Jestem starą, zgorzkniałą, toksyczną babą. Nie jestem zadowolona ze swojego życia, uważam, że niesprawiedliwie mi dokopało. Do kogo mam mieć pretensje też nie wiem. Najpierw krzyczałam do Boga, jak nadal nie było lepiej i mi nie odpowiadał, to przestałam wierzyć. Zazdroszczę ludziom pokrzywdzonym (niepełnosprawnym, chorym), którzy mają chęć życia i zdobywają szczyty. Zazdroszczę osobom, które wiodą normalne życie, mają rodziny, hobby. Czasem udaję przed innymi, że też jestem szczęśliwa, ale to widać, marna ze mnie aktorka. Przeszłam wiele terapii, brałam mnóstwo antydepresantów (leczę się około 20 lat) i nie widzę poprawy. Pierwszą próbę zabicia się miałam w wieku wczesnonastoletnim, ale słowo „depresja” padło dużo później. Na powierzchni trzyma mnie rodzina, która szantażem, groźbami każe mi żyć. No i mnie utrzymuje. Jestem takim balastem. Ludzie przeważnie próbują mnie uleczyć tak zwanym kopniakiem, wtedy leżę tygodniami, gapiąc się w sufit. Nie umiem wziąć się w garść.
Z jednej strony cały świat namawia, aby rozglądać się, czy ktoś potrzebuje pomocy, z drugiej każe uciekać od osoby toksycznej. Jestem samotna.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeżeli rodzina trzyma twoją głowę nad wodą, to znaczy, że nie jesteś dla nich balastem. Jeżeli to przeczytałam i piszę do Ciebie, to znaczy, że robię to z własnej, więc nie musisz przepraszać. Jeżeli piszę do Ciebie, to znaczy, że pragnę Cię wesprzeć i powiedzieć, że Twoje życie jest takie samo jak życie każdego z nas. Nie jesteś gorsza.
Ona0302 Do szewskiej pasji mnie doprowadziło Twoje sformułowanie "Nie wiem skąd takie pobłażliwe podejście do depresji" (nie mówiąc o całej masie innych kwiatków twoich wypowiedzi). Twoja wiedza na temat tej choroby jest najwyraźniej poniżej poziomu, na którym miałabyś prawo się o niej wypowiadać. Doedukuj się i wróć komentować. Mam nadzieję, że żadna osoba ze zdiagnozowaną depresją po przeczytaniu Twoich wypocin nie weźmie ich sobie zbytnio do serca. Takim jak Ty powinno się ograniczać wolność wypowiedzi w sieci.
Wydajesz się osobą, w której jest dużo gniewu. Niektórzy tak mają, na przykład przez trudne doświadczenia albo z natury. Pozostaje szukać zdrowego ujścia dla gniewu i frustracji oraz próbować osłodzić sobie życie, nadać mu sens i wartość, a także szukać lepszej pomocy.
Dziękuję, że Pani żyje. Mogę jakoś Pani pomóc?
Tak, kupuj jej jedzenie, sprzątaj, gotuj, opłacaj rachunki bo się "pani" nie chce dvpy ruszyć do roboty ani ogarnąć samej siebie. Bez pasji, bez chęci, bez wyobraźni. Zdaję sobie sprawę z tego i nie robi NIC żeby to zmienić. A dlaczego? Bo rodzina ją utrzymuje, a taka bezradność jest wygodna. Ona przeżyje ich wszystkich, bo oni się martwią o nią, a ona ma wyebane. Nawet skończyć że swoją egzystencją nie umiała. W sumie po co, skoro ma wszystko co niezbędne, a póki dach nad głową, żołądek pełny i internet opłacony to żyć nie umierać.
@Drago
Nic dodać, nic ująć
No sorry. Uwielbiam moja pracę, choć nieraz jak za dużo to też już mam pod korek a ludzie nie zawsze są fajni w obyciu...ale gdybym nie pracował, to bym na łeb sam chyba dostał. Ale na szczęście nie mogę sobie na to pozwolić, bo nikt mnie nie będzie utrzymywał, tak że nie mam czasu myśleć nad tym, jakie życie potrafi być do kitu a nawet próbuję szukać dobrych jego stron. I nie mam czasu na depresję.
Dragomir "Nie mam czasu na depresję"- typowy tekst ignoranta.
Albo kogoś, wokół kogo nikt nie skacze żeby mu dogodzić, kto jest zdany sam na siebie. Zawsze jest wybór, można nie iść do pracy tylko leżeć w depresji. Ale w takim trybie będę mógł najwyżej poleżeć sobie w lesie albo pod mostem, na pewno nie w 4 ścianach. Można też nie jeść, tylko zdychać z głodu, bo przecież mam depresję.
Jeśli wiesz, że jesteś toksyczna to może zacznij w końcu nad sobą pracować (praca nad sobą to nie tylko rozmowa raz na ruski rok z terapeuta albo psychiatrą) a nie szukać winy za niesprawiedlowosci na zewnątrz?
Poszukaj forów internetowych dla ludzi z podobnymi problemami i dobrego psychologa
Co do końcówki, niesienie pomocy jest dobre, ale nie własnym kosztem.
Pociesze Cie, jako jedna z nielicznych tu osób potrafisz poprawnie napisać "osobom" :* trzymaj się, i glowa do góry. Życie jest ciężkie, a skoro nadal żyjesz to jesteś silna ;)
Hej, nie masz co zazdrościć osobą niepełnosprawnym. Sama też jesteś chora tylko Twojej choroby nie widać odrazu. Mierz swoje siły, przy Twojej chorobie nie wymagaj od siebie od razu chodzenia do pracy na joge i co tam jeszcze uważasz za użyteczne, to tak jakbyś wymagała od osoby niewidomej narysowania portretu a jak jej nie wyjdzie to nazwij ją bezużyteczną, bezsensownie okrutne, prawda? Spróbuj najpierw czegoś prostego co sprawia Ci przyjemność. Pamiętaj że to depresja jest pier***ną chorobą i sama jej nie wybrałaś. Tak jak cukrzyk bycia cukrzykiem. Możesz podjąć tą nierówną walkę i wygrać życie, zwyczajne życie gdzie każdy dzień nie będzie jednym wielkim bólem i pustką, ale zwyczajnym czasem lepszym czasem gorszym dniem. Powodzenia
Więc zrób coś, żeby przestać być balastem. Daj coś od siebie światu, zamiast tylko brać. Tylko ty jesteś odpowiedzialna za siebie i swoje działania.
Nie wiem dlaczego na myśl przyszła mi bazienka.. :o
Bez urazy.
Juz bardziej jej oponentka pasuje, z tym że nie jest wcale stara. Ale że zrzęda i na czyimś utrzymaniu, to by już prędzej pasowało.