#7lz0s
Obecnie mam 38 lat. W wieku 25 lat przeszłam zabieg podwiązania jajowodów.
Odkąd pamiętam nie lubiłam dzieci. W sumie to ich nie znosiłam. Kiedy moje koleżanki rozpływały się na widok bobasa, ja byłam niewzruszona. Wszyscy mi mówili, że jak będę starsza i spotkam odpowiedniego faceta, to na pewno będę chciała mieć z nim dzieci. Tak się jednak nie stało, choć byłam już zaręczona, to nic z tego nie wyszło, bo eks zmienił zdanie i stwierdził, że bez dzieci on żyć nie chce. Zostałam sama. W końcu zdecydowałam się na zabieg podwiązania jajowodów. Od tamtej pory moje życie to była bajka. Zero stresu, że zajdę w ciążę, odstawiłam hormony, co poskutkowało zgubieniem kilkunastu kilogramów... Jednym słowem poczułam się wolna. Wolna od stresu związanego z niechcianą ciążą. Skończyłam wymarzone studia, dostałam dobrą pracę, w której po trzech latach awansowałam – żyć nie umierać. Kupiłam mieszkanie, dużo podróżowałam. W międzyczasie byłam w trzech związkach. Wszystkie rozpadły się z tego samego powodu – braku dzieci. Moi partnerzy na początku podzielali moje zdanie o braku potomstwa, ale z czasem każdemu się odmieniło. Ten ostatni związek, a raczej jego koniec, przeżyłam najbardziej... ale podniosłam się i szłam dalej naprzód.
Od tamtego momentu minęły trzy lata. Mam teraz męża i można powiedzieć, że jestem silną kobietą, ale to nieprawda. Mam 38 lat... i jedyne czego mi brakuje w moim życiu, to dziecko. Dopiero w wieku 36 lat dojrzałam do macierzyństwa. Wiem, że mogę adoptować, ale ja tak bardzo pragnę być w ciąży... Czuć dziecko, jak kopie. Chodzić z tym wielkim brzuchem i czekać na dzień porodu. Wiem, że to się nigdy nie stanie, bo sama się okaleczyłam na własne życzenie. Mąż jest tym jedynym i przy nim dotarło do mnie, że chciałabym mieć z nim dziecko.
Wiem, że ta historia może wam się wydać zmyśloną albo prowokacją, ale to jest prawdziwa część mojego żucia. Zastanówcie się, czy warto podejmować takie ryzyko.
PS Rozważamy adopcję, trzymajcie kciuki.
A ja się cholernie boję ciąży.
Tak tylko chciałam to gdzieś napisać...
To przechodzi po czasie, przynajmniej w pewnym stopniu. Ja jeszcze dwa lata temu panikowałam na myśl o porodzie, ciąży, wszystkim co jest z tym związane, a teraz czekam z niecierpliwością na ten moment i prawie niczego innego nie chcę. Oczywiście, trochę się martwię o ciało, przebieg i ewentualne komplikacje, ale większość ludzi się boi zmian :)
To poczekaj z seksem aż będziesz po ślubie. Wtedy strach minie, bo facet nie ucieknie skoro już jest Twoim mężem. Zastanów się nad tym, bo luzie mają potem ogromne problemy z tym, że seks kojarzy im się już zawsze ze strachem. Jest to strach, że ktoś nakryje, że facet już więcej się nie odezwie, że w końcu pojawi się ciąża i dziecko. Warto?
Osoba, która przeszłaby proces ubezpłodnienia zostałaby po pierwsze poinformowana, że jest szansa aby taki proces u kobiety odwrócić ale szansa powodzenia odwrócenia zabiegu u kobiety jest po prostu niska ze względu na duże ryzyko powstania zrostów. Zresztą im później od zabiegu tym mniejsze szanse na odwrócenie z tego co pamiętam.
Po drugie bez względu na technikę, której się użyło do upezpłodnienia kobiety to jedyna ingerencja jakiej dokonano to w jajowód. To w żaden sposób nie wpływa na funkcję jajnika. Zatem jest jak najbardziej możliwe aby pobrać komórki jajowe od takiej kobiety i dokonać zapłodnienia in vitro i taka kobieta po ubezpłodnieniu bez żadnego problemu ciążę donosi.
Także sama nazwa "ubezpłodnienie", którą się przyjęło na tego typu zabiegi nie jest tak realnie rzecz biorąc nawet odpowiednia. Bo nie niszczy realnie płodności kobiety, bo żeby to zrobić trzeba by zniszczyć oba jajniki. Ale tego nikt nie zrobi, bo zniszczenie jajników wywołałoby w organizmie kobiety menopauzę, która ma ogromne skutki medyczne dla ciała kobiety i po prostu szkodzi.
Powodzenia! Aby wszystko poszło po Waszej myśli. :)
Co ma iść po ich myśli? Autorka nie pisze o tym co zamierza robic a o chęci bycia w ciąży. Nie zaznaczyła nawet planów cofnięcia zabiegu, na co są już dużo mniejsze szanse. W tym wieku beż wykonywanego zabiegu z utrzymaniem i urodzeniem zdrowego dziecka jest problem.
@Ambiwalentnie136 autorka napisała o planach - że rozważają adopcję
Nie jest napisane że rozważa a świadomość że może adoptować oraz samo pragnienie bycka w upragnionej ciąży. Możliwe że gdyby mogła i nie wykonywała zabiegu nie było by ono aż tak silne.
Nie wyobrażam sobie produkować kolejnego gówniaka kiedy jest tyle nieszczęśliwych.
Nie znoszę dzieciaków ale jeśli kiedyś mi się odmieni to tylko adopcja.
Jeśli chodzi o realia to nie ma rzeszy małych, zdrowych dzieci do adopcji. Zazwyczaj są to dzieci chore lub mające FAS (lub inne następstwa picia, palenia i ćpania w ciąży lub przed). Absolutnie nie zniechecam do adopcja - sama planuje rodzinę zastępczą. Ale pełne sierocińce małych słodkich dzieci, które tylko chcą żeby ktoś je kochał to tylko w reklamach...
Adopcja to bardzo dobry pomysł. Na pewno znajdziesz dzieci spragnione domu.
Tak z ciekawości: po podwiązaniu jajowodów komórki jajowe chyba nie umierają, więc in vitro nie powinno być problemem. Czy jakiś lekarz może potwierdzić/zaprzeczyć?
Potwierdzam :) jezeli autorka ma macice i wydolną szyjkę to jak najbardziej może być w ciąży i urodzić po zapłodnieniu in vitro.
Ciekawe czy byś tak pisała jakbyś nie zrobiła tego zabiegu i wieku 26 lat wpadła. Zawsze chce się tego czego nie można mieć
Pomiędzy niechcianą ciążą a podwiązaniem jajowodów są mniej inwazyjne metody antykoncepcji. Choćby spirala hormonalna. Pięć lat bezpieczeństwa i brak okresu jako bonus. Sama nie chciałam mieć dzieci, ale nie zdecydowałabym się na tak radykalny sposób. Młode osoby nie mają ukształtowanego poglądu na świat i siebie, wszystko się może z czasem zmienić, można dojrzeć do niektórych spraw, jak autorka do macierzyństwa. Bezpieczniej zostawić sobie furtkę.
Z niechcianej ciąży pod wpływem hormonow może być bardzo wyczekane dziecko ;)
a to akurat nie problem, mozesz zrobic in vitro
Moim zdaniem nie powinno argumentować się w taki sposób. Taką drogą nigdy nie podejmie się żadnej decyzji, bo przecież kiedyś może być inaczej. Owszem, zawsze jest ryzyko, ale tak jak tobie autorko potrzeby życiowe się zmieniły, tak komuś innemu nigdy się nie zmienią, a może zyskać bezpieczny seks bez wydawania pieniędzy i poświęcania zdrowia przez np. kilkunastoletnie przyjmowanie tabletek. Może dosłownie kochać się ze swoim partnerem w każdym momencie bez obaw o ciążę. Nie krytykuje cię, staram się zrozumieć, co czujesz. Po prostu uważam, że twoje problemy nie powinny być wyznacznikiem dla innych osób.
jednak mogą być przestrogą :)
@Bernadetka tylko, że to wyznanie nie mówi prawdy. Za płodność odpowiadają janiki nie jajowody. Ich się nie rusza podczas procesu ubezpłodnienia kobiety. Jajniki odpowiadają za wytwarzanie hormonów u kobiet. Dlatego ich uszkodzenie wywołałby menopauzę, która niekorzystnie wpływa na zdrowie kobiety. Po ubezpłodnieniu po prostu pobiera się komórki jajowe, robi invitro i kobieta spokojnie donosi ciążę. Nie ma z tym problemu. No oprócz pieniędzy w Polsce i przepisów związanych z in vitro. Oraz krzywych spojrzeń sąsiadów czy rodziny jeśli wiedzą.
Nigdy nie zrozumiem jak można porzucić ukochaną osobę tylko dlatego, że nie chce dać ci dziecka. Jakby miłość polegała jedynie na tym żebyś wszystko dostawał na zawołanie. Jakie to egoistyczne... Chociaż ci faceci widocznie nie kochali prawdziwie.
Skoro masz pragnienie założenia rodziny z tą osobą (co jest jak najbardziej naturalne) i wiesz, że ta osoba Ci tego nie da, to możesz albo odejść i szukać partnera z którym będziecie chcieć tego samego, albo zostać i być nieszczęśliwym. Miłość to kompromisy i szczęście obojga, własne szczęście i realizacja swoich marzeń w związku są tak samo ważne jak szczęście którego chcesz dla drugiej osoby.
Egoistyczne? Jaka by była twoja reakcja jakby ktoś powiedział, że to takie egoistyczne nie chcieć urodzić dziecka, dlatego, że partner tego chce? Jaka jest w tym różnica? Nie ma w tym nic z egoizmu, jeśli ktoś rozstaje się z partnerem, bo nie zgadzają się w kluczowych kwestiach.
A czy z drugiej strony, idąc Twoim tokiem, ona nie była egoistyczna, ze nie chciała spełnić jego marzenia?
Jeśli musimy rezygnować z tak dużych pragnień dla drugiej połówki, to związek nie ma sensu.
Dorośniesz, to zrozumiesz
Bo prawda taka, że sama miłość nie wystarczy. Jeśli się nie dzieli wspólnej wizji życia to jedyne co się osiągnie w związku to smutek, zgorzknienie, żal a na końcu wzajemne pretensje. Rozstanie jest najlepszą rzeczą jaką można dla siebie zrobić jeśli się okazuje, że jedna strona chce dziecko a druga nie. Nie można mieć kawałka dziecka albo dziecka wypożyczać.
Ale po podwiazaniu jajowodow mozna zrobic in vitro moze sie uda?
Oczywiście, że można zrobić in vitro tylko wtedy bajka by się nie zgadzała.