#7Ye1J
Pochodzę z niezbyt zamożnej rodziny, a kiedy byłam w początkowych klasach podstawówki przeprowadziłam się do miejscowości położonej kilkanaście kilometrów dalej. Mieszkała tam moja babcia z wujkiem, a że dom pamiętał czasy po I wojnie światowej, wyglądał jak wyglądał. Stare budownictwo, ściany zniszczone zewnątrz i wewnątrz, zardzewiały dach – ogółem wszystko do wymiany. Jako małe dziecko kompletnie nie zwracałam na to uwagi. Wiedziałam, że inni mają ładniejsze domy, ale nie przejmowałam się tym, nie było to dla mnie nic złego.
Już jako dziecko byłam dość ładna, więc kiedy przyszłam do szkoły, zainteresowało się mną kilku chłopaków. Serduszka na Gadu Gadu i te klimaty. Spędzałam z nimi czas, cieszyłam się, że udało mi się tak szybko znaleźć kolegów. Przychodzili po mnie pod dom. I tak właśnie się zaczęło. Kiedy byliśmy w kolejnej klasie, nagle przestali być mili, nagle stałam się głupią, mieszkającą w „ruderze” dziewczyną, która w dodatku wygląda tak „jakby nosiła ciuchy po swoim tacie”. Dodatkowo jeździłam „starym gratem”. Nie rozumiałam o co im chodzi. Czy to moja wina, że mimo iż moi rodzice uczciwie i ciężko pracowali, ich pensje nie pozwalały na remont wszystkiego od razu?
Dalej zapraszałam do siebie koleżanki, one okazały się być w porządku. Mimo wszystko było mi przykro, a z każdym takim docinkiem zaczęłam rozumieć. Ci chłopcy żyli w innym świecie. Najlepsze telefony od dziecka, przechwalanie się tym kto, co i jak drogo kupił, do tego stopnia, że nawet butelka wody rzekomo miała być za 20 zł, bo w końcu „jego stać, nie to co innych”. I znowu. Czy to oni zarabiają te pieniądze? Jednak dalej pozostawałam sobą, może stałam się trochę bardziej złośliwa, żeby reagować na zaczepki.
Lata mijały, zaczęło się liceum. Odpychałam od siebie ludzi, bo wstydziłam się tego jaki mam dom. Mimo że im to nie przeszkadzało. Mojego pierwszego chłopaka zaprosiłam do siebie raz (byliśmy razem 8 miesięcy, a mieszkaliśmy kilkaset metrów obok siebie). Teraz jestem w klasie maturalnej i wiecie co? Czasami moja sytuacja materialna i ten dom tak bardzo mnie dobijają, że mam ochotę wyjść z domu i nie wracać. Jestem zamknięta i nieufna. Dlaczego? Dlatego że niektórzy rodzice nie mają nic innego do zaoferowania dzieciom poza pieniędzmi, co sprawia, że stają się one próżne i chamskie. Ranią innych i już jako w młodym wieku potrafią skrzywdzić tak bardzo, że ból zostaje na resztę życia.
To przykra, ale ważna życiowa lekcja: Otaczaj się wartościowymi ludźmi, wycinaj ze swojego otoczenia toksycznych. Smutne, że doświadczyłaś tego rodzaju niesprawiedliwości już jako dzieciak, ale prawda jest taka, że takich pustych i próżnych osób jest na świecie sporo. Im szybciej nauczysz się ich odsiewać, tym lepiej dla Ciebie. Są na szczęście fajne, wartościowe osoby nauczone widzieć człowieka, a nie jego status materialny. Masz wiele do zaoferowania, a to co reprezentujesz sobą i wartości wewnętrzne są znacznie ważniejsze od zewnętrznych zasobów materialnych. Życzę Ci żebyś miała dookoła siebie przyjaciół, którzy cenią Cię właśnie za to, a nie za kupowanie im kolorowych drinków i szpanowanie stylem życia. Kasy w życiu może braknąć, a to, co zbudujesz w sobie, zostanie z Tobą i będzie procentować w przyszłości. Nie łam się, skup na swoim rozwoju i wartościowych relacjach. Te bananowe dzieci w gruncie rzeczy są bardzo biedne - kiedyś to do nich dotrze, gdy obudzą się w dorosłym życiu z refleksją, że za każdy uśmiech i czułość muszą zapłacić, bo nie ma koło nich autentycznych, bliskich ludzi.
to przykre, ale przynajmniej szybko zorientowalas sie, ze to nie twoja wina, tylko oni maja cos z glowa
moze twoi rodzice dali ci cos, czego oni nie mieli? wzorce, wartosci, czas spedzony razem?
masz szanse sprawic, by twoje zycie bylo lepsze niz rodzicow, a oni moze kiedys zrozumieja, ze nie wszystko spada z nieba i wtedy to dopiero bedzie zderzenie z rzeczywistoscia
Jedyny powód do wstydu mogą mieć ci bananowcy przez to co Ci zrobili.
Mnie np. osobiście od zawsze smieszyla moda na markowe ubrania i buty. Niektórzy mają sie poprostu za lepszych ludzi albo za wszelką cenę chcą na siebie zwrócić uwage przez markowe, wypasione ciuchy. A ja np. zawsze lubię sobie wychodzić ciuchy ile się tylko da i nie podążam za śmieszną modą. Noszę sobie skromne ciuszki, w których dobrze sie czuję i mam gdzieś co ludzie mówią. Może jest to też spowodowane tym, że nie zawsze były pieniądze na nowe, a większość to byly ciuchy po starszej siostrze.
A ocenianie kogoś po tym gdzie mieszka to czysty debilizm.
uwierz, tak rozsądnie myślącej niewiasty ze świecą szukać. Serio, w gimbazach w mojej okolicy to było jedno wielkie porównywanie.
Aż smutno się robi... uwierz sam mam hajsy i nie przeszkadza mi status społeczny płci przeciwnej, ważne aby była poukładana, dało się dogadać, razem wyjść, mieć wspólne zainteresowania i pomodlić się razem:)
Ja mam dom po 2 wojnie, wyglądał jak stara szopa, ale Moi rodzice mieli kasę by go wyremontować. Ale i tak dalej jest kilka pomieszczeń wyglądających po prostu źle
Bądź ponad to. Kasa =/= klasa. Jesteś OK, wiesz czego możesz się spodziewać od innych. Pielęgnuj cenne znajomości, odcinaj się od toksycznych. Nie jesteś gorsza dzięki temu co masz. Możesz być za to lepsza dzięki temu, co możesz innym zaoferować. Pozdrawiam.
Ich zachowanie świadczy o tym jacy są beznadziejni i nie warci twojego czasu