#7zPqA

Boję się psów. Z tego powodu otoczenie daje mi do zrozumienia, że jestem dziwna, a w gorszych przypadkach, że nie mam uczuć, bo jak można nie kochać psów, tylko się ich bać? Dla wielu jest to mega dziwne, ja jednak nie rozumiem dlaczego i jak ktoś na tej podstawie może mnie oceniać? Inni boją się wysokości, myszy, pająków, mają klaustrofobię, a ja boję się psów. Ani ja, ani rodzice nie wiedzą skąd wziął się ten strach, nie wpłynęło na to żadne wydarzenie z przeszłości, po prostu odkąd pamiętam przeraźliwie boję się psów.

Gdy byłam mała, gdy tylko widziałam psa w swoim otoczeniu, wskakiwałam rodzicom na ręce i wysoko podnosiłam nogi, mam nawet takie zdjęcia w albumie. Próbowano „leczyć” moją fobię kupując mi pieska, początkowo wystraszona później go polubiłam, jednak nie wpłynęło to w żaden sposób na kontakt z innymi psami. W podstawówce do domu wracałam polną drogą, jakieś 200 metrów, codziennie bałam się, że spotkam po drodze jakiegoś psa, więc zawsze czekałam na koleżankę, która mieszkała niedaleko mojego domu, tak by ze mną wracała. Któregoś dnia stwierdziła, że ze mną nie pójdzie, namawiałam ją długo, aż wreszcie stwierdziła, że pójdzie, jak postawię jej colę. Tak też zrobiłam i robiłam tak później wiele razy, dałam się szantażować drugiemu dziecku, aż wreszcie dowiedzieli się o tym nasi rodzice i się skończyło…

Teraz, 20 lat później się z tego śmieję, ale zrobiłabym tak jeszcze raz… bo nadal serce mi staje, gdy w moim otoczeniu pojawia się pies.
PaniPanda Odpowiedz

Moi sasiedzi czesto wypuszczaja psy na ulice, po prostu przez brame, bo sa zbyt leniwi aby wyjsc z czworonogiem na spacer. Teraz juz tam nie mieszkam, ale nie raz, nie dwa wychodzilam z domu na przystanek z lekiem, ze znow jakis pies za mna pobiegnie i mnie pogryzie. Mialam dwie takie sytuacje, nie mialo to wplywu na moja milosc do psow (sama posiadalam), ale jesli widze psa puszczonego luzem, to zawsze gdzies ta obawa z tylu glowy jest. Na szczescie, nie wszyscy to robia.

Redhairdontcare Odpowiedz

Też się boje psów. Głównie dlatego że idę sobie spokojnie chodnikiem a tu nagle za płotem wyskakuje jakieś bydle i ujada na mnie. Jakoś nie widzę psów jako potulnych zwierzątek.
Raz koleżanka mojej mamy przyniosła do nas psa, mówiłam że się boje, ale oczywiście koleżanka miała wyjebane, bo piesek jest słodki. Pies wskoczył na mnie jak leżałam na wersalce, więc ja odruchowo go zrzuciłam. Koleżanka oczywiście popatrzyła się na mnie jak na psychiczna, bo przecież to moja wina a nie jej, że go nie pilnowała.

jaszczurka1234 Odpowiedz

Ja się strasznie boje psów, których nie znam (obojętnie czy to obcy pies czy pies znajomego). Na szczęście po kilkunastu minutach przebywania obok psa i upewnieniu się, że nic mi nie zrobi strach mi mija. Ale psy na ulicy omijam szerokim łukiem i nienawidzę kiedy są puszczone luzem i to jeszcze bez kaganca...

ToNieLisekChytrusek Odpowiedz

U mnie niestety dość powszechne jest puszczanie psów luzem, przez to nie tylko boję się sama tam chodzić (kilka z tych psów jest agresywnych, szczególnie kiedy wyczują jedzenie), ale także wychodzić z moim szetlandem, bo najczęściej atakują inne psy.

Kiedyś tata uchylił bramę (kosił trawę przed płotem i zbierał skoszoną trawę na taczkę, aby wynieść ją na kompost), pies był na podwórku, jednak jest nauczona, że bez zgody nigdzie nie wychodzi. Siedziała sobie po prostu na ganku. W tym czasie wracający ze spaceru owczarek niemiecki, oczywiście puszczony i biegnący ze sto metrów przed właścicielem, wbiegł na nasze podwórko i chciał ją zaatakować, ścigał ją wokół domu. Tata nic nie widział, bo stał za tujami przy kompoście. Ja tylko usłyszałam ujadanie. Szybko otworzyłam drzwi tarasowe i zamknęłam je szybko za moją kulką. Ze strachu wbiegła w nogę od stołu. A owczarek za wszelką cenę chciał się dostać do środka. Tata się wychylił i kompletnie nie wiedział, co się dzieje, wtedy przyszedł właściciel i zawołał psa. Ani słowa przeprosin, że pies wlazł do nas i przecież mógł komuś zrobić krzywdę. To osiedle domków jednorodzinnych, wiele rodzin ma tu małe dzieci.

YouSayGodISaySay10 Odpowiedz

Też nie lubię psów. Nie lubię biegających luzem psów, nie znoszę ich zapachu, lepkiej śliny, wylewności (ekscytują się, skaczą, biegają w kółko). Akceptuję psa mojego taty, bo wtedy go znam. Nienawidzę za to ludzi którzy próbują mnie zmusić do kontaktu z psem: "no pogłaskanie, zobacz jak się cieszy, przecież nic ci nie zrobi". Sorry, ale nie.

cmsjvpx Odpowiedz

Też się boję, co śmieszne ten lęk pojawił się jakiś rok-dwa lata temu. Najbardziej boję się o swojego psa, jak widzę że jakiś pies idzie bez smyczy to staram się wybrać taką trasę, żeby na siebie nie trafiły. Mam też sąsiada, który puszcza psa luzem i kilka razy już jego pies podbiegł do mojego i chciał go poszarpać. Teraz zazwyczaj sprawdzam zanim pójdę z psem, czy przypadkiem sąsiada nie ma gdzieś w pobliżu, ewentualnie wołam mu przez pół podwórka żeby zapiął psa XD Trochę się to przeradza już w obsesję i naprawdę nie wiem skąd mi się to wzięło, mój pies jest ze mną większą mojego życia a to zaczęło się niedawno. No ale fakt faktem, nic mnie tak nie irytuje jak psy puszczone luzem bez kagańca. Co innego jeśli właściciel jeszcze kontroluje jakoś tego psa, a co innego jak ma go kompletnie gdzieś i jest tak zajęty rozmową, że zauważy swojego psa dopiero jak się pogryzie z innym.

KawoszePrzybywajcie Odpowiedz

Jezu dokładnie. Mam tak samo. Głównie u psów bezpańsko sobie chodzących, bo jeśli by zaatakował nikt by go nie powstrzymał

Ookami Odpowiedz

Kiedy byłam młodsza kochałam psy w teorii, ale jak przychodziło do spotkania z jakimś poza kundelkiem dziadków to dostawałam ataku paniki. Wszystko zmieniło się kiedy dostałam własnego psa. Tylko że teraz zamiast bać się że obcy pies mnie zaatakuje, boję się że zaatakuje jego

Mizantrop Odpowiedz

Jestem 23 letnim facetem też przeraźliwie się ich boje

Nordek Odpowiedz

Też nie lubię psów. Za dzieciaka moi rodzice ciągle tylko powtarzali, że mam uważać, bo psy gryzą. W ten sposób zaczęłam się bać i jak na złość jeden mnie ugryzł rzeczywiście. Strach pozostał do dziś...

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie