#7V5hv
Mam czternaście lat i uczęszczam do ostatniej istniejącej klasy gimnazjalnej.
W sumie zawsze byłam dość kontaktową osobą, z każdym byłam w stanie znaleźć wspólny język czy temat, włączając osoby wieeeele ode mnie starsze. Jestem dość altruistyczną osobą i naprawdę wiele rozumiem, ale tego nigdy.
Nawet nie wiem ile razy ja i moi znajomi usłyszeliśmy zarzuty, że jesteśmy za weseli, za głośni, za głupi. A przepraszam bardzo, jak mamy mieć doświadczenie w niektórych sytuacjach, kiedy tak naprawdę jesteśmy dziećmi? Pretensje o rzeczy, o których nigdy bym nie pomyślała, że ktoś może się o nie rzucać. W szkole nieustannie słyszymy że wszystkie inicjatywy podejmowane przez nas są tylko po to, by nie mieć lekcji. A jednocześnie te same osoby, kolokwialnie mówiąc, drą mordy o to jacy my jesteśmy niekreatywni i zamknięci, że nie wychodzimy z żadnymi pomysłami. Ręce opadają, ale nic nie powiesz, bo dostaniesz uwagę za pyskowanie.
Wiele razy słyszałam, jakoby młodzież była tą złą, zawsze. Że to przez nas ten świat schodzi na psy. Że jak oni odejdą, to świat się zawali bo olaboga nigdy nie dorośniemy.
I ja naprawdę wszystko rozumiem, ludzie boją się że jeśli teraz nie ogarniają umysłem postępu, to co będzie za parę lat? Pokolenie wychowywane w czasach wojny i stanu wojennego jest INNE od naszego, ale czy to oznacza, że lepsze? Gloryfikowanie wychowania przemocą fizyczną i dawania dzieciom swobody, jednocześnie stosowanie przemocy psychicznej i zamykania nastolatków w czterech ścianach BO ONO NA PEWNO PÓJDZIE PIĆ ALKOHOL I UPRAWIAĆ SEKS! Niektórzy pójdą. Ale pójdą tak czy tak, mimo zakazów. A niektórzy nie - niektórzy chcą po prostu posiedzieć ze znajomymi.
Nie chcę nic więcej oprócz zrozumienia. Że tak, jestem gówniarą, ale w kilku tematach mam więcej do powiedzenia niż starsi. Że nie, nie będę wiedzieć jak ugotować ziemniaki, jeśli nie sprawdzę w internecie, bo nikt mi tego nie pokazał. Mogę nie wiedzieć jak włączyć pralkę, skoro nigdy tego nie robiłam, bo mi nie pozwalano. Młodzież potrafi być inteligentna i wrażliwa, ale w dzisiejszym świecie nie opłaca się być dobrym. Tylko... Kto kreuje dzisiejszy świat? My, nastolatki, czy oni, ludzie dorośli? Nie zwalam winy, ale kilka razy zdążyłam zaobserwować, jak matki uciszają swoje małe dzieci tabletami czy telefonami, jednocześnie wręcz plując na niewiele przecież starsze osoby używające telefonu.
W każdym pokoleniu zdarzają się słabe i głupie jednostki. Nie mówię, że wszyscy młodzi są święci, a wszyscy dorośli są źli i zgorzkniali. Po prostu częściej spotykam ten gorszy typ.
Chciałabym móc wypowiedzieć się na jakiś mądrzejszy temat bez późniejszego komentowania, że cwaniakuję. Nie, ja po prostu myślę i mam własne zdanie. I chciałabym być rozumianą przez innych.
Pomimo bycia o 3 lata starszą od ciebie autorko podpisuję się pod wyznanie rękami i nogami. Ile razy, pomimo bycia obeznaną w temacie, słyszałam że jestem za młoda by mieć własne zdanie.
Albo to generalizowanie. Bo skoro osoba X tak zrobiła to cała młodzież będzie tak robić.
Jestem 6 lat starsza od autorki. Nie słysze już "jesteś za młoda". Teraz słyszę "Co ty możesz wiedzieć o życiu? Masz ledwo rok przepracowany!", "Nigdy nie mieszkałaś sama, więc się nie znasz", "Jestem XX lat starsza, wiem lepiej". Zawsze się coś znajdzie dla takich osób.
Mam ponad 10 lat od autorki i też słyszę takie teksty ;) moi rodzice nawet mając lat 50 słyszeli podobne od swoich rodziców i ludzi w ich wieku... Zawsze młodsze pokolenie = gorsze w oczach niektórych ludzi.
Mam 19 lat, mieszkam i utrzymuję się sama, chodzę do szkoły by kształcić się dalej i pracować z w wymarzonym zawodzie. Rodzina i tak przypierdala się o wszystko i mówią „że co ja tam mogę wiedzieć”. Nauczyłam się nie zwracać na to uwagi tylko robić swoje. Z ograniczeniem umysłowym nie dasz rady walczyć.
Ludzie zapominają, że ich dzieci czy młodzież to po prostu ludzie ibmają własne umysły i spostrzeżenia. Smutne, ale prawdziwe. Głupota nie jest przypisana do generacji, typu człowieka czy rasy.
Jesteś bardzo dojrzała :) I powiem Ci jedno, żebyś nie wiem jak miała pod górkę - nie daj się stłamsić. Mam 25 lat i za "moich czasów" było tak samo - byliśmy najgorsi, do niczego itd. Ale wiesz co? Trzeba miec to gdzieś i być sobą :) Nauczyciele zawsze byli i będą tacy sami, bo nie oszukujmy się - mało kto jest nim z powołania. A rodzicom czasem umykają pewne sprawy i zapominają, ze oprócz wychowania (czyt. zakazów i nakazów) powinni kształtować osobowość dziecka i pokazywać mu świat, nie tylko gdy dziecko ma 5 lat ale i później.
Ja też mam 14 lat i jestem chłopakiem. Czasami, kiedy chce sobie zrobić jajecznicę, czy pokroić chleb, to NIE, musi się wepchać tatuś. Ostatnio zrobiłem wielki syf w pokoju styropianem i już zaczynam odkurzać, ale tata musi się wepchać i odkurzać za mnie, bo przecież ja nie umiem,po czym zaczął się wkurzać, że musi za mnie odkurzać :p
I weź tu dogodź takiemu, jak na siłe nie pozwala ci po prostu praktykować życia.
Czasem ma się wrażenie, że ci co tak gadają urodzili się dorosłymi.
Tyle że zapominają, że za ich czasów gadanina była identyczna. Zawsze styl życia osób dorosłych to "ten właściwy, dobry i szlachetny" a osób młodszych "głupi, nic niewnoszący, bezmyślny". I z jednej strony to zawsze tak było i będzie, ale z drugiej takie coś irytuje mocno.
Tyle że gdyby były uznawane poglądy, że "wszystko co nowe złe, nasz styl życia dobry", to dalej umieralibyśmy masowo na dżumę i żyli na poziomie średniowiecza. Zmiany w sposobie myślenia i zachowania danej grupy wiekowej prowadzą do postępu, poza tym świat się zmienia. Żadne pokolenie nie będzie takie samo jak poprzednie.
Jeszcze bardziej od tego typu uwag nie lubię rzeczy typu "ludzie urodzeni po 2000r to już nie to samo" - mówione przez starszych kolegów - starszych rok czy dwa, bo oni to już poważny i niesamowity rocznik '99, nie to co ten rocznik '01
@ronkastonka no dzięki :p
Jest takie ładne przysłowie, które idealnie ilustruje to co napisałaś: zapomniał wół jak cielęciem był. Świat się zmienia i trzeba się dostosować. Dzieci i młodzież trzeba wychowywać, a nie tylko narzekać. Co do tego prania i gotowania... Też tak miałam, mnie też nikt nie nauczył, bo nikt nie chciał i nie miał czasu. Ale poradziłam sobie, trochę z pomocą internetu, a trochę metodą prób i błędów. Kiedyś przypalałam wodę, a teraz gotuję, piekę, piorę, sprzątam i radzę sobie w samodzielnym życiu. To żaden wstyd, że musisz coś sprawdzić. Gwarantuję ci, że jeśli tylko będziesz chciała to nauczysz się wszystkiego, a potem będziesz z siebie dumna ;)
Powiem Ci, że mam te trzy dychy na karku, ale... Zgadzam się z Tobą.
Też byłam "złym rocznikiem", bo "gimbaza" niby. A nigdy nie marzyłam o niczym, jak zaufanie, trochę wolności i traktowanie mnie jak człowieka, nie podludzia.
Wszyscy psioczyli, że nic nie umiem, do niczego nie dojdę, a na swoim zdechnę z głodu i brudu.
Psikus, bo dałam sobie radę.
Z Twoim rocznikiem będzie dokładnie tak samo.
Ale zła wiadomość - starsi ludzie nigdy nie potraktują Cię poważnie. Dalej zdarza mi się słyszeć, że jestem niewychowaną gówniarą. Bo mam własne zdanie, do tego zwykle kontrowersyjne.
Trzeba przywyknąc i tyle :)
Właściwie to się zgodzę. No i nie zapomnę tego poczucia wstydu i wewnętrznego "ja powinnam to umieć", gdy pierwszy raz w życiu włączałam pralkę czy gotowałam warzywa na studiach.
Żyjemy w czasach, gdzie morduje się kreatywność i zabija wyobraźnię, a dzieci nie mogą mieć racji. Ja rozumiem, że nauczyciele/rodzice nienawidzą jak dziecko ma rację, a oni nie, ale niech nie rzucają tego w kąt : niech wysłuchają co mają do powiedzenia młodsi, bo być może ich rozwiązanie jest lepsze?