#79hEE
Początkowo myśleliśmy, że starowinka opiła się jakąś zrobiona przez siebie nalewką z kasztana czy też innej pigwy. Kiedy jednak młodzieniec z pacjentką znaleźli się w gabinecie, sprawa szybko się wyjaśniła. Otóż chłopak miał trochę marihuany i postanowił upiec z niej ciasto, które to chciał zabrać na imprezę urodzinową kumpla. Kiedy wypiek się studził, w kuchni znalazła się babcia. Skubnęła sobie kawałek wnuczkowego dzieła, a że jej zasmakowało, szybko spałaszowała pół blachy… Po godzinie zaczęła mieć wyjątkowo dobry humor, co wzbudziło pewne podejrzenia u młodzieńca. Kiedy ten zorientował się, że babcia zjadła mu pół psychoaktywnego ciasta, wrzucił nestorkę rodu do auta i czym prędzej zawiózł ja na pogotowie, bojąc się, że używka może sprawić, że biednej babuleńce za bardzo skoczy ciśnienie.
Chłopak był blady jak ściana i wyraźnie przerażony tą sytuacją. Zupełnie odwrotnie niż jego babcia, która wydawała się być wybitnie wręcz rozbawiona zajściem. Po przebadaniu jej, lekarz nie wykrył żadnych niepokojących objawów. Na wszelki jednak wypadek zostawił staruszkę na trzygodzinną obserwację, po której to babuszka bardzo zgłodniała i kazała swojemu wnuczkowi natychmiast wieźć się do… pierogarni.
Początkowo lekarz chciał dzwonić na policję, aby zgłosić przestępstwo, jednak dzięki mnie i mojemu koledze ze zmiany (temu, który został uszczypnięty w zad), udało się go nakłonić do zmiany decyzji. W ten sposób starsza pani miała bardzo udany wieczór, a młodzieniec uniknął więzienia.
Ciekawe, czy nowy przepis wejdzie do stałego repertuaru babci :D
A to przypadkiem nielegalne nie jest tylko posiadanie i sprzedaż? Wydawało mi się, że za samo posiadanie THC we krwi nie można nic zrobić.
Jakby zjadł resztę, to nie byłoby problemu. ;)
Eee opowieść wg mnie zmyslona. Uno... To żadne przestepstwo być pod wpływem. Duo.. Ile tam było tej marihuany że babcia się tak nawalila? Przecież nie gram czy dwa. Tres... Niektóre przepisy podają 17 gram na blachę. Nie znam obecnych cen ale jeśli przyjąć 30 zł za gram marychy to podziwiam że wnuczek zrobił ciasto za ponad 5 stowek
Feniks, mógł sam sadzić.
Troche straszne, ze marysia nadal jest nielegalna, skoro najgorszym, co sie moze czlowiekowi po niej zdarzyc to wlasnie wiezienie.
Marihuana naprawdę nie uzależnia? Pytam całkiem serio, ponieważ nie interesuje mnie na codzien temat wszelkich używek. Po prostu zastanawia mnie skąd tylu przeciwników itd
Generalnie człowiek jest w stanie uzależnić się od wszystkiego. Bardzo popularne i szkodliwe jest uzależnienie od cukru, a jakoś nie jest nielegalny. Tak samo alkohol i papierosy.
Jest różnica między uzależnieniem fizycznym a psychicznym. Marihuana może (ale nie musi) uzależnić psychicznie, podobnie jak kawa, sex czy np. telefon.
Nie uzależnia. Jak Furtka wspomniała, tylko może "uzależnić" w sensie że jest za dobra i chce się znowu, tak jak telefon.
Tyle jest przeciwników, bo władza robi pranie mózgów na wiele tematów. Po prostu ośmieszają się zabraniając rośliny co ma dużo korzyści zdrowotnych, a rozprzestrzeniając roślinę co tylko raka i uzależnienia daje. Nie wspominając o alkoholu... Nic innego nie przychodzi do głowy jak kontrola populacji.
To substancja psychoaktywna, oczywiście, że uzależnia. Zwolennicy będą mieć swoje teorie, przeciwnicy swoje. Ja uważam, że jest ok tylko w celach medycznych, bo jak widać na przykładzie zmienia zachowanie człowieka. Odnoszę się tu tylko do marihuany, bo tego dotyczy wyznanie.
Kazdy niech decyduje za siebie ale niestety palą ją czesto małolaty
Wielu ludzi pisze, że marihuany nie uzależnia. I taka jest częściowa prawda, można uzależnić się psychicznie. Jednak dla mnie decydującą rzeczą przeciwko marihuanie jest to jak wpływa na kobiety. Są badania które jasno dowodzą że już od jednorazowego zapalenia marihuany przez kobietę wzrasta kilkukrotnie prawdopodobieństwo wystąpienia białaczki u dzieci.
Mój chłopak jara już kilka lat, ja z nim jestem 3 lata. Po ziole właśnie zalaczaja mu się wszystkie emocje i jest strasznie kochany. Jak mam wybierać czy ma sobie strzelić piwko czy jointa to podpisuje się rękami i nogami za jointem. Za każdym razem jak byłam przy kimś kto pije to czułam się zagrożona, po ziole ludzie są bardzo łagodni. Choć ja to ogólnie uważam, że lepiej by było bez używek, ale to jest niemożliwe ;)
CzarnaWdowa94 Parę marihuanę praktycznie codziennie i mogę stwierdzić, że tak, marihuana uzależnia. Są dni kiedy wręcz nie mogę się doczekać, aż spalę blanta i usiądę na kanapie oglądając serial, ale zdarzają się też dni, w których nie mam w ogóle ochoty i nie chcę się "zamulać".
Nigdy nie doznałam czegoś takiego jak chłopak opisywany przez Lindab, a palę już ponad 3 lata. Po marihuanie czuję się zrelaksowana, ale nie mam trudności z wykonywaniem "życiowych czynności". Ba, niektóre wydają się nawet prostsze :D Nie zauważyłam również kompletnego wyłączenia uczuć i umiejętności współodczuwania. Ja czuję się bardziej otwarta na ludzi, lepiej mi się z nimi rozmawia. Jednak wśród znajomych "palaczy" zauważyłam negatywne zachowania. Pracowałam z kolegą, który o 5 rano nie wstawał do pracy, a wstawał zapalić bongo i tak przy okazji do pracy. Był kompletnym wrakiem człowieka i jego życie kręciło się wokół zioła.
Osobiście marihuanę polecam tylko do celów rekreacyjnych, raz na jakiś czas przyjemnie jest sobie zapalić. Ale bycie nałogowym palaczem może bardzo zaszkodzić. Mimo, że ja się czuję dobrze to nie znaczy, że ktoś inny będzie reagował pozytywnie. To używka, która na każdego działa inaczej.
No i po kilku latach palenia nie ma się już takich bajkowych stanów jak babcia z wyznania :D
Babcia Gandzia w polskim wydaniu 😀
Stop. Kilka dni temu pojawiło się tutaj wyznanie wnuczka, który upiekł ciasto z marihuaną a jego babcia zjadła mu połowę. Czy to nie chodzi o tą samą staruszkę? :D
Fajna historyjka. Identyczna była w którymś programie w tv
Kto od razu pomyślał o babci gandzi?
A tajemnica lekarska? Średnio łykam tą historię.
Pracujesz na nocnej zmianie? Zawsze? Po za tym w pogotowiu? Gdybys faktycznie pracowal to wiedzial bys ze pracujesz na izbie przyjec lub na sorze. Nie ma czegos takiego jak pogotowie.
Funkcjonuje takie okreslenie wsrod ludzi ale na pewno nie wsrod personelu medycznego
Bo ci z izby sa zwykle niedowartosciowani ze nie jezdza karetkami. Moze dlatego tak mowia bo stare pogotowie to karetki
Jakoś w to nie wierze. Babcia zjadła pół blachy ciasta przeznaczonego dla kilku osób. Po takiej dawcę powinna leżeć i patrzeć się w ścianę, a nie mieć dobry humor.
Może te kilka osób wcale nie miały się naćpać jakoś specjalnie mocno?
Ciasto to pewnie tylko dodatek.