Laylala

W końcu

Nazwahasla

@Layla ma rację

dewitalizacja Odpowiedz

Przecież za spowodowanie trwałego kalectwa u drugiej osoby jest paragraf. Powinna gnić za to w więzieniu.

Dragomir

Może była nie teges psychicznie i uznali że niepoczytalna. Szczerze, to nikt normalny tak nie robi.

dewitalizacja

To nadal nie jest powód, by nie poniosła odpowiedzialności za to, co zrobiła. Ludzie dostają ciężkie wyroki za nieumyślne spowodowanie śmierci, a taka baba miałaby zostać objęta hospitalizacją w ramach nagrody za zrobienie kaleki z dziecka? Bez jaj.

Inna sprawa, to nie wyobrażam sobie jak można zamknąć kogoś na półtora roku w szpitalu psychiatrycznym. Owszem, trafiają tam czasem osoby, które stanowią zagrożenie dla innych i zapina się je wtedy w pasy, ale po pewnym czasie atak agresji mija i są one uwalniane i normalnie chodzą po oddziale. Pamiętam jak przywieźli nam kiedyś na oddział kobietę, która wrzeszczała w pasach kilka dni, a gdy ją uwolnili, w życiu nie uwierzyłabym, że to ta sama osoba. Jeździłam wtedy na wózku, a ona podchodziła do mnie na korytarzu, głaskała po twarzy i nazywała swoim aniołkiem, woziła po oddziale. Psychiatryk to nie miejsce dla skończonej patoli, która w chwili nieuwagi może uyebać ci rękę, tylko dla ludzi, którzy nie radzą sobie ze sobą i chcieliby to zmienić.

maIasarenka

Dla mnie też nie brzmi to wiarygodnie.

Cystof

Tu akurat muszę stwierdzić że Drago może mieć rację. W polskich sądach nie takie już numery odchodziły a tzw. żółte papiery, potrafiły zdziałać cuda. Czytaj uratować od odsiadki niejednego bydlaka.

dewitalizacja

Tylko że kilka lat to kawał czasu (jest napisane, że ojciec autorki odwiedzał ją ostatnie dwa lata). Nikogo nie trzymają tyle na oddziale. Maksymalnie do kilku miesięcy, a potem dostajesz leki i leczysz się pod opieką psychiatry poza oddziałem. To nie więzienie, żeby trzymać latami kata i czekać aż mu się polepszy i go zresocjalizują.

laura95 Odpowiedz

Z ciekawości spytam: Ile masz lat?
Pytam, bo początek historii wskazywał na zamierzchłe czasy, z kolei wyjście tej kobiety ze szpitala jest związane z czasami współczesnymi. Jak długo była w szpitalu?
Zatkało mnie. Nie powinna nigdy wyjść, ale wiem, jak łatwo wyjść ze szpitala psychiatrycznego. Mojej siostrze po wielokrotnych próbach samobójczych, przedawkowaniach, okaleczeniach własnego ciała i stwarzaniu bezpośredniego zagrożenia sobie i innym za każdym razem udało się wyjść.

Współczuję i życzę powodzenia w walce z tą kobietą, mam nadzieję, że przebaczenie nie przyjdzie tak prędko.

dewitalizacja

Ze szpitala psychiatrycznego zawsze się wychodzi. To nie więzienie, tylko miejsce, gdzie masz za zadanie dojść do siebie po jakimś kryzysie psychicznym. W kolejce na miejsce czekają inni pacjenci.

laura95

Wiem, znam te realia z mojego życia - niestety wspomniana przeze mnie siostra znaczną część życia spędziła na odwykach i w szpitalach. Wiem, jacy są tam pacjenci.
Nie znam się na prawie, ale uważam, że jeśli osoba jest do tego stopnia niepoczytalna, że odcina rękę własnemu dziecku, to nie powinna nigdy wyjść na wolność.

Konodont Odpowiedz

To by była głośna historia na cały kraj gdyby była prawdziwa. Przecież o dużo mniej drastycznych trąbią we wszystkich wiadomościach. Wystarczy że kogoś pies pogryzie albo myśliwy postrzeli kolegę na polowaniu.

Cystof

Naprawdę myślisz że dziennikarze są wszędzie i nagłośnią KAŻDĄ historię?

Laylala

To według ciebie tylko historie nagłośnione w mediach są prawdziwe??? Powodzenia 🤦

Taksiezyje Odpowiedz

Nie wiem co napisać. Jestem w szoku. Jak można zrobić coś takiego własnemu dziecku?

Dodaj anonimowe wyznanie