#7gbjT
Czasami mam dziwne wrażenie, że decydujące na całe życie są lata 16-25, a potem tylko robimy kariery i pieniądze, mając nastoletnie wspomnienia. Nigdy nie byłem w związku mimo, że mogłem, a teraz już nie chcę, bo ludzie się wyszaleli i chcą stabilizacji. Problem prawictwa rozwiązałem chodząc do prostytutek, bo nie mogłem czytać w internecie o spadającym wieku inicjacji i dwucyfrowej liczbie partnerów co drugiej osoby. Zrobiłem to też na złość domowi. Tak, długo miałem słaby charakter i godziłem się na wszystko nie buntując się. Kiedy inni np przezywali pierwsze miłości, imprezy, ja w domu walczyłem o luźny czas przy komputerze. A teraz gdy się usamodzielniłem to w domu pytają kiedy sobie kogoś znajdę jak dawno jest the end.
Czułem się latami jak przegryw, ale gdy wbiłem na fora przegrywów to mnie wyrzucono, bo niby za dobrze wyglądam gdy pokazałem zdjęcie. Fakt, w szkole leciało na mnie kilka lasek, ale w domu jak zwykle było, że "to nie wiek na amory", a ja posłusznie się godziłem z losem. A teraz? Tylko poważne związki. Najlepsze lata za mną, których nie przeżyłem. Została mi samotność i godzenie się z upływającym czasem i starzeniem się. Ile bym dał by mieć znów 17 lat i mieć życie przed sobą, czas na beztroskę, wspomnienia z robienia głupot, pierwszych relacji ect. Moi rówieśnicy swoje przeżyli i spoważnieli. Dlatego mam pracę zdalną, gdzie nie muszę przebywać z ludźmi i mam trzech przyjaciół z którymi się nadal rozumiem. Na co dzień udaję osobę poważną i dojrzałą, a wewnętrznie jestem nadal podlotkiem, który nie wykorzystał swojego czasu.
Rocznik 89 z tej strony. Żona, dzieci, prywatną działalność i taaaaaaakie zarombiste LEGO sobie z połowicą w przyszłym miesiącu kupimy że mucha nie siada. Dla nas LEGO, nie dla dzieci. Widzisz, można zacząć się bawić w każdym wieku, i szaleć i różne głupoty robić (ino rozsądnie), powiedziałbym nawet że będąc samodzielnym jest łatwiej niż za dziecka bo przecież nikt Cię niczego nie zabroni, prawda? Przy okazji kolosalnie współczuję rodziców, schrzanili sprawę strasznie :/
Dlaczego???
Czujesz się staro, bo jesteś zgorzkniały, pełen zazdrości dla tych, którym się udało/ udaje i uważasz, że nic Cię w życiu nie czeka.
Jesteś dorosłą osobą i możesz kształtować swoje życie. Są osoby, które w wieku 30 lat nie chcą stałego związku, dlaczego nie warto próbować nawiązać romansu i nabrać obycia w związku? Dlaczego nie iść na koncert, na imprezę, nie pojechać w fajne miejsce? W tej chwili to jesteś zatrzymany w więzieniu składającym się z Twojej głowy i przekonań.
A przede wszystkim to koniecznie iść na terapię, bo musisz popracować nad zmianą myślenia. Być może masz depresję.
I do przemyślenia: jeśli czujesz się moralnie lepszy od osób, które rozporządzają swoją seksualnością i je oceniasz nawet z nimi nie rozmawiając, nie poznając tylko na podstawie liczny partnerów? Myślisz, że masz tę moralną wyższość nad nimi, bo korzystasz z usług prostytutek. I z tego co piszesz to nie jest jedna prostytutka tylko wiele, więc sam masz wiele partnerek na koncie. Taka hipokryzja jest najgorsza i po prostu odrzucająca.
Autorze ja miałam też kontrolujacy mnie dom i niczego za nastoletniego życia nie zaznałam, potem studia i praca. I odżyłam w wieku 36 lat. To hyly najlepsze lata mego życia. Imprezy randki itp. I najlepsze, że miałam gdzie mieszkać, swoje pieniądze, brak kontroli. No super. Zmień myślenie!
Jak byłam studentką przez rok wynajmowałam pokój w mieszkaniu "studenckim". Wynajmowała drugi pokój kobieta koło 40, zachowująca się jak nastolatka. Mówiła, że młodość "straciła" na samotnym wychowywaniu dziecka, więc sobie odbija, jak to dziecko się usamodzielniło.
Nudy nie jest za późno, żeby robić co się chce.
Ale wiesz, że nie cofniesz upływającego czasu / nie wrócisz do tamtych lat..
Rozpamiętując jakieś gorzkości sprzed lat, tracisz cenne minuty aktualnego życia - potem znowu będzie Ci gorzko, że przetraciłeś godziny na bezowocne rozpamiętywanie przeszłości, i tak w kółko...
"Na co dzień udaję osobę poważną i dojrzałą, a wewnętrznie jestem nadal podlotkiem, który nie wykorzystał swojego czasu."
Znam człowieka, który przez całe swoje życie chciał grać na gitarze. Koniecznie elektrycznej, ze wszystkimi bajerami, pokrętłami oraz przyciskami ręcznymi i nożnymi.
W domu rodzinnym nie, bo "masz się uczyć". Potem żona, dzieci, "masz dbać o rodzinę".
Aż w końcu dzieci dorosły, żona zmarła, a on, teoretycznie staruszek, kupił sobie gitarę, solidny piecyk z przystawkami, zwołał podobnych sobie kumpli i grają, a nie wykluczam, że nagrają płytę.
Nie czekaj (jak on) do emerytury - zrób już teraz to wszystko, czego Ci zabrakło.
Dla niezorientowanych:
Piecyk = wzmacniacz.
Wyjdź z tej bańki, bawić można się w każdym wieku i jest wielu ludzi właśnie w twoim, którym nie w głowie stałe związki. Twoje życie dopiero się zaczyna, jesteś wolny, decydujesz o sobie, przeszłości nie zmienisz, możesz zmienić przyszłość
Miałam podobnie tylko, że szybciej udało mi się odciąć więc w wieku 23 wyglądając na 18 zachowuje się jak 18 i bawię się jak 18 podczas gdy rówieśnicy są już w związkach małżeńskich albo już mają dzieci albo zaczynają tworzyć coś stałego. Mam w nosie że to się komuś nie podoba albo że uważają to za gówniarskie. To moje życie chcę się wyszaleć. Czujesz że się nie wyszalałeś to zrób to TERAZ
"Gdy wbiłem na fora przegrywów to mnie wyrzucono bo niby za dobrze wyglądam" no już, bait był niezły ale obudź się już xD
A może tam się trzeba na wejściu zdjęciem wylegitymować?
Skąd wiesz, jak nie wiesz. 🤔
Tak, i dodatkowo certyfikatem przegrywa wydawanym wraz z paszportem polsatu.
Bądź podlotkiem teraz. Mniej gdzieś co myślą inni, jeśli nie przeżyjesz młodości jak należy to ona wróci jak będziesz starszy...
moim zdaniem to taka Polska mentalnosc.
Moim znajomi ze szkoly maja juz po 2 babelkow, ochajtani.
Mieszkam w UK i tutaj ludzie zaczynaja zyc dopiero po 30 bo przed robia kariery. Pierwsze dziecko w wieku 35.
Wszystko zalezy od ciebie. Nie patrz na innych :) im tez pewnie mamy kazaly sie chajtac i dzieci robic w wieku 20 bo to juz "stara panna" ;)