#7PexO

Dużo wyznań o snach i dziwnych sytuacjach powiązanych z nimi więc podzielę się swoim.

Dzień przed chrztem swojego syna poszedłem do spowiedzi i ze 100% szczerością podczas rozmowy z księdzem powiedziałem, ze postaram się być lepszą osobą...

Przez cały dzień nie było żadnej rozmowy ani żadnej wzmianki o sklepie, kasie itd.
Tej nocy przyśniło mi się, że pani w sklepie pomyliła się o 100zł na moją korzyść. Ojciec zwrócił jej uwagę a ja wkurzony syczę przez zęby "ciiiii po co mówiłeś?!" Po czym pani ponownie wydaje mi o 100zł za dużo! Po raz kolejny ojciec zwraca jej uwagę, a ja wkurzony na maksa "PO CO SIĘ ODZYWAŁEŚ??"

Następnego dnia po chrzcie całą rodzinką udaliśmy się do restauracji na posiłek itd. Czas zapłacić rachunek – 749 zł i 50 gr. Zapłaciłem 800 zł i czekam na resztę. Dostałem 50zl i pani powiedziała, że resztę musi przynieść z drugiej kasy bo w tej niema. Trochę zmęczony nie zdążyłem zareagować, że może sobie darować te 50 gr. Pani wróciła z resztą i co? Jak się możecie domyślać - przyniosła mi 100zł i przeprasza, że musiałem czekać itd.

Pomyślałem sobie, że "ktoś ma górze" chyba sobie robi jaja i chce mnie sprawdzić jaki szczery byłem podczas spowiedzi :) Powiedziałem pani, że mi źle wydała i reszta się nie zgadza... 2 razy łamiącym się głosem pani powtórzyła niepewnie, że "wydała mi 50 zł i poszła na górę i przyniosła jeszcze 100 zł, które trzymam właśnie w ręce"

Nie wytrzymałem i z uśmiechem pomalutku wytłumaczyłem pani, że nie wydala za mało tylko za dużo :)

Naprawdę mina tej pani bezcenna. Dobry humor miałem chyba jeszcze przez tydzień. Wiem, że pani kelnerka zapłaciłaby z własnej kieszeni :( Pozdrawiam wszystkie przemęczone kelnerki...
Asceptio Odpowiedz

Ksiądz byłby dumny.

Nightcrawler13

A po co to komu ;)
TY bądź z siebie dumny

Psialapka

W zasadzie idąc tropem rozumowania spowiedzi to Bóg by był dumny, bo ksiądz to tylko łącznik :)

ikkok

ksiądz byłby dumny gdyby zabrał stówę i dał w niedziele na tacę

Asceptio

Psialapko,
Masz rację, ale już nie chciałam się po nocach zagłębiać w teologię.

Anamara

Katolicy nie spowiadają się dla księdza, tylko dla siebie i ew. Boga. Ja nie jestem mocno wierząca (szkoda, podziwiam ludzi, którzy wierzą, łatwiej im w życiu), ale raz na jakiś czas chodzę do spowiedzi, bo to ma na mnie dobre działanie. Czuję się czysta i mam motywację, by być kimś lepszym - to mi wystarczy. Wszystko, dzięki czemu stajemy się lepsi dla siebie i innych i nie krzywdzi nikogo, jest dobre.

karolina323 Odpowiedz

Ja zawsze zwracam, jeśli ktoś się pomyli na móją korzyść, inaczej źle się z tym czuje

brahimi8 Odpowiedz

Dobrze że jej to uświadomiłeś bo by musiała ze swoich płacić

Scarlett Odpowiedz

Ja raz doznalam szoku w sklepie, gdzie czesciej slysze "moge byc winna grosika?" niz "dzien dobry". Otoz Kasjerka wydala mi 2 grosze zamiast jednego :o Zwrocilam jej uwage, ze pewnie sie pomylila, a ona, ze juz tyle razy mi go byla winna, ze raz moze mi wydac za duzo xD

koczkodan123451 Odpowiedz

Dobra robota :)

MordercaRecznikow Odpowiedz

Ja też zawsze, jak kasjerka *ebnie się na swoją niekorzyść, uświadamiam ją. Trzeba być człowiekiem, do cholery!

anonimowecu Odpowiedz

Fajnie jak ktoś jest wdzięczny za zwrócenie takiej uwagi, ja kiedyś miałam sytuacje w sklepie z artykułami papierniczymi, kasjerka wydała mi chyba o 10 zł za dużo, moja reakcja była natychmiastowa
-zle mi pani wydała, o 10 zł za dużo.
Na co ta wstrętna baba z podłym wyrazem twarzy powiedziała tylko "aha". Ani dziękuje ani nic. Jeszcze jakby miała pretensje ze jej zwróciłam uwagę. Później żałowałam ze w ogóle się odzywałam.

nkp6

ja kiedyś dostałam trochę za dużo reszty (jakieś dwa złote chyba), mówię Pani, że "chyba się Pani pomyliła o dwa złote", nim zdążyłam powiedzieć w jaki sposób to babeczka z oburzeniem (prawie krzyczy), że ona jest starsza ode mnie i potrafi liczyć, więc mam jej nie pouczać w tej kwestii. Myślę, "ok, skoro ona taka" . Nadwyżkę jaką mi wydała wrzuciłam do szklanej skarbonki, gdzie czasem zbierają dla chore dzieci. Dla siebie tych pieniędzy nie chciałam. Może i powinnam bez słowa zostawić na kasie ale w tamtej chwili mnie wkurzyła niesamowicie.

Firankaa Odpowiedz

Ja bym zostawila napiwek, skoro taki duzy rachunek

CukierPuder

Ja też. Sama jestem kelnerką i nawet jak zamawiam tylko piwo to daję symbolicznie złotówkę, dwie. Co dopiero w restauracji :))

oli24

A ja nie rozumiem tej idei dawania napiwków. Nie chodzi już o bycie sknerą, ale czy ktoś daje napiwek kasjerce w supermarkecie? Przecież kelner to pracownik restauracji, dostaje pensję za to, że tam pracuje.

Yeyan

Tak się już przyjęło po prostu, że jak zostaniesz miło obsłużona, to możesz dać od siebie napiwek. Nie ma obowiązku.

CukierPuder

Czyli jednak jesteś sknerą. Polacy często mają problemy z kulturą napiwków. Na szczęście nie wszyscy, w przeciwieństwie do Włochów czy Hiszpanów, ale jednak. Często zagraniczne restauracje mają napiwki w wysokości 10% wliczone w cenę i nikt tam nie robi problemów.

Cotusiedzieje

Napiwek wliczony w cenę to moim zdaniem nieporozumienie. To ma być nagroda za dobrą obsługę a nie zbiórka na pensje dla kelnerów.

gitarzystka

Napiwek dajemy, kiedy obsługa była dla nas WYJĄTKOWO miła i my za to chcemy ją WYJĄTKOWO nagrodzić. Dlaczego mam płacić dodatkowo kelnerowi, kiedyś wykonuje on swoją pracę?
Napiwek jest NAGRODĄ i wyrazem wdzięczności, a nie obowiązkiem.

CukierPuder

Przecież nie każę wam dawać komuś napiwku, tylko ja napisałam, że ja zostawiam. Co według was chyba jest złe, zupełnie nie wiem czemu. Wiem jak czuje się kelner, który zapierdala cały dzień i ledwie na czas żeby się wody napić. Więc wolę dać kasę"koledze po fachu" który sobie na to zapracuje, niż jakiemuś żulowi na "chleb", który myśli ze mu się należy.
To też działa w drugą stronę, jeśli ja się dla kogoś staram, to miło mi jak dostanę tipa. I jeśli spotkam moich gości ponownie, to zapewne dostaną coś extra ode mnie. Obie strony zadowolone. ;)

Cotusiedzieje

Super, dawanie napiwków jest ok i motywuje kelnerów, ale tylko wtedy, jeśli sama zdecydujesz o kwocie, jaką chcesz zostawić. Z jakiej racji mam dawać 10% tego, co wydam, jakiemuś gburowi?

Peonia

@Cotusiedzieje, kilka razy się spotkałam z ludzmi którzy się wymadrzali na temat 10% napiwku. Dla mnie to paranoja, często wydaje się duzo na jedzenie w restauracji i nie jest się do końca zadowolonym, więc z jakiej racji ma się zostawiać taki napiwek? Dla zasady?
Napiwki czasem daję. Ale jak jestem nie zadowolona z jedzenia to prawiw nigdy

Cotusiedzieje

Właśnie o to chodzi. Lubię zostawić napiwek, jeśli zostałam miło i sprawnie obsłużona. Nie wymagam tez nie wiadomo czego, naprawdę.

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
Kubuleki Odpowiedz

Ja mam z grubsza podobną historię.
Byłem w stonce na zakupach (z żoną i dzieckiem w wózku). Mam taki zwyczaj, że produkty na sklepie ładujemy pod wózek i przy kasie je wykładamy. Moja z kolei wkłada te mniejsze rzeczy do "daszku" (jak jest złożony w harmonijkę, to robi się z niego taka zamykana kieszonka). Ważne w historii jest to, że co wydane 40zł jest porcja naklejek.
Zbieramy zakupy, szacujemy, że jest 40 na styk, dobieramy batona dla pewności. Przychodzi do płacenia, a tu 40 z małym groszem (chyba 40.25zł) . Myślę, pewnie się w rachunkach machneliśmy, dobrze, że był ten baton.
Wychodzimy przed sklep, rozkładamy budkę (mżyło), a tu... makaron spaghetti za 2.19zł. Mówię do mojej, no i widzisz? Ukradłaś makaron i jeszcze ja też mam w tym swój udział (wkładam makaron do siatki). Ona mówi, no nie no, weź idź zapłać. Ja ze śmiechem do niej, że pewnie. W życiu nic nie ukradłem, to i za 2 zł tego nie zmienię, biorę makaron i do tej samej kasy.
W międzyczasie kolejka się zrobiła na ok. 7 os. Dlatego podchodzę do pierwszej nieobsługiwanej pani mówię, że robiłem zakupy i przypadkiem zabrałem makaron, dlatego chcę za niego dopłacić. Wpuściła mnie. Obsługiwana pani słysząc to, zaczęła się śmiać, że przynajmniej wróciłem, no i tak sobie rozmawialiśmy z 2-3 min (miała bardzo dużo zakpów). Kasjerka (wcześniej nas obsługiwała) się jej pyta, czy zbiera naklejki, ta mówi, że nie, więc się zwraca do mnie: "to poproś panią o naklejki i daj kartę".
W taki sposób za 2.19 zdobyłem naklejki warte 240zł (albo 720zł bez karty i owoca/warzywa) oraz poprawiłem humor kasjerce, dwóm paniom z kolejki i przede wszystkim sobie.
P.S. To, że pójdę za ten makaron zapłacić, to wiedziałem od początku, chciałem zobaczyć jak moja zareaguje :)

Kubuleki

Przypomniałem sobie jeszcze drugą historię. Moja starsza babcia zamieszkała z nami (wcześniej mieszkała na wsi). Wybrała się raz na wyprawdę do kartoflandu. Zapakowała sobie jabłuszka, błądziła po tym sklepie aż w końcu... trafiła na parking. Normalnie przeszła przez bramki i wyszła z marketu. Jak się wróciła do punktu obsługi by jej pokazali kasy, to jeszcze się dziwili po co się wróciła, by miała 3 jabłuszka za darmo i z łaską jej kasę pokazała (nie zaprowadziła).
U nas w kartoflandzie układ ścieżek wygląda jak H, więc idąc główną alejką ani na początku, ani na końcu kasy nie znalazła, a w sprzęt komputerowy i garnki nie wchodziła (dlatego nie widziała przejścia).

TrzymajSieBogdan Odpowiedz

A Bóg tam na górze obserwuje i boki z nas zrywa :v

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie