#7gbjT
Czasami mam dziwne wrażenie, że decydujące na całe życie są lata 16-25, a potem tylko robimy kariery i pieniądze, mając nastoletnie wspomnienia. Nigdy nie byłem w związku, mimo że mogłem, a teraz już nie chcę, bo ludzie się wyszaleli i chcą stabilizacji. Problem prawictwa rozwiązałem, chodząc do prostytutek, bo nie mogłem czytać w internecie o spadającym wieku inicjacji i dwucyfrowej liczbie partnerów co drugiej osoby. Zrobiłem to też na złość domowi. Tak, długo miałem słaby charakter i godziłem się na wszystko, nie buntując się. Kiedy inni np. przeżywali pierwsze miłości, imprezy, ja w domu walczyłem o luźny czas przy komputerze. A teraz gdy się usamodzielniłem, to w domu pytają, kiedy sobie kogoś znajdę, jak dawno jest the end.
Czułem się latami jak przegryw, ale gdy wbiłem na fora przegrywów, to mnie wyrzucono, bo niby za dobrze wyglądam, gdy pokazałem zdjęcie. Fakt, w szkole leciało na mnie kilka lasek, ale w domu jak zwykle było, że „to nie wiek na amory”, a ja posłusznie się godziłem z losem. A teraz? Tylko poważne związki. Najlepsze lata za mną, których nie przeżyłem. Została mi samotność i godzenie się z upływającym czasem i starzeniem się. Ile bym dał, by mieć znów 17 lat i mieć życie przed sobą, czas na beztroskę, wspomnienia z robienia głupot, pierwszych relacji etc. Moi rówieśnicy swoje przeżyli i spoważnieli. Dlatego mam pracę zdalną, gdzie nie muszę przebywać z ludźmi, i mam trzech przyjaciół, z którymi się nadal rozumiem. Na co dzień udaję osobę poważną i dojrzałą, a wewnętrznie jestem nadal podlotkiem, który nie wykorzystał swojego czasu.
Nie masz 30 lat, a sam wmawiasz sobie starość. Starość, to stan umysłu, a ty swój zapychasz jakimiś przestarzałymi schematami.
Oczywiście, że możesz wchodzić w luźniejsze relacje z kobietami, imprezować czy podróżować. A z czasem któraś z tych eskapad może sprawi, że zechcesz się ustatkować.
Problem jest w twojej głowie.
Czuje się nieszczęśliwy, bo nikt go nie kochał oraz on nie potrafi nikogo pokochać.
Myślisz, że każda babka patrząc na trzydziestolatka odpala już w myślach licznik dni do ślubu i produkcji bombelków? Że w Twoim wieku nie można już się bawić, zwiedzać świata, chodzić na szalone imprezy, skakać ze spadochronu, tańczyć do upadłego i szaleć ze znajomymi?
Błąd. Jest wiele kobiet, które nie chcą mieć dzieci, które same są niedojrzałe, które mają unikający styl przywiązania, więc dla nich taki partner jak Ty to wręcz ideał. Nie będzie ględził o rodzinie, nie będzie naciskał na dzieciaki, nie będzie smęcił o nudnych spotkaniach rodzinnych i odpowiedzialności... Żyć nie umierać z takim chłopem!
To nie tu tkwi sedno. Sedno jest w tym, że Ty wciąż realizujesz program wgrany Ci przez rodziców. Wciąż rezygnujesz z miłości, zabawy, pasji. WCIĄŻ REZYGNUJESZ Z SIEBIE. Wciąż jesteś w trybie: dla mnie to zabronione. Kiedyś było za wcześnie, teraz już kompletnie za późno. I dziwnym trafem w ogóle nie było okienka: teraz mogę, to jest mój czas! 🤩💪
Ale tak to właśnie działa. Dobry psycholog pomógłby Ci to zrozumieć i odpuścić.
A to super, że są takie 30 latki :) A autor może chcieć mieć kiedyś rodzinę i dzieci. Więc zamiast wyszaleć się w wieku nastoletnim, ma teraz nadrabiać, a potem szukać materiału na żonę, z którą założy rodzinę? Na wszystko jest i czas i miejsce. Jak się ten czas straci to nie ma już odwrotu i powrotu do pewnych rzeczy, bo czas na popełnianie głupot minął. Tak działa świat.
Aczkolwiek zgadzam się, że dobry psycholog mógłby jakoś pomóc mu ten fakt zaakceptować, że pewne rzeczy mu uciekły i nie doświadczy ich nigdy.
worm
Tak, są takie trzydziestolatki. I to całkiem sporo.
I owszem, autor może chcieć założyć rodzinę i zacząć produkować bombelki. I wiesz co? Nikt mu tego nigdy nie zabroni. Nie ma odgórnego prikazu, że rodzinę trzeba zakładać w przedziale wiekowym od-do.
Kobiety są tu bardziej ograniczone ze względów biologicznych, ale także w wieku 50 lat wciąż mogą wyjść za mąż i adoptować dzieci. A niektóre jeszcze dają radę zajść w ciążę i urodzić zdrowe dziecko.
A co do tych głupot. Niestety, wiek nie jest żadną przeszkodą do ich popełniania. Znam wielu ludzi w podeszłym wieku, którzy popełniali je całe życie i wciąż nie próbują się przed tym powstrzymać. Dojrzałość nie przychodzi sama z siebie, nad nią trzeba pracować. Inaczej człowiek jedynie się starzeje, przez całe życie rozsiewając po świecie efekty swojej dziecinności i braków.
Dlatego autor wciąż może być głupi i robić głupie rzeczy. Jeśli go to rajcuje, bo równie dobrze może też po prostu zacząć wreszcie się bawić i doświadczać różnych smaków życia. Co wcale nie jest równoznaczne z robieniem głupot. Nie dla każdego zabawa oznacza chlanie i ćpanie oraz pieprzenie wszystkiego, co się rusza. To już kwestia osobistych preferencji.
Babki, które mówią, że nie chcą dzieci prędzej czy później pozazdroszczą dzieci koleżance. A nastolatki nie są tak puszczalskie jak myśli autor.
Gdy masz 50 lat, możesz zaadoptować dziesięciolatka lub starszego, ale szanse na to są niskie. W tym czasie twoje rówieśnice czekają na wnuki.
Powiem Ci że mam podobnie pod kątem żalu że te lata które są "przewidziane" na imprezowanie, poznawanie ludzi, beztroskę, ja musiałam spędzić w domu i zajmować się innymi rzeczami. Miałam inne powody niż ty, ale nie będę o tym pisać. W każdym razie, masz dwie drogi do wyboru: siedzieć w żalu z tymi trzema kumplami i myśleć "a co by to było gdybym..." i marudzić że już wszystko za tobą, albo stwierdzić że wreszcie życie należy do ciebie i możesz z nim zrobić co TY chcesz. Jeśli mieszkasz w większym mieście, to wybacz, ale nie masz wymówki by mówić że nie masz gdzie iść kogos poznać czy fajnie spędzić czas, bo teraz są wieczory planszówek, szkoły tańca, siłownie czy szkoły sztuk walki, spotkania tematyczne. A nawet, jeśli brak ci przelotnych miłostek, to masz aplikacje randkowe... Więc wierz mi, rozumiem żal za "straconą młodością", ale teraz to juz ty sam decydujesz czy zmarnujesz kolejne lata. Nie masz 90 lat by szykować się do trumny i rozliczać z przeszłością. Większość życia dopiero przed tobą.
ok nie ma problemu - ile 30 latek chce iść nawalić się tanim winem w krzakach przy ognisku? Ile 30 latek chce iść pić cały weekend, żeby w poniedziałek z rana lecieć na kacu albo i nie lecieć w ogóle gdziekolwiek bo jako 18-nastka to jeszcze miały beztroskę? Ile tych 30-latek chce jechać stopem na woodstock?
Na wszystko jest czas i miejsce - na miłostki też. A autor został tego pozbawiony i żadna ilość aplikacji randkowych nie zmieni tego, że nie będzie już w wieku lat 18 chlał wina po krzakach z koleżanką, która mu się podoba, a z którą jednak nie wyjdzie bo ona woli Tomka (ale dzięki temu piciu po krzakach też dowie się, że taka Basia na niego leci). Bo to są historie młodych, a nie aplikacja randkowa.
Teraz takie 18-latki same będą robić szpagaty przed nim, bo jest starszy, dojrzalszy i zakładam że ma dosc dobrą sytuację finansową, a do tego wygląd jak po 20-stce. Dlaczego miałby się koniecznie zadawać z kobietami po 30-stce, skoro moze z młodszymi jeśli tylko przestanie być jęczybułą i wykorzysta atuty, które dostał być może właśnie dzięki temu, że go starzy trzymali krótko?
Worm, no jeśli autorowi najbardziej brakuje chlania w krzakach, no to racja. Może nie znaleźć chętnych. Ale mało to chętnych na wypad za miastem na weekend, czy na ogniska? Zobacz sobie chociażby imprezy z okazji Wianków ile ludzi chce takich imprez. I na woodstock to tez nikt nie jeździ teraz już nie? Normalnie same pustki... Ale twoja odpowiedż jest idealnym przykładem, że jak się komuś nie chce ruszyć d*py i wyjść do ludzi, to powód znajdzie.
Drago. Wolałabym klasztor niż zadawanie się z człowiekiem w wieku 29 lat gdy sama miałam 18. Różnice wieku między mężem a żoną w Polsce to 3 lata, więc autor mize celować co najwyżej w kobiety lat 26. Nie jest głupi, ale widać że nie umie z nami rozmawiać.
Na szczęście nie wszyscy są tacy jak Ty i te 3 pata to tylko w Twojej głowie, do rzeczywistości ma się to nijak.
@Tylkopoco - zostaw swoje namiary dla autora wpisu i idźcie razem na randkę, pomóż mu odzyskać wszystkie te stracone lata! Czy jednak nie bo jednak masz np. męża albo czujesz się za stara za poważna, masz inne zobowiązania?
Cały problem polega na tym, że tutaj każdy mądry "ooo teraz to na niego będą lecieć bo starszy" czy "ooo ja to bym jechała na woodstock nawet odkurzaczem i to do tyłu" - tylko jak przychodzi co do czego to albo piszą to faceci albo kobiety, które jakoś nie zostawiają do siebie żadnego kontaktu i magicznym sposobem są jak yeti co to "każdy słyszał, nikt nie widział".
I tak, chlanie po krzakach ina ogniskach w wieku 18 lat, poznawanie siebie, eksperymentowanie itp - to właśnie ten wiek, nie 30 lat. Jak masz 30 lat to idziesz się napić do pubu na przykład. Nie pijesz wtedy tanich winiaczy, a jakieś normalne trunki z normalnych półek lub premium.
Ponownie - na wszystko jest czas i miejsce. W pewnym momencie jednak się ten czas kończy.
Worm, nie zostawie Autorowi namiarów, bo on zdziadział mając 20 lat. A jak pisałam w oryginalnym komentarzu, też straciłam "beztroskie" lata, ale teraz przeżywam najlepszy okres życia mimo że nie mam męża, ale mam pracę i dorosłe zobowiązania. Wręcz doba mi za krótka bo tyle rzeczy bym chciała zrobić.
To polska statystyka. Różnica między mężem a żoną wynosi w Polsce 3 lata, a między partnerami 5 lat. Dlatego jestem w małżeństwie, a nie związku w partnerskim. W pracy starsi ode mnie o 5 lat przeżywają, jeżeli mówię ,,OK", a potem siadają i narzekają na młodsze pokolenie.
W przyrodzie nie ma tego rodzaju młodości. W Afryce w wieku 14 lat otrzymujesz pole do orania oraz budujesz dla siebie i przyszłej żony chatę.
Blokada jest w Twojej głowie.
Możesz robić co zechcesz, tylko uświadom sobie, że życie trwa TERAZ.
Nie wierz we wszystko, co przeczytasz w internecie. Wcale nie wszystkie nastolatki i nie wszyscy studenci poznawali życie pijąc po krzakach i prowadząc się z kim popadnie. Niektórzy się uczyli i np. bardziej lubili czytać, niż chodzić na imprezy. I na pewno nie każdy człowiek miał wielu partnerów seksualnych, są tacy, co mieli tylko jednego i są z tego bardzo zadowoleni. Co człowiek, to historia i naprawdę, nie znasz wszystkich. Twoja historia jaka jest, taka jest. Zaakceptuj ją, zostaw za sobą i rób to, co Cię interesuje.
Najdziwniejsze jest to, ze autor uważa takie zycie za atrakcyjne jedząc codziennie w samotności kolację.
Moi drodzy, oto jestesmy świadkami Narodzenia incela i redpilowca.
Incela to nie bardzo. Przecież odwiedza panie negocjowalnego afektu. Raczej nie po to aby prowadzić dysputy teologiczne.
@upadlygzyms
"panie negocjowalnego afektu"
Dzień dobry, Panie Pratchett 🤗
Moja sytuacja pod wieloma względami(ale nie wszystkimi) była zupełnie inna, ale wniosek nasuwa mi się ten sam: czas na reset i budowę, nie na rozpamiętywanie przeszłości i taplanie się w znajomym błotku. Przy czym rozumiem, że twoje błotko jest twojsze niż mojsze i do niego przywykles
Tylko 4% świętuje Sylwestra poza domem. Amerykanie stworzyli mit uzależnione młodzieży, bo dobrze wygląda a filmach, ale nie jest rzeczywistością. Przypuśćmy, że jako nastolatek przeleciałbyś bez konsekwencji parę dziewczyn. Zapewniam ciebie, że byłbyś tak samo zdołowany jak teraz. Obejrzyj Bojacka: pije, pali, puszcza się, a i tak żyje w puszce.
Najfajniej by było jakby 100% kobiet nie współżyła w wieku nastoletnim oraz nie sprzedawała się za pieniądze. Wyobrażam sobie męską obrazę majestatu. xD
Chodzenie na dziewki to dopiero przegrana...
Trzech przyjaciół w tym wieku to naprawdę dobry wynik. Wszyscy mamy znajomych w szkołę, ponieważ rak działa zachodni system. W wiosce afrykańskiej byśmy mieli kontakt tylko z rodziną.
Przepraszam za błędy.
Wszyscy mieliśmy znajomych w szkole, ponieważ system dał nam taką możliwość. Sorry za błędy, baby ząbkuje i mnie budzi w nocy 10 razy. Nie daję rady pić z wami jabola przy ognisku, ojej jak mi przykro. Obejrzyjcie ,,Znowu liceum" na Netflix. Film dobrze pokazuje jak dawne sprawy ze szkoły średniej tracą na wartości gdy ma się 35 lat.