#7uzqD
Na przywitanie nauczył przybijać łapą piątkę, gdy tylko się budziłam. Nie odstępował mnie na krok. Gdy miałam gorszy dzień on zawsze był przy mnie, często wskakiwał na łóżko i kładł głowę na moich nogach. Jako, że był dość sporym psiakiem- owczarek niemiecki, sprawdzał się jako mój obrońca. Pamiętam jak pewnego jesiennego wieczoru wybrałam się na spacer do pobliskiego parku. Pies spuszczony był ze smyczy a ja z założonymi słuchawkami podążałam za nim. W pewnym momencie poczułam, że ktoś mnie szarpie i wyrywa torebkę.
Nawet nie zdążyłam krzyknąć a mój psiak już skakał i szarpał za rękę tego bandziora, który uciekł w popłochu goniony parę metrów przez mojego obrońcę. Zwierzak był po prostu cudowny. I tak razem się wychowywaliśmy aż do wczoraj. Musieliśmy go uśpić ze względu na to jak się męczył. Starość dała się we znaki i mój kochany pies zaczął z dnia na dzień słabnąć, męczył się. Był nieuleczalnie chory. I wiecie co? Bezsilność to najgorsze uczucie. Teraz mam w sobie pustkę. Ten psiak był niekiedy lepszym i wierniejszym przyjacielem od niejednego człowieka. Najgorsze uczucie jest ranem, gdy nie widzę już mojego 'maleństwa', które chce mi przybić piątkę na dzień dobry. Mam w sobie ogromną pustkę i musiałam z siebie to gdzieś wyrzucić.
Wzruszające... Pies najlepszym przyjacielem człowieka, twoje wyznanie, to potwierdza.
Co ma gatunek do tego? Jakby miała zajebistą świnkę morską, to też czułaby pustkę.
Kolor, no ale fiesz, to psy som najleprze! No! A reszta zwirzont to zuo. (Błonty ortograficzne, yay)
Pod żadnym pozorem aktualnie nie myśl nad przygarnięciem kolejnego pupila,wbrew temu co inni tutaj piszą. Na spokojnie przemyśl całą sytuację,uspokój się,pogódź. Gdybyś wzięła kolejną kruszynę,mogłyby ciebie męczyć wyrzuty sumienia,że jest ona substytutem twojego byłego przyjaciela i nie byłabyś w stanie jej tak samo pokochać. Życzę powodzenia i wytrwałości w ustatkowaniu uczuć. Trzymaj się (; I nawet nie myśl o zaczęciu obwiniania się o odejście pupila,nigdy.
Ja po śmierci psa w tydzień pojechałam po kolejnego na drugi koniec Polski. Nie "rozkazuj" ludziom, co mają robić i co czuć. Każdy działa inaczej, każdy w inny sposób umie sobie pomóc, w inny sposób przeżywa żałobę. Nienawidzę, jak ktoś kategoryzuje, jak taki ostatni burak: "Pod żadnym pozorem, bo JA tak sądzę"... inna osoba może mieć inne potrzeby, inaczej odczuwa ulgę. Mi "nowy" pies pomógł ogromnie. Nigdy nie zapomniałam o Gasparze, a Merys został z miejsca pokochany, jak taka łatka na serce - gdy płakałam po Gasparze, on już był przy mnie. Bez psa w domu myśleliśmy, że oszalejemy. Widzę, że to była dobra decyzja.
Moja mama po uśpieniu swojej ukochanej suni postanowiła, że nie będzie miała już psa, bo to za duży ból przy stracie takiego kochanego czworonoga, a ona drugi raz go nie zniesie. Pół roku później jak wchodziłyśmy z siostrami do jej pokoju przeglądała strony z psiakami do adopcji, bo jak to potem tłumaczyła "ona już nie może tak bez psa w domu". :)
Więc teoretycznie też jestem za przemyśleniem tego. Mama, mimo że naszą obecną sunię wzięła prawie rok po uśpieniu jej miłości życia, dalej uważa że nie pokocha jej tak bardzo jak tamtego piesa.
Dziękuję @margolin za głos rozsądku. Dokładnie to miałam na myśli. @Anamara,gratuluję,podjęłaś decyzję i jej nie żałujesz. Ale z drugiej strony,jaką miałaś gwarancję,że wszystko będzie w porządku? Niby znasz siebie,ale nigdy nie mogłaś tak do końca przewidzieć swojej reakcji. Potrafiłabyś powiedzieć,że nie zaczęłabyś porównywać swojego Merysa do Gaspara,co? A co gdyby twój nowy przyjaciel byłby wyjątkowo nieposłuszny? Nie miałabyś myśli w stylu,że tamten pies był najlepszy i już żaden taki nie będzie,a tak właściwie to już masz dość tego szczeniaka? Poważnie,to jest już bezmyślność i ryzyko. A poza tym,sama nienawidzę takiej bezmyślności,jaką jest brak przemyślenia całej sytuacji i możliwość skrzywdzenia zwierzęcia,do której sama mogłaś doprowadzić. Nie znam ciebie osobiście,ale doskonale wiem jak może być. Super,masz swoją opinię,ale nie wpychaj jej innym do gardeł,bo zaprzeczając mojej wypowiedzi,piszesz to w taki sposób,jakby w przypadku KAŻDEJ osoby twoja historia miała się powtórzyć. Przykro mi,ale może przydałoby ci się spojrzeć na świat z trochę innej perspektywy i zobaczyć coś innego niż czubek własnego nosa?
@RandomHuman Jednak to właśnie Ty wpychasz swoją opinię do gardeł innym. Anamara napisała jedynie, że każdy działa inaczej, każdy ma inne uczucia, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie można powiedzieć komuś ,,pod żadnym pozorem tego nie rób", ponieważ każdy jest inny, każdy inaczej przeżywa sytuacje. Wyraziła swoje zdanie, tak samo jak Ty swoje, czemu ją atakujesz? To Ty piszesz, jakby każdy na tym świecie miał myśleć jak Ty. Proponuje nabrać dystansu i zrozumieć, że każdy ma swoją opinię, czasem inną od Twojej i ma prawo ją wyrazić.
@Buraczek,a to porady nie opierają się na tym,że mówi się co robić,a czego nie robić,a przynajmniej sugeruje? W szczególności,że nie zmuszam autorki do robienia jak chcę,pod groźbą zabójstwa rodziny. Może przesadziłam z tym "pod żadnym pozorem",ale to wynikało z bycia nauczonym doświadczeniem i chęcią ostrzeżenia. Jeśli są bezmyślni ludzie,którzy wolą podejmować opiekę nad żywą istotą wymagającą miłości jeszcze w czasie pewnej żałoby,zamiast dać sobie chwilę na uspokojenie i przemyślenie sprawy,to nie zabraniam. Ale liczę jednak,że autorka zalicza się do grona rozważnych ludzi.
Moze pierwsze zdanie brzmi jak rozkaz, ale autorowi glownie chodziło o to, zeby do sprawy podejść na spokojnie, pogodzić sie z odejściem jednego pupila i gdy bedzie odpowiedni czas wziac kolejnego :) jak najbardziej popieram, autorce życzę dużo wsparcia bliskich i uśmiechu, bo to chyba przyda sie teraz najbardziej 💞
Porady polegają na: "ja na twoim miejscu zrobiła bym to i to ponieważ... Ale to oczywiście Twoja decyzja i sama uznasz co jest dobre w tej sytuacji". A tutaj widać zwykłe wpychanie swojego zdania innym. Czytając komentarz RadomHuman poczułam wręcz, że to jest rozkaz dla autorki postu.
Ja pożegnałam w swoim życiu dwa psy, i za każdym razem przygarnięcie nowego było dobrym pomysłem. Po prostu dom bez psa był pusty. I u mnie to trochę jak z dziećmi, nie ma psa, którego się bardziej kochało. ;) Teraz wyprowadziłam się z domu i straszliwie brakuje mi zwierzaka. ;p
@RandomHuman. No to wychodzi na to, że jestem skrajnie nieodpowiedzialną ignorantką, bo po uśpieniu pierwszego boksera, drugiego wzięłam po jednym dniu :D Dosłownie. Wafel odszedł od nas 11.10, a Igorek zawitał 13.10. I jakoś nie wygląda na zaniedbanego, opuszczonego itp. Wręcz przeciwnie. To Felek miał ogromne problemy z lękiem separacyjnym, z nauczeniem się czystości. Do końca życia wygrzebywał dziury, rozwalał śmieci po domu, długi czas był strachliwy.. Nasz błąd polegał nie na tym, że wzięliśmy go w czasie żałoby (bo poprzedni pies był w domu dobre 10 lat wcześniej), a dlatego, że wzięliśmy go nie mając specjalnego pojęcia o behawioryzmie i szkoleniu psów. I to było nieodpowiedzialne i nierozsądne. Mimo że Igora wzięliśmy tak szybko po stracie poprzedniego psa, to teraz gdy ma on 5 lat nie ma z nim najmniejszego problemu. W ciągu niecałego pół roku przepracowaliśmy problem z lękiem separacyjnym, po roku pies chodził równie grzecznie na smyczy, jak i bez niej (nawet w środku ruchliwego miasta). Tak, pies potrzebuje miłości, ale znacznie bardziej potrzebuje odpowiedzialnego opiekuna, który wie cokolwiek o rasie psa, jej specyfice, metodach uczenia się tego gatunku. Sama miłość tu niestety nie wystarczy, więc to ludzi którzy wybierają psa na podstawie wyglądu nie wiedząc kompletnie NIC o jego rasie, należy nazywać nieodpowiedzialnymi, nierozsądnymi, bezmyślnymi. Bo to ile czasu potrzebuje człowiek, by przeżyć żałobę i jak to robi to jest jego INDYWIDUALNA sprawa. I nikt nie ma wystarczających kompetencji, żeby osądzać czy dany sposób jest dobry, czy nie albo oskarżać ludzi o brak rozsądku, bo "mój sposób jest NAJLEPSZY, a każdy inny świadczy o bezmyślności". Nie ocenia się wiedzy i rozsądku ludzi po czymś takim.
Przecież piszę,że gratuluję wam wszystkim,dla których była to dobra decyzja,ale jednak dla mnie to nadal jest nieodpowiedzialne. Przecież jeśli byście zaryzykowali i postawili równowartość domu w pokerze i wygrali,też bym wam gratulowała,ale nadal bym uznała to za skrajną głupotę. Bo przegranie mogłoby tragicznie się skończyć.
Wzruszyłam się. Właśnie tego najbardziej się boję, że kiedyś zabraknie i mojego psa...
Już się przeraziłam, że musiałaś go uśpić bo ugryzł złodzieja..
Ja też!😕
Też miałem takiego psiaka z którym wychowałem się od małego. Był ze mną 17 lat po czym musial zostać uśpiony.
Kocham zwierzatka i zawsze mi przykro gdy czytam takie wyznania. Ja jestem typowa kociara. Moja ukochana kociczka zaginela bez sladu już 8 lat temu... A ja wciaz za nia tesknie...
Swoja drogą wyznanie zostalo poprawnie napisane, co ostatnio rzadko sie zdarza. Fajnie wreszcie cos normalnie przeczytac
Współczuję Ci bardzo. Strata najlepszego przyjaciela jakim jest pies,jest straszna i bardzo boli. Pamiętaj że on zawsze będzie w twoim sercu i napewno jest Ci bardzo wdzięczny za tak spaniałe życie,jakie mu stworzyłaś. I nie wierz w to że już nigdy nie trafisz na tak dobrego i mądrego psa. Jest bardzo wiele istot ,które potrzebują domu i będą Ci wdzięczne. Ale nie rób niczego pochopnie,odczekaj jakiś czas a zobaczysz że znowu jakiegoś psiczka pokochasz.
"Psiaczka" "wspaniałe"
Kurcze czyta człowiek tyle razy a i tak wkradnie się jakaś literówka. Pozdrawiam
Współczuję Ci z całego serca!!
Kolejne dzisiaj wyznanie o smierci psa, jak to sie nie uspokoi, to bede plakac 😢
RandomHuman nie do konca sie z Toba zgodze. Ja bez psa swirowalam. Wytrzymalam 3tyg i adoptowalam sunie ze schroniska. Pomimo tego ze jadac po nia czulam ze wymieniam poprzedniego psa to teraz, po 2ch latach od adopcji wiem, ze podjelam najlepsza decyzje