#7xt7S

Straciłam pracę, do której bardzo chętnie przychodziłam.

Znacie kogoś, kto prawie mieszka w pracy i idzie do niej z uśmiechem na mordce jakby szedł na piwo i plotki ze znajomymi? Kto pracował świątek piątek czy niedzielę? Kto ogarnął, że mamy długi weekend po ilości klientów? Otóż to ja!

Pracowałam około 300h miesięcznie (nigdy nie dostałam umowy o pracę przy tylu godzinach). W takiej ekipie, że po sześciu godzinach ogarniałam, że w ogóle w pracy jestem. Mieliśmy podobne poczucie humoru. W skali od 1 do 10 byliśmy dojrzali na 69. Klienci mnie (nas) uwielbiali. Bo ciągle się śmialiśmy, a klienci z nami. Stali klienci mieli u mnie taryfę ulgową. Przychodzili ze słodyczami, alkoholem. Wychodzili z uśmiechem od ucha do ucha i wielkim 'dziękuję'. Część z nich specjalnie wyszukiwała naszą zmianę. Część z nich pisała ciągle na nas pochwały (które przekładały się w pieniądze, których nie miałam kiedy wydawać bo mieszkałam w pracy).

Warunki pracy miałam dość utrudnione... nic nie działało. Zgłaszałam i byłam olewana z góry na dół. Było pod tym względem chu... ale stabilnie. Przyzwyczaiłam się i dawałam radę w wyjątkowo hardcorowych sytuacjach.

Dbałam o klientów. Interesowałam się. Pogadałam. Wytłumaczyłam. Pośmiałam się. Potroszczyłam się. Tak dobrze wszystko ogarniałam, że dokonywałam cudów. Byłam niesamowitym strategiem. Znałam konkurencję. Klienci nie posługiwali się wyłącznie językiem polskim, ale cześć z nich nie znała angielskiego. Ni w ząb. Okazało się, że moja znajomość hiszpańskiego, włoskiego, ukraińskiego i czeskiego wystarczy żeby klient był zadowolony. Im dłużej pracowałam tym lepiej gadałam.

Praca sprawiała mi przyjemność. Co dziwne nic nie nabroiłam. W kwietniu się dowiedziałam, że już nie będzie mnie w grafiku. Bo są na mnie skargi. Ponoć. W co szczerze wątpię. Doskonale wiem jak wyglądała moja praca. Wiem też, że pracowałam lepiej od innych (tak jak pisałam - nic nie działało, a ja dawałam radę, oni nie). Zawsze byłam dyspozycja i chętna do pracy.
Dzwonią do mnie koledzy. Pytają kiedy wrócę. Klienci uparcie dopytują i mówią ponoć, że będą interweniować.
A ja się czuję jakbym spadła z Mount Everestu...
trafika Odpowiedz

Sama pracuję w handlu od kilku lat, to w nim jeszcze za czasów szkolnych zaczęłam przygodę z robotą. I z aspołecznej osoby stałam się właśnie taką sprzedawczynią, która nieraz dostawała kwiatki, czekoladki czy wino, bo po prostu zagadała, pomogła, uśmiechnęła się. Non stop inne osoby, niezobowiązujący kontakt, ale i stali klienci, którzy zostawiali po sobie banana na ustach i o których wiedziało się nieraz więcej niż o własnej rodzinie (dom w tamtym czasie był dla mnie niczym noclegownia).
Współczuję straty roboty; ja aktualnie pracuję w monopolowym. Zasuwam jak mały samochodzik, może i kasy z tego nie ma, ale póki co, póki lepszej opcji nie znajdę nie ruszam się z ciepłej posadki. Mam nadzieję, że i Ty znajdziesz znów jakiś przytulny kącik, ale tym razem zejdziesz z tych 300h miesięcznie ^^

Venrosa Odpowiedz

Komuś podpadłaś, albo co bardziej prawdopodobne - ktoś z góry poczuł się zagrożony.

Feniks06

Albo co równie prawdopodobne autorka podała tylko swoją wersję wydarzeń.

rocanon Odpowiedz

Tutaj kwestią jest jakie skargi i od kogo. Dostałaś wcześniej jakieś upomnienie/naganę/op..l na da dywaniku u szefa? Pomimo że praca wydaję się być super to jednak 300 godzin miesięcznie na smieciówce nie wygląda zbyt dobrze. Zawsze należy pamiętać że praca to nie grill na działce u wujka Stasia, szefostwo to nie ziomki, współpracownicy nie są najlepszymi przyjaciółmi, a klienci to obcy ludzie. Zbytne spoufalanie się z klientami jest nieprofesjonalne i niekiedy nie jest zbyt mile widziane. Zresztą powód zwolnienia jest nieistotny - dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie. Komuś podpadłaś, albo chcą zrobić miejsce dla kogoś z rodzinki/znajomków szefostwa.
Skoro jesteś taka super, to odejście z pracy powinno być problemem dla firmy - ty znajdziesz sobie inną pracę (popytaj u konkurencji), a firma będzie miała problem znaleźć łosia który będzie tyrać 300 godzin miesięcznie na śmieciówce i jeszcze będzie z tego zadowolony.

bazienka

no i moze ci zadowoleni klienci zaczna chdozic gdzies indziej? (mogla pracowac w gastro np. w jakims barze)

damasu Odpowiedz

Zgłoś to do pipu. Zwolnienie przy sieciowej umowie, nie jest żadnym problemem, ale przu takiej ilości godzin pracy i założeniu, że pracowałas tam dłużej niż 33miesiace, powinnaś mieć umowę o pracę i to na czas nieokreślony. Możesz się ubiegać o swoje prawa.

bazienka

jesli w umowie miala wyznaczonyc zas,miejsce iz akres obowiazkow, to sa to znamiona umowy o prace i mozne sie powolac na sadowne ustalenie stosunku rpacy
odzyskasz hajs za nagdodziny oraz ekwiwalenty za niewykoorzystany urlop
dowalilabym gnojom na odchodnym

Feniks06

Szkoda, że nikt z Was nie pamięta o tym, że jeśli sąd przyzna jej rację to będzie musiala też zapłacić zaległe składki zusowskie i wyrównać podatek.

scor Odpowiedz

Bardzo bym chciał spotkać się z taką obsługą klienta w banku, w ZUS.

Haiku Odpowiedz

Super towarzystwo, super praca, ale byłaś lepsza od innych i nie miałaś umowy o pracę? O.o Dlaczego spoufalałaś się z klientami i przyjmowałaś od nich prezenty? Najwidoczniej "super" to miałaś zdanie o sobie, co niekoniecznie przekładało się na rzeczywistość. Szefostwo zazwyczaj sprawdza skargi, a nie "ufa na piękne oczy", zwłaszcza jeśli byłaś-jak twierdzisz- tak oh i ach. Koledzy nie poparli u szefostwa, rozliczni zachwyceni klienci nie bombardowali telefonami? Cóż, najwyraźniej nie wszystko było z Tobą super.

furtka

W Polsce nie powinno się dawać takich "prezentów" bo to zwyczajna łapówka, w wielu miejscach za to można wylecieć. A za prace pracownik dostaje wynagrodzenie.
Nie rozumiem tylko co to że w Rosji i na Ukrainie tak jest ma wspólnego z wyznaniem?

ohlala

@Etanolansodu

Łapówki. Łapówki się daje, żeby coś załatwić, żeby spojrzano przychylniejszym wzrokiem. To nie są prezenty.

Fina

Haiku, czasami kolega z pracy potrafi podłożyć świnię i zrobi to w białych rękawiczkach. Niestety mnie coś takiego spotkało, od tego czasu zabezpieczam się na wszystkie sposoby, by móc udowodnić niewinność.

furtka

MamaMuminka ale co to znaczy, że bardziej się zaangażowałaś? Profesjonalnie wykonując swoją prace nie ma opcji, że w sprawy jednej osoby angażujesz się bardziej lub mniej. A prezentami przyzwyczajamy ludzi do tego, że im się należy coś ponad to co dostają w pensji od swojego pracodawcy i z czasem staje się to normą, że np. lekarz dostaje drogi alkohol, pielęgniarka czekoladki a nauczycielka kwiatki, tak być nie powinno. Co więcej często nie zdajemy sobie sprawy w jakiej niekomfortowej sytuacji stawiamy ludzi wręczając im te prezenty, zwłaszcza w obecności ich pracodawców lub współpracowników...

Fina

Mam pytanie, czy ktoś daje prezenty sklepikarzom, listonoszom, sprzątaczom? To są bardzo potrzebne zawody, a nikt ich nie wynagradza ekstra „prezentem”. W polskim prawie upominek dla urzędnika, lekarza może być traktowany jako łapówka, taki sympatyczny człowiek z prezentem może narobić problemów sobie i komuś komu chciał zrobić przyjemność. Furtka ma rację

Suomen

Etanolan - skończ wreszcie z powtarzaniem, co jest i było zagranicą. Jesteśmy w POLSCE, wyznanie dotyczy POLSKICH realiów. Co kogo obchodzi, że coś na Ukrainie czy innej Rosji jest normalne?

furtka

MamaMuminka to właśnie nazywa się profesjonalizm, zrobiłaś coś ponad to co powinnaś bo dobrze wykonujesz swoją prace i zapewne nie oczekiwałaś niczego w podziękowaniu. Niestety nie zawsze tak jest, czasem ludzie myślą że jak nie dadzą tych czekoladek czy kwiatka ( a zdarzyły mi się i wiejskie jajka czy swojskie mleko 😉) to wykonana usługa będzie gorsza, a z czasem staje się to przyjęta norma...

bazienka

na Ukrainie i Bialorusi to sie daje takie "prezenty" na uczelni za: napisanie egzaminu, poetm za info o ocenie, potem za wpis tej oceny
i studenc stamtad przyjezdzaja do nas, bo po zsumowaniu tych "prezentow" zaplacenie za studia w PL wychodzi im taniej

Feniks06

Fina z tego co wiem to listonosze dostawali latami końcówki z rent i emerytur. A poza tym co z tego? Ktoś Ci broni dać prezent sprzataczce? Chcesz to daj. Co za argument :D

Fina

Może listonoszem dałam zły przykład… chodzi raczej o to, ze danie prezentu osobie, wykonującej pracę, za ktora placi ktos inny, jest traktowane jako lapowka. W jakim celu dajesz ten prezent? Żeby ktoś lepiej przyjrzał sie twojej sprawie? Zapamiętał cię na przyszlosc (i pomogł)? To spelnia definicje łapówki.
Etolan w Polsce też kiedyś dawało się prezenty urzędnikom i pracownikom służby zdrowia, często te prezenty bywały zapakowane w koperty… dzisiaj jest to traktowane jako łapówka i karalne.
Feniks argument taki, że ludzi oburza wręczenie koperty przedstawicielowi jednego zawodu, a drugiego nie. Czułbyś się oburzony, gdyby o powodzeniu w twojej sprawie w urzędzie decydowała wysokość „prezentu” dla urzędnika? O życiu bliskich nie profesjonalizm lekarza, a zawartość koperty? (Wiem, że takie sytuacje sie zdarzają i bulwersuja - tak byc powinno) z wdzięczności można komuś podziękować, ale ofiarowywaniem prezentu zwyczajnie można narobić problemów sobie i temu, kogo chcemy wynagrodzić. Myślę, że sprawa w sądzie i podejrzenia o korupcje nie są wymarzonym sposobem podziękowania.

Niezywa Odpowiedz

Ciekawe, tutaj piszesz ze byłaś taka super, a nie wiemy jak to wygląda z drugiej strony. Czasem wystarczy być tylko raz bezczelnym do przełożonego i wylatujesz. Jedno przewinienie kontra wszystko dobre co zrobiłaś, tak bywa.

porost

lub któryś z życzliwych kolegów zaczął być o coś zazdrosny i podłożył świnię :)

bazienka Odpowiedz

moze trzeba bylo wcisnac kogos z rodziny? kolezanka tak wyladowala, jeszcze z oskarzeniem o kradziez -"ja cie za reke nie zlapalem, ale pieniadze gina..."
hm przejdz do konkurencji?

Yanushek Odpowiedz

cudowna, niesamowita, inteligentna, pracowita, pogadana, opanowana... ale przede wszystkim skromna.

Patkapsychopatka Odpowiedz

300 godzin? Codziennie byłaś w pracy? Interesuje mnie, w jakiej pracy by na to pozwolili. Jeden miesiąc może bym zrozumiała, ale nie cały czas

bazienka

chocby gastro
ja an informacji turystycznej mialam do wyrobienia minimum 180 godzin, kolezanka z kawiarni 220. minimum.

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie