#uHlgH
Co roku w walentynki, na korytarzu szkolnym, jest taka skrzynka do której się wrzuca liściki i inne takie miłosne pierdoły. Z bratem wysyłaliśmy sobie takie śmieszkujące i heheszkowe liściki, np. Walentynka w kształcie penisa z napisem "żadna Cię nie zechce".
Po prostu suche, żałosne i zboczone żarty, ładnie zapakowane w koperty aby nikt ukradkiem nie przeczytał.
Podobno nasze liściki są "od razu dostarczane do adresata, nikt ich nie sprawdza, całkowita prywatność". No cóż.
Dzień po walentynkach usłyszałam rozmowę dwóch nauczycielek:
"- Ale wyobraź to sobie, otwieram kopertę, a tam męski członek z napisem "chuj ci w dupę", podpisane jako Andrzej Duda! Nie mogę zrozumieć, co siedzi w głowach tej młodzieży..."
I tak sobie narzekała.
Mimo wszystko, cieszę się, że ten jeden jedyny raz się nie podpisałam imieniem i nazwiskiem :')
Narzeka na młodzież, a sama nie zna pojęcia prywatności
Dokładnie.
Takie tam ze szkoły 😂
Bądźmy szczerzy, jeżeli nasze babcie narzekały na niewychowaną młodzież, to ówczesna młodzież jest teraz naszymi nauczycielami, rodzicami itd. Nie wierzę, że wychowali się później sami. W wiekszosci brak kultury i nieznajomość podstawowych zasad pozostała i pozostanie. Dlatego często gorsze jest to starsze pokolenie, w nich się już nic nie zmieni, a na młodzież zawsze jest jeszcze nadzieja.
Chyba nauczycielki nie słyszały o prawie i o tym, że istnieje prawo do prywatności korespondencji.
Fajne wyznanie, przezabawne XD
Trochę głupio, niektóre osoby są wrażliwe..
Mhm? Przecież oni sobie wzajemnie wysyłali te liściki. ;) ,,Z bratem wysyłaliśmy sobie takie śmieszkujące i heheszkowe liściki"
Nie rozukiem, skad tyle minusów pod tym komentarzem. Dla mnie to oczywiste, że jeśli ktoś wrażliwy, nieśmiały chciałby anonimowo wysłać walentynke, bedzie sie wstydzil wiedzac ze ktoś trzeci będzie ją czytał.