Kiedyś pewnego ranka poszłam do sklepu, gdzie okazało się, że nie było produktu, który chciałam zakupić, więc minęłam kolejkę do kasy i wyszłam ze sklepu. Dopiero w połowie drogi do domu spostrzegłam (poprawiając torebkę), że trzymam koszyk sklepowy.
Nikt po drodze nie zwrócił mi uwagi, najszybciej jak to możliwe wróciłam, wpadłam do sklepu i odłożyłam koszyk na miejsce.
Dodaj anonimowe wyznanie
Chwilowe zaćmienie umysłu
Zdarza się 😉 Ja kiedyś wsiadając do autobusu zorientowałam się, że wciąż trzymam w ręku worek ze śmieciami.
Chyba było tu takie wyznanie 😅
Ponieważ wszyscy dzielą się historiami z zaćmienia umysłu to ja też:)
Kiedyś, rozdając karty, z przyzwyczajenia rozdałem też sobie :) Wszystko by było dobrze, gdyby nie to, że byłem krupierem i ci wszyscy ludzie za stołem patrzyli się na mnie z niezrozumieniem i wyrzutem w oczach a ja stałem z kartami w ręku i powoli w mózgu zaskakiwało, że coś jest nie tak :)
Ja wyszłam z Castoramy z mopem i wiaderkiem bo zagadałam się z chłopakiem. Ochrona miała to w nosie, ja sama zajarzyłam dopiero na parkingu. Tak, odniosłam ;)
Phi
Nie przebijesz dziewczyny u mnie w markecie osiedlowym. Podeszła do kasjerki, spytała gdzie leżą tampony. Po usłyszeniu że akurat nie ma odpowiedziała "Aha" i ruszyła do wyjścia pisząc coś na telefonie.... z koszykiem niezapłaconych zakupów w ręce. Dopiero na okrzyk "Ale prosze pani, trzeba zapłacić !!" strzeliła buraka i wróciła się do kasy.
Ja kiedyś w sieciówce wzięłam wieszak z ciuchem, zagadalam się przez telefon i wyszłam porozmawiać. Usiadłam sobie przy fontannie w Silesii i radośnie gadalam przez parę minut. Pamiętam, że jeszcze mówiłam rozmówcy, że chyba ludzie się na mnie gapią XD ciuch odnioslam i nie kupiłam.
Wyszłam kiedyś na spacer z psem a wróciłam bez. Zapomniałam o nim
Mój ojciec raz tak wyszedł na spacer z psem biorąc tylko smycz, zapominając o psie. Zajarzyl dopiero po kilkunastu minutach.
Ja bym sobie wzięła
Mój znajomy tak wychodził z tackami z maka i ma takich 6 😂
Cebula
Frytkix3 wow mega osiągnięcie! Jestem pełna podziwu
Pewnego razu, razem z tatą udaliśmy się do sklepu osiedlowego. I tak jak w twoim przypadku, koszyk został wyniesiony poza sklep. Dotarł z nami aż do domu. Zanim go zwróciliśmy minęło dobre 8 miesięcy (Zawsze albo zapomnieliśmy, albo było coś lepszego do zrobienia). Aż któregoś pięknego dnia, przy okazji zakupów koszyk powrócił do sklepu :)
P.S. Leżał w szafie i służył jako organizer do różnych rzeczy ;)
Znam ludzi, którzy z takim własnym koszykiem chodzą na zakupy, wiec może ktoś po drodze pomyślał, ze to twój osobisty ;p