Liceum. Środek lekcji. Nauczyciel pyta, czy ktoś z klasy ma chusteczkę do nosa, bo swoje już wszystkie wysmarkał. Szybko chwytam za torbę, szukam chwilę paczki chusteczek i mam! Idę środkiem w kierunku belfra z dumnie wyciągniętą ręką, w której niosę... podpaskę.
Dodaj anonimowe wyznanie
Obstawiałem prezerwatywy :D
piona! ja tez xd
A tak odnośnie prezerwatywy to przypominam sobie taka sytuacje z lekcji matematyki z liceum jak nauczycielka zauważyła jakieś błyszczące opakowanie na podłodze i je podniosła. Jak się po chwili okazało była to prezerwatywa. Mina zdezorientowanej babki tłumaczącej klasie, że wydawało jej się, że to cukierek była bezcenna. Wszyscy zaczęli śmiać a babka ponieważ nie wiedziała już co zrobić przypięła szpilką do tablicy z gazetką owe opakowanie i powiedziała, że jak ktoś będzie potrzebował to sobie odbierze. Szkoda tylko, że przebiła opakowanie przez sam środek, na wylot :D
zabezpieczenie przed zarazkami musi byc! :D
To musiało być mega żenujące, współczuję :D
Omg a myślałam ,że tylko ja mam takie odpały
Hahah :D zdarza się xd dobrze że nie prezerwatywy albo tampony :P
Tamponami by zapchał nos i by nic nie leciało :D Bardzo przydatne :D
Padłam :-D
hahahahahahahahahaha :D
I jak belfer i klasa zareagowali ? :D