#7N4ES

Podczas studiów pracowałam w zakładach bukmacherskich. Idealna praca dla studentów. Miałam paru „przyjemnych” klientów, którzy traktowali mnie z góry, takie pseudokrezusy (a tak naprawdę słoma z butów wystawała). Wśród nich był Pan Złotówa (z całym szacunkiem do wszystkich normalnych taksówkarzy).

Pan Złotówa jeździł 15-letnim autem miernej marki, wyglądał średnio, wiek też miał średni, a jak się odezwał, to aż mi wstyd było za niego (mimo że to on się powinien wstydzić swojej głupoty). Przychodził do mnie bardzo często, w pewnym momencie praktycznie codziennie, jednak gdyby mi powiedział „dzień dobry” czy „dziękuję”, to chyba by się poważnie pochorował, więc musiałam się obejść bez tego. I dnia pewnego trafił kupon, wygrał 10 586,87 zł (kwota zbliżona, bo już dokładnie nie pamiętam, ile tam było). I jak już mu wypłaciłam 10 586 zł i chciałam mu dać 87 gr, to machnął zuchwale ręką i z ironicznym uśmieszkiem powiedział: „Reszty nie trzeba, to dla pani”. Poczułam się, jakbym dostała w twarz, więc wstałam, podsunęłam mu te pieniądze pod nos, mówiąc: „Pana hojność jest zbyt wielka, nie mogę tego przyjąć”, po czym odwróciłam się na pięcie i wyszłam na zaplecze. Jego miny niestety nie zobaczyłam, ale jakiś czas później nadarzyła się okazja, żeby się odwdzięczyć.

Wracałam z chłopakiem i kumplem z imprezy, jechaliśmy do mnie. Tak się złożyło, że kurs po nas miał Pan Złotówa. Na początku nawet mnie nie poznał, dopiero jak podjechaliśmy pod dom, dałam chłopakom klucze i powiedziałam, że ja zapłacę. Mówię, że chcę zapłacić kartą, a on na to: „A napiwek doliczyć? Bo wie pani, jak się płaci kartą, to napiwek też można dać”. Spojrzałam na niego i mówię: „Tak, niech będzie. Niech pan doliczy 87 gr”. Popatrzył na mnie z grymasem na twarzy i dopisał te 87 gr. Ledwo powstrzymałam się od śmiechu, wysiadając z samochodu. 

Pan Złotówa chyba wyciągnął wnioski i nigdy więcej już się nie ośmieszał.
HansVanDanz Odpowiedz

Na pewno, tacy ludzie zmieniają swój światopogląd dla jednej niekomfortowej dla siebie sytuacji.

Dodaj anonimowe wyznanie