#7Vrmd
Poszłam, zrobiłam co miałam zrobić i wróciłam. Z impetem otworzyłam drzwi, weszłam do klasy, położyłam gąbkę na tablicy i odwróciłam się w kierunku swojej ławki... gdy dotarło do mnie, że panuje głucha cisza. Podniosłam głowę i zobaczyłam otwarte szeroko w wielkim zdumieniu i wlepione we mnie oczy jakiejś nauczycielki, którą kojarzyłam tylko z widzenia oraz jej jeszcze szerzej otwarte usta, jakby zamarła w połowie wypowiadania zdania. Rozejrzałam się i zobaczyłam klasę, która wyglądała na 2-3 gimnazjum (bo miałam podstawówkę łączoną z gimnazjum), z identycznymi minami jak ich nauczycielka...
Zburaczyłam, chwyciłam gąbkę, bąknęłam tylko coś w stylu "Przepraszam, pomyliłam sale" i uciekłam stamtąd. Kiedy już usiadłam na swoim miejscu w swojej klasie, zaledwie salę obok, wciąż przez ścianę było słychać jak rżą ze śmiechu... Ile ja się potem namęczyłam, gdy zadzwonił dzwonek na przerwę, żeby nie wpaść na kogoś z nich na korytarzu.
ja będąc w liceum skończyłam wcześniej jedną lekcję, ale po chwili o tym zapomniałam, myślałam, że już po przerwie, więc weszłam do klasy, przepraszając za spóźnienie xD dopiero po odwróconych w moją stronę zdziwionych twarzach zorientowałam się, że to nie moja klasa, ani moja lekcja :D
Nie przejmuj się :), ja gdy chodziłam do 1 klasy podstawówki miałam podobną sytuację,tylko że u mnie w szkole nie było tabliczek na drzwiach z informacją,która to klasa. Musiałam pilnie wyjść do łazienki, wydawało mi się, że zapamiętam gdzie mam wrócić...;) Nawet starałam sobie jakoś skojarzyć z czymś te drzwi. Już po skończeniu sprawy wracam i staje jak wryta,czułam się jak w labiryncie,albo gorzej. Nie miałam pojęcia,która klasa jest moja. Czułam,że od decyzji,które otworzyć zależy moje życie (miałam 7 lat :) ),albo że jeśli otworzę złe wyskoczy mi potwór. Tak się wystraszyłam,że prawie znowu poczułam potrzebę pójścia do łazienki ;D Otworzyłam drzwi z nadzieją,że robię dobrze,wychylam się ostrożnie do klasy,a tam wszyscy siedzą jak wryci,patrzą na mnie, a ja tylko zdążyłam bąknąć "Przepraszam" i uciekłam. na szczęście już do dobrej klasy.
To jeszcze nic. Ja będąc na studiach miałam pod rząd 2 bloki zajęć. Po przerwie zgłupiałam, bo za Chiny nie mogłam sobie przypomnieć gdzie mam wrócić. Na domiar złego nie miałam przy sobie telefonu, żeby sprawdzić, a interaktywne plany zajęć nie działały... Gdy powoli zaczynała mnie ogarniać czarna rozpacz ( a zajęcia już z 10 minut trwały) spotkałam przed budynkiem dziewczyny z innej grupy. Pożyczyłam telefon pod jakimś głupim pretekstem i w ten oto sposób zostałam uratowana... Chociaż prowadzący nie był zachwycony moim spóźnieniem.
Nie mogę przestać się śmiać! :D
Miałam podobną sytuację gdy byłam w pierwszej gimnazjum.Nie znałam wtedy jeszcze dobrze szkoły ,a nauczycielka wysłała mnie gdzieś po coś.
Wracam do klasy otwieram drzwi ,a tam ciemno i leci jakiś film.Ja stoję i szukam jakiejś twarzy z mojej klasy ,ale nikogo nie poznaje ,po chwili ksiądz (bo mieli religię) pyta czy coś się stało.
Zorientowałam się co się dzieje ,wybełkotałam przepraszam i wróciłam do swojej klasy obok.
XD