#7nyFW
Zakupiłam lody na pocieszenie i wróciłam pod blok. Niestety okazało się, że miejsce, gdzie wcześniej zaparkował chłopak było już zajęte, więc musiałam postawić auto kawałek dalej.
Rano wstaliśmy, a chłopak dalej był naburmuszony i wielce obrażony. Chciałam do niego zagadać i powiedzieć, że auto przestawiłam, ale miał takiego focha, że odpuściłam.
Wychodzimy z domu i idziemy do auta, bo on podrzuca mnie w drodze do pracy. Chłopak idzie przodem na miejsce, gdzie wieczorem zaparkował i nagle staje jak wryty - auta nie ma! Już widzę, że zaczyna panikować, że auto ukradli. Tak się przeraził, że aż zaczął się do mnie normalnie odzywać! Postanowiłam go lekko ukarać i sobie z niego zażartować, wiec zapytałam z troską, czy może gdzieś indziej auta nie postawił. Odpowiedział, że nie, na pewno mu jego skarb ukradli, bo dobrze zapamiętał gdzie stał samochód. Biegał spanikowany po parkingu, chciał nawet na policję dzwonić, gdy nagle dostrzegł swój samochód zaparkowany kilkanaście metrów dalej... Najpierw ucieszył się jak nigdy, sprawdził, że auto jest całe, nic nie zginęło, a po chwili zmarkotniał i powiedział, że jak nic musiał tam je postawić i o tym zapomniał. A zaraz potem z pokorą w głosie powiedział, że może jednak nie zawsze on ma rację i przeprosił za swoje wcześniejsze zachowanie.
I faktycznie ta sytuacja dała mu do myślenia, bo później znacznie łatwiej nam było się dogadać, uważniej wysłuchiwał moich argumentów i nie był tak pewny, że tylko on ma rację.
No cóż... Mówcie co chcecie, ale o nocnej wyprawie po lody nigdy mu nie powiedziałam ;)
Dajcie spokój dziewczynie, sam sobie po części winien. Zachował się jak dupek, zamiast normalnie pogadać to fochy strzelał.
Bardzo dobrze mu tak i z tego co mówi autorka to trochę go to uspokoiło
Zależy o co się pokłócili i czy autorka wyznania rzeczywiście miała rację i czy tylko tak uważała. Poza tym nie powinno się pożyczać cudzego samochodu bez pytania.
@rocanon nie widzę nic złego w tym, by moja druga połówka wzięła mój samochód bez pytania. Do naszego mieszkania jest przydzielone jedno miejsce parkingowe, ja mam lepszy samochód niż narzeczony, więc zdecydowaliśmy, że to go będziemy używać.
Nie rozumiem czemu miałby się mnie pytać o zgodę przed pojechaniem gdzieś.
@Tevatai
Ok, może jestem w mniejszości, ale tak zostałem wychowany, że jak pożyczam coś cudzego, to wypadało by o tym poinformować właściciela.
Ona wcale nie jest lepsza, mogła chociaż później przyznać się, że to ona wzięła samochód i zaparkowała w innym miejscu.
Niedosc że grzeszno to jeszcze kłamliwie
Mnie tam by było głupio tak coś wziąć bez pytania, nawet mimo jego chamskiego zachowania
To jest jej facet a nie obcy człowiek i pożyczyła auto na 10 min a nie wyciągnęła mu pieniądze z portfela. Już się uspokójcie strażnicy moralności.
Ja nawet jak pożyczam od własnego ojca śrubokręt, czy książkę od brata to zawsze się zapytam, albo chociaż poinformuję że coś biorę.
Współczuję facetowi.
Fajnie przedstawić sytuację w stylu "to ja miałam rację a on nie", prawda? Tyle że my nie wiemy jak było.
Jak dla mnie to najmniej istotne kto akurat wtedy miał rację. Ważne, że facet zrozumiał, że nie zawsze jedna strona jest tym słusznym głosem i zaczęli po tej sytuacji normalnie rozmawiać i słuchać nawzajem swoich argumentów.
Autorka i jej chłopak są siebie warci - pokłócili się o niewiadomo co, fochanie się, branie cudzej własności bez pytania, oszukiwanie co do prawdziwego przebiegu wydarzeń.
No ale z tym samochodem to faktycznie miał rację że pamięta gdzie go zaparkował tylko ty go w konia zrobiłaś
I nadal jesteś z tym kłótliwym bucem? Mam nadzieję, że mu się nalało do łba, tylko przykre że nie dało mu się wytłumaczyć i nie zna słowa KOMPROMIS.
Właśnie o to chodzi, że z perspektywy kobiety to ona zawsze ma racje (nawet jeśli nie ma). Wtedy awantury są właśnie z powodu że czasem to facet ma racje. I w takiej sytuacji albo facet zostaje pantoflarzem, albo takie związki kończą się rozstaniem. Gdy obie strony okopią się na swoich stanowiskach i nie chcą przyznać się do błędu, to nie ma miejsca na kompromis.
A w tym wyznaniu kluczowe jest to czy autorka rzeczywiście miała racje, czy tylko tak uważała.
Na wizazu juz by Ci sie kazali z nim rozstac xD
Baba nie chłop, ale dobrze, że przeprosił