#7tBjx

Wyskoczyłem sobie wczoraj z dziewczyną i przyjaciółmi do galerii. Wszystko zapowiadało się na fajny dzień ze świetnym zakończeniem... Owszem, zakończenie było świetne. Będąc w sklepie z elektroniką posprzeczałem się trochę ze swoją dziewczyną i tak bywa, że trzeba przeprosić. Gdy wychodziliśmy z tego sklepu przytuliłem ją i nagle stało się coś nieoczekiwanego. Poczułem jakby moja noga się w coś zaplątała. Jak to zwykle ja, szarpnąłem dość mocno nogą, żeby się uwolnić. W taki oto sposób... kopnąłem dziecko.

Na szczęście nic się nie stało, pomogłem małemu wstać i porozmawiałem z jego mamą. Śmiała się, że jestem bardziej przestraszony niż on.
Clown Odpowiedz

Po przeczytaniu "sklep z elektroniką" myślałam, że zaplątałeś się w jakiś kabel, pociagnąłeś go i zrzuciłeś jakieś urządzenie...

kukuna323

Ja też

julia333

na szczęście wszystkie markety ubezpieczają swój towar przed takimi wypadkami i nie trzeba za to płacić - niestety niektórzy nie wiedzą o tym i pracownicy potrafią im wcisnąć kit, by zapłacili. :/

badziebadlakalafijor

też o tym pomyślałam ?

Eneedue

Jedynie mógł zaplątać się w przewód. Kable to idą w ziemi :)

brandee Odpowiedz

ahahahaha, wygrales :D

anakonda257 Odpowiedz

Dziecko ci i się przyplątało xD

kurczak Odpowiedz

Brawo Ty :D

Exorcist

Brawo ja!

lavender

Od razu przed oczami stanęła mi twarz Andrzeja Wrony :P

Anneliese Odpowiedz

Mojemu chłopakowi przytrafiła się podobna sytuacja. Szedł dość szybkim krokiem wzdłuż deptaka. Jakieś dziecko biegało sobie beztrosko i nagle wleciało mu pod nogi. Jakoś pech chciał że idealnie naszło mu na rozpędzone kolano...łojejku - jak daleko poleciało! A jak płakało!
Dzięki bogu rodzice nie mieli pretensji, a mój chłopak nie tłumacząc się zbytnio przeprosił i uciekł.
Do tej pory unika biegających dzieci :-D

Dodaj anonimowe wyznanie