#7kfVG
Nie poddałem się, postanowiłem walczyć o Małpkę. Zmotywowany i pełen nadziei, następnego dnia poszedłem do tego domu, prosić o zwrot pluszaka. Szczęście w nieszczęściu natknąłem się na kobietę, która okazała się być właścicielką posesji. Gdy opowiedziałem jej jakie to nieszczęście mnie spotkało, to ten babus mnie pogonił niczym świadka Jehowy i powiedział, że ona nic nie wie i żeby nie zawracać jej głowy takimi pierdołami.
Dramat, wiara w powrót Małpki do domu utracona.
Kilka lat później, gdy rany po utraconym pluszaku zostały wyleczone i o wszystkim zapomniałem, poszedłem do szkoły podstawowej. W swojej klasie trafiłem na sympatyczną Ewę, z którą między innymi zakumplowałem się, do tego stopnia, że zostałem zaproszony na jej któreś z kolei urodziny. Miejscem, w którym wydarzyła się ta szampańska impreza, jak się okazało, był dom babusa. Ewa była córką tej wrednej jędzy, która nie okazała mi pomocy przed laty. Impreza, siedzimy, bawimy się, chlejemy piccolo, party fest. Aczkolwiek do pewnego momentu, aż zwróciłem uwagę na kolekcję pluszaków Ewy na regale. Aż mnie zatkało. Na owym regale znajdowała się Małpka, kochany pluszak mojej siostry. Wyobrażacie to sobie? Kilka lat wcześniej babus wmówił mi, że nie ma pojęcia o Małpce, a jak się okazało, oddała pluszaka swojej córce Ewie.
Pewnie zastanawiacie się, jak potoczył się jej los, czy zwędziłem Małpkę z powrotem do domu. Nie zrobiłem tego. Ale nauczyłem się jednego – poszanowania cudzych przedmiotów.
A nie mogłeś wytłumaczyć Ewie sytuacji i poprosić o oddanie pluszaka?.
Też bym zabrała. To nie było jej. Więc nie byłaby to kradzież a odzyskanie przedmiotu, który zwędziła ta jędza jej matka.
A może Ewa sama znalazła małpkę i jej mama faktycznie nie miała o niczym pojęcia?
Miałeś "jakieś 6-7 lat" i "kilka lat później" poszedłeś do szkoły podstawowej?
Wydaje mi się, że to 6-7 lat to był wstęp, że autor jako dziecko był przywiązany do siostry, a potem opowiada nam historię właściwą jako dzieciak, który kilka lat po wydarzeniu z Małpką poszedł do szkoły.
Jak sam chodził po osiedlu to nie mógł mieć mniej niż te 7 lat. Pewnie tak mu się powiedziało z tym "kilka lat później"
Fajnie napisane.
Uff dobrze, ze chociaż jest zakończenie z tą jakże ważną informacją