#7LEoD
Tomasz marzy o ślubie, budowie domu, gromadce dzieci, jego rodzice też chcieliby mieć już wnuki. A ja?
Przy naszych dochodach nie wiem, czy kiedykolwiek będzie nas na to stać. Choć właściwie to ciężko mi jest określić, jakie nasze dochody są. Bo wiem, jakie są moje. Oboje mamy jakieś zobowiązania. Tomasz pracuje po 12 godzin dziennie, ale ile zarabia nie wiem. Zaczęłam przyzwyczajać się do tego, że nie ma go w domu. Większość zakupów robi nam jego mama i szykuje paczuszki. Czynsz i media płacimy po połowie.
Nie wyobrażam sobie naszego dalszego życia. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie naszego ślubu - masę obcych ludzi i ja sama, bo z nikim ze swojej rodziny nie utrzymuję kontaktu. Budowa domu to jakaś abstrakcja w ogóle. Kredyt do końca życia? Dziecko, kredyt - czy aby jedno drugiego nie wyklucza? Wspominam swoje dzieciństwo - czworo rodzeństwa, brak jakiegokolwiek zainteresowania ze strony rodziców, notoryczny brak funduszy... Nie chcę narażać nikogo na takie życie. Zawsze musiałam radzić sobie ze wszystkim sama. Sama musiałam dbać o to, żeby mieć co jeść.
Teraz mam 28 lat, jestem zagubiona, nie wiem czego w życiu chcę. Zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby mi samej. Przecież i tak większość czasu spędzam sama. Niby się kochamy, ale czasem mam wrażenie, że mój partner zupełnie buja w obłokach. Tak jakby nie miał pojęcia na czym życie polega. Może ja nie wiem? Naoglądał się szczęśliwych modeli rodzin wśród swoich znajomych, ale nie bierze pod uwagę tego, że my nie mamy aż takich możliwości.
Macierzyństwo mnie przeraża. Nie wydaje mi się, żebym mogła temu podołać. Często nawet nie chce mi się gotować obiadu.
Coraz częściej myślę o tym, jakby to było przychodzić do pustego mieszkania, rozpalić w kominku i z kubkiem gorącej czekolady, ulubioną książką wyłożyć się na kanapie.
A jak twój facet sobie wyobraża dalsze życie? Zajdziesz w ciążę, on będzie pracował nadal po 12 godzin albo więcej, żeby zarobić na kolejne kredyty, ty będziesz sama z wszystkimi obowiązkami, więc zaczniesz się na niego wściekać, że nigdy go nie ma. Spytaj go czy kłótnie, długi, nieobecność w domu i bycie niedzielnym tatusiem to ten jego wymarzony model rodziny? Pewnie odpowie "jakoś to będzie, damy sobie radę".
W domyśle: jakoś to będzie, ty się zajmiesz dziećmi, a moje życie się nie zmieni, bo przecież po pracy muszę mieć czas dla siebie, by odpocząć, a ty rób 3 etaty - zawodowy, w domu i wokół dzieci.
Skąd założenie że taka będzie jego reakcja? Może pracuje tyle po to, żeby ich utrzymać lub coś odłożyć
Skoro teraz musi tyle pracować by ich utrzymać, a oboje zarabiają pełne wynagrodzenie, to myślisz, że będzie mniej pracował, gdy będzie ich więcej, a ona dostanie 60-80% swojego wynagrodzenia?
Jeśli teraz jest "tak sobie", to po urodzeniu dziecka wcale nie będzie łatwiej. Ja bym sie nie pchała w rodzicielstwo z taką osobą bo z daleka to pachnie samotnym macierzyństwem.
1. Komu powinnaś o tym powiedzieć?
2. Nie pytasz o jego zarobki choć to zupełnie normalne i teraz nam się żalisz? Czemu? Po co?
3. Jak nie chcesz z nim być ("szczęśliwym") to mu to powiedz.
4. Narzekasz na mieszkanie łącząc to z facetem... Masz 28 lat i może zamiast narzekać powinnaś wziąć się do lepiej płatnej pracy?
5. Facet jest uczciwy i mówi to czego oczekuje, a Ty co? Wszystko ukrywasz i pewnie jeszcze przytakujesz, bo nawet nie chcesz mu powiedzieć o tych wszystkich obawach. Mimo to wylewasz to smród. Kpina. Ile Ty masz lat? 14? 15?
To wyznanie to jakaś dziecinada, którą można rozwiązać w 10 minut rozmawiając (wątpię, żeby facet miał jej to za złe, bo już dawno by coś o tym napisała). Jak narazie jedyną osobą, która może napisać wyznanie jest Twój facet.
Co za różnica czy płacisz za wynajem kawalerki, czy spłacasz kredyt hipoteczny? Mieszkać gdzieś musicie, a wynajem nie jest zbyt tani. Kredyt jest tańszy.
Rata z banku na dom jednorodzinny ponad 160m kosztuje mnie tyle samo ile moja kolezanke 2 pokoje na wynajmie. Gdzie tu logika 😂 tak samo z kupnem mieszkania w mojej okolicy czynsz i rata kosztuje tyle samo a nawet czasami wiecej niż dom. No tylko ze z domem jest wiecej zachodu.
Tylko żeby dostać kredyt musisz mieć wkład własny czyli przynajmniej 30% ceny mieszkania/domu - tu jest główny problem w kupnie mieszkania.
zmeczobaoddychaniem - bo wynajem jest z założenia tymczasowy i najczęściej możesz zerwać umowę w dowolnej chwili. z kredytem iuż tak nie jest.
Co takie scierwo na garnuszku mamusi może wiedzieć o kosztach? Pomyśl, śmieciu, że po 20 latach spłacania kredytu masz dom na własność, tzn pomijając już to, że mając kredyt hipoteczny też jesteś właścicielem nieruchomości (ale takie tępe scierwo jak ty nie potrafi czytać księgi wieczystej). Wynajmując latami nie masz nic. Nawet w sprawie remontu musisz uzyskać zgodę właściciela nieruchomości, którą wynajmujesz, ale co takie tępe scierwo jak ty może wiedzieć o życiu dorosłych ludzi. Lepiej pozmywaj naczynia i wynieś śmieci, by rodzicom było lżej.
Chlef - to fakt ze nie kazdy moze sobie odrazu pozwolic na budowe czy kupno mieszkania. Ale pgolnie wynajem wychodzi drozej niz hopoteka na, dom
Jak mozna, nie wiedzieć ile nasz partner zarabia 😂
Chyba takie czarnowidztwo uprawiasz. Nie widzisz tego, a ja nie widze jak mozna miec 28 lat i nie myslec o przyszlosci w takim sensie jak stabilizacja, dom/mieszkanie,
Moja droga, mi tez sie czasem nie chce gotować i sprzatac, i to normalne, a co ty? Kucharka i sprzataczka pelnoetatowa.
Moze usiądź i sie zastanów, czego chce? jakie sa moje priorytety w zyciu? Porozmawiajcie o tym razem, ułóż w glowie plan, zrob cos! Rusz sie dziewczyno!
Myślę że to nie jest kwestia gotowości na dzieci tylko raczej charakter tego związku. Może za krótko jesteście razem, może się za mało się znacie. Może macie zbyt różne doświadczenia. A może po prostu jesteście zbyt różni.
Są razem ponad 10 lat, to nie jest krótko. To wystarczająco, żeby podjąć decyzje. Problemem są raczej różne doświadczenia, o czym piszesz.
@Margharita - raczej od roku
@Margharita "Od ponad roku", być może masz rację, może ponad rok to 10 lat. Obstawiam jednak że są razem mniej niż dwa lata.
Zrozumiałem że Autorka wyprowadziła sie z domu rodzinnego 10 lat temu, a jej chłopak niedawno. I jeszcze mama mu gotuje.
Tramwajowe, racja, przeczytałam pobieżnie źle zrozumiałam. W takim razie że wszystkim się z tobą zgadzam :D
28 lat to całkiem odpowiedni czas żeby się ustatkować, jak chcesz żyć sama to z nim zerwij i daj mu znaleźć kogoś z kim założy rodzinę skoro jej chce
Jakby chciał to by coś w tym kierunku robił, pokazałby jej, że w razie gdyby musiała zrezygnować z pracy z powodu ciąży czy narodzin dziecka to byłby w stanie ich utrzymać. Z tego co napisała autorka wyznania to facet wygląda na nieodpowiedzialne duże dziecko i absolutnie nie jest to materiał na ojca i ona podświadomie to czuje skoro ta wizja ją przeraża.
Wiesz że istnieje coś takiego jak szczera rozmowa?
Powiedz mu co czujesz, co cię męczy i czego oczekujesz od związku a on powinien zrobić dokładnie to samo.
Bez tego nie da się stworzyć udanego szczęśliwego związku na lata.
A jeśli tego nie czujesz to zostaw go i tyle, po co niszczyć sobie życie
Wy chyba próbujecie bawić się w dom, bo z dojrzałością to niewiele macie wspólnego. Potraficie w ogóle rozmawiać ze sobą?
Człowiek w podobny sposób zyl "mieszkał" podczas zabawy w dom w przedszkolu xd
Przede wszystkim musisz z nim szczerze pogadać. Powiedz mu to wszystko, co opisałaś. Może on ma spore oszczędności. Może dostanie coś od mamy?
A budowa domu czasem potrafi wyjść taniej niż zakup mieszkania. Przecież nie musicie mieć wielopiętrowej willi. Wystarczy dobrze przemyślana parterówka.
Wybierając dom wybierasz też pewną drogę. Być może jest taniej w budowie ( w przeliczeniu na metry na pewno) niż kupno mieszkania . Jednak dom to naprawdę kupa rzeczy do roboty i ktoś kto nie mieszkał w domu nie jest tego świadomy. Także koszenie trawy, grabienie liści , odgarnywanie śniegu i ciągle coś jest do zrobienia a to rynny wyczyścić a to zamieść dookoła , to znowu krzewy przyciąć i tak w koło . Ja mieszkam jeszcze z rodzicami na wsi i uwierz mi,że chce w przyszłości zamieszkać w mieście gdzie nie będą mnie interesować takie rzeczy jak trawa , liście , ogrzewanie itp po prostu po pracy chce odpocząć a nie ciągnąć w domu drugą zmianę. Także radzę się zastanowić bo co do zasady to łatwiej sprzedać mieszkanie niż dom.
Sorry ale moim zdaniem jesteście bardzo niedojrzali. Macie prawie 30 lat a żyjecie jak studenci, którzy dopiero co wyprowadzili się z domu i żyją z dnia na dzień, nie myśląc o przyszłości . Serio zgadzasz się na to żeby teściowa robiła wam zakupy ? Szykowała słoiki? Tak ciężko jest porozmawiać z partnerem o jego zarobkach ? Pomyśleć o jakimś koncie oszczędnościowym , na którym wspólnie odkładalibyscie na własne mieszkanie ? 28 lat to najwyższa pora na to żeby wziąć w końcu życie we własne ręce .
A co w tym złego? Życie jest krótkie, można mieć 30 lat i żyć tak jakby sie miało 20. Nie każdy marzy o domu na kredyt i zmienianiu pampersów.
hyde989 masz rację przecież nie nie każdy musi powielać " jeden słuszny schemat" . Podobno wiek to tylko liczba . Mam kolegów w pracy po 50 którzy są młodzi duchem i świetnie mi się z nimi rozmawia, są też tacy przed 30 którzy zachowują się jak emeryci ( nie neguje ich postępowania) . Ja jestem zdania żeby każdy wybrał drogę życiową na jakiej będzie szczęśliwy.