#7KSZd

Naprawdę bardzo kocham moją Mamę. Niestety jest coś z czym już sobie nie radzę, ani ja ani mój brat.

Ona zwyczajnie nie sprząta... dla niej pojęcia takie jak odkurzanie, mycie podłóg, ścieranie kurzy to coś obcego. Kiedy jeszcze z nią mieszkałam, to ja i brat zajmowaliśmy się sprzątaniem i tym żeby w domu było czysto. Teraz ją odwiedzam raz na jakiś czas i to co widzę to tragedia. Nie odkurza, podłoga w pokoju lepi się od brudu, a dywan był ostatni raz odkurzany kiedy ja mieszkałam czyli ok 4 lata temu... Szyby w oknach ufajdane, kurz na regałach. Dostała nową kuchnie gazową, ma 5 dni, gotowała coś i jej się wylał sos, myślicie że to sprzątnęła?

Ja już nie mam sił. Prośby i groźby nie pomagają. Tłumaczy się tym, że jest zmęczona, bo pracuje i niby kiedy ma sprzątać? Ja też pracuję, też fizycznie i potrafiłam utrzymać jako taki porządek. Już nie mówię, że ma codziennie latać z mopem, ale posprzątać po gotowaniu czy raz na jakiś czas odkurzyć to tak wiele? Ona wiecznie zmęczona, jak tylko wspominam o sprzątaniu to jest atak na mnie, że ona w szpitalu nie mieszka, że ma być błysk. Któregoś razu odkurzyłam jej pokój, to po wyłączeniu odkurzacza usłyszałam tylko "no w końcu, ile można słuchać tego wycia", a jak zaczęłam sprzątać kuchnie po gotowaniu to "a co cię tak na sprzątanie wzięło". Mówię, że to są normalne czynności, które powinna robić jak coś się ubrudzi. Tłumaczę jak dziecku, że trzeba po sobie sprzątać.

Najlepsze jak nakładała kotu jedzenie. Wiecie mokre z puszki, prosto na podłogę... Teraz nakłada do miski, ale jeśli ja tej miski nie umyję, to kot przez cały czas jadłby z brudnej i zaschniętej od starego jedzenia. Ona uważa, że pracuje fizycznie to nie ma siły. W ogóle po co ma odkurzać skoro zaraz znowu się naniesie. Wylany sos na kuchni? No przecież zaraz znowu jej coś kapnie, to co ma za każdym razem myć? Jak kot nam przewrócił kwiatek, to ziemia od kwiatka leżała na podłodze przez tydzień, bo ona nie ma sił.

A propos kota... Ja z nim chodzę do weta, na szczepienia, odrobaczam itp. Ostatnio chodził jakiś taki osowiały, nie chciał jeść i charczał. Mówię, że trzeba do weterynarza z nim. Moja mama "a po co, no jeszcze tego brakuje bym z kotem po lekarzach chodziła, jak ja się nie mogę dostać do swojego". Mieszkamy w domu z ogrodem, zawsze jak biorę psa na spacer mówi, że odbiło mi do reszty, że ma podwórko, a ja będę łazić z nim... Muszę wszystko tłumaczyć jak dziecku, że pies potrzebuje ruchu, że jak się ma zwierzę to trzeba je szczepić i chodzić do weterynarza.

Dodam, że moja mama nie jest na nic chora, ale jej sposób myślenia jest na etapie dziecka.
zielonybanan Odpowiedz

A ja się zastanawiam jak to wyglądało, kiedy byliście mali, jak matka się Wami opiekowała, myła Was? Sprzątała? Jeśli wyglądało to tak jak obecnie to przerażająca wizja dzieciństwa.

Kebab123

Nigdy nie wczułem się w żadne wyznanie tak, jak Ty. Ale podziwiam i też chcę poznać odpowiedź na Twoje pytanie.

Nancy666 Odpowiedz

Zastanawia mnie jak mieszkając z matką, przy jej nawyku do nie sprzątania absolutnie nic, Ty potrafisz to wszystko ogarnąć do porządku i wiesz, że powinno się sprzątać na bieżąco. Wkońcu wzorce bierze się od rodziców, oni uczą takich podstawowych czynności? Podziwiam, że wyuczyłaś to chyba sama od siebie ;)

epinefryna

Mój chłopak jakimś cudem wykształcił to samo- w rodzinie kompletnie nikt nie sprząta, a pierwsze co robi jak zostaje na dłużej sam to sprzątnie kuchni :D Nie wiem skąd to się wzięło ale absolutnie nie narzekam :p

Lucyfereu

może jak autorka i jej brat byli mali matka nie pracowała?

jonoforeza

Czasami wystarczy zobaczyć jak wygląda życie w innych domach i "załapać". Na przykład już w dzieciństwie odwiedzać koleżanki i zauważyć, że ich domy są czyste, a ich rodzice ogarniają na bieżąco.

W pierwszej liceum odwiedziłam koleżanki, których domy wyglądały tak, że resztę ferii zimowych spędziłam ze ściereczką w ręku. Do bylejakości łatwo się przyzwyczaić.

diq1

Może się ze dwa razy z bratem wstydu najedli, jak ktoś do nich przyszedł.
Ogarnęli, że coś nie tak, więc zaczęli sprzątając, żeby nie być wysmiewanymi w szkole.
Czy coś takiego.

Sify

Mam rodziców alkoholików, w domu zawsze było brudno i gdzie ręki się nie położyło można było się przykleić. U siebie teraz mam pedantyczny porządek a piwo piję raz na miesiąc z kolegami. Da się? Da się

milA00 Odpowiedz

U mnie z kolei moja mama ma bzika jeśli chodzi o sprzątanie. Nigdy nie pracowala zajmowala sie domem i ma chyba poczucie, ze chociaz w prowadzeniu domu musi byc dobra. Sprząta w domu codziennie .Podłogę musi umyć 5 razy dziennie. Okna myje raz w tygodniu. Gdy przychodzę z dziećmi nie wolno im się bawić w salonie bo ma podłogę na wysoki połysk i może się porysowac zabawkami. Już nawet mi się jej nie chce odwiedzać, gdy przychodzę to idę do mojej babci, która zamieszkuje dolną część domu i gdzie dzieci swobodnie mogą się bawić. Czasami chciałabym żeby sobie odpuscila i zamiast latać z mopem pobawila się z wnukami, ale chyba taki dzień nie nadejdzie nigdy. Ale z dwojga złego już wolę żeby było tak niż tak jak u Ciebie autorko wyznania.

diq1

A dzieci muszą się bawić akurat w salonie, innych pomieszczeń nie ma?
Pokoju z dywanem?
Podłogi się nie wymienia co roku, też bym nie pozwoliła jej zniszczyć.
Chociaż pewnie chwilowo zakrylabym ja dywanem, zamiast wyganiać wnuki, ale rozumiem jej problem.

milA00

Bawiąc się na dywanie nic by podłodze się nie stało, ale szanuje to, ze boi sie, ze podloga moze sie zniszczyc i nie pozwalam synowi bawic sie w tym pokoju, a inne pomieszczenia owszem sa, ale mama lubi mieć porządek w domu i mimo, ze nic nie mówi to widać po jej minie, ze przeszkadzają jej rozsypane zabawki po podłodze. Po za tym
gdy syn coś u niej je i gdy naprzyklad zje i odejdzie od stołu, a zostanie mu jakiś okruszek na spodniach zaraz ostentacyjnie sapie i leci ze zmiotka i zamiata. Jej dom to muzeum dlatego wolę zdecydowanie baradziej przebywać z dziećmi u babci gdzie nikomu nie przeszkadzają rozsypane zabawki, które po skończonej zabawie posprzatam.

diq1

Ok, teraz mam pełny obraz sytuacji.
Rozumiem twoje decyzje.
Po prostu pierwszy komentarz zabrzmiał mi wybitnie maDkowo.

Przepraszam.

milA00

Ok. Spoko. Rozumiem po prostu nie dodalam, ze te zabawki to najczęściej gumowe dinozaury którymi raczej rys na podlodze sie nie zrobi bo gdyby to były samochody to ja rozumiem sama bym nie pozwoliła na zabawę samochodami, które faktycznie mogą porysowac podłogę.

HerbatkaMalinowaa Odpowiedz

Odbierz jej te zwierzaki, bo aż mi się ich szkoda zrobiło.

Minius Odpowiedz

Och, skąd ja to znam. Identycznie jest z moim ojcem i bratem. Jak z nimi mieszkałam, to ja wszystko sprzątałam, gotowałam, robiłam zakupy. W sumie jak się wyprowadziłam dotarło do mnie, że oni mnie jak sprzątaczkę traktowali. Ja byłam od wszystkiego, oni od niczego. 5 lat temu wyprowadziłam się za granicę, odwiedziłam ich po 3 miesiącach, a tam syf jak cholera. Na dzień dobry musiałam lecieć do sklepu zrobić zakupy by cokolwiek zjeść, oraz posprzątać łazienkę, bo wyglądała GORZEJ niż w wychodku. Dziś ten dom praktycznie się sypie przez ich niedbalstwo. Ojciec tłumaczy się chorobą, (jest po 2 zawałach) ale na wódkę lecieć 1,5 km na piechotę jest zdrowy, palić paczkę papierosów dziennie też jest zdrowy. Brat to zwykły dupek, który niczym się nie interesuje, woli ćpać z kumplami, więc on robi taki sam syf jak ojciec. Tatuś potrafi np w ubłoconych butach chodzić po czyściutkim dywanie, zasrać sedes i tego nie sprzątnąć. W sypialni ojca i braciszka zawsze można znaleźć kilkanaście butelek po piwie. Ech, książkę o tej patoli mogłabym napisać.

ZapachZimy Odpowiedz

Może jak zalęgną się karaluchy i pluskwy to jej przemówi do rozumu?

Puszczalska15tka

Pewnie już się coś zalęgło

Kiwii Odpowiedz

A mi to w sumie depresją zalatuje.

anakonda257 Odpowiedz

Osoby z deprechą często nie mają siły nawet na umycie naczyń... Albo ona ma depresję, pracę której nienawidzi więc nie ma sil na swoje życie prywatne, rzeczywiście jest syfiarą lub ty jesteś zbyt pedantyczna.

CzarnaMarchewka Odpowiedz

To wkoncu mieszka sama czy mieszkacie razem ? :)

filiaregis Odpowiedz

Ale co z tym kotem?

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie