#kNCaE

Kilka lat temu byłam na weselu w pewnym pałacu. Tak się złożyło, że w tym samym pałacu pokój wynajmowała Sylwia Grzeszczak, bo miała koncert w pobliskiej miejscowości. Nie jestem jej wielką fanką, więc nie jarałam się tym zbytnio, chciałam ją tylko zobaczyć.
Po koncercie owa gwiazda siedziała na dworze ze swoją ekipą, a że wszystkie dzieciaki z wesela chciały mieć z nią zdjęcie, więc panna młoda grzecznie spytała, czy dzieci mogą je sobie zrobić. Sylwia się zgodziła. Wszystkie dzieciaki się ustawiły, to ja też, część z gości weselnych też się ustawiło.
Jakieś pół godziny później poszłam do łazienki. Złapałam za klamkę od drzwi toalety i już pcham się do środka, gdy kogo widzę? Tak, Sylwię! Ona w szoku krzyknęła tylko: „Oj, oj!”, ja spaliłam buraka i wręcz wybiegłam z toalety. Poczekałam przed wejściem, żeby ją przeprosić. Gdy wyszła, powiedziałam: „Naprawdę strasznie panią przepraszam. Nie widziałam, że ktoś tam jest”, na co ona też zaczęła przepraszać i mówić, że drzwi się nie zamykają. Na luzie wszystko mówiła. I potem znowu zaczęła jeszcze raz przepraszać.
Coś myślę, że Sylwia Grzeszczak długo tego nie zapomni. Ja też :)

#SLmjH

Mam problem ze swoim partnerem. Jesteśmy ze sobą pięć lat, pięć trudnych lat. Nasz związek od początku można zaliczyć do tych trudniejszych. Ja po rozwodzie, on również. Obydwoje mamy dzieciaki z poprzednich związków.

Początek był jak w bajce, dopóki jego eks nie dowiedziała się, kim jestem. Wtedy rozpętało się piekło. Zaczęła wydzwaniać, pisać do mnie okropne rzeczy. Śledziła moje życie, przyjeżdżała pod moją pracą. Totalna psychopatka. Oczerniała mnie gdzie tylko się da, przy jego rodzinie (nagle uwielbiała do nich jeździć), zbliżała się do moich znajomych. Strasznie niszczyło mnie to od środka. A mój partner no cóż, nie robił nic twierdząc, że w ten sposób mnie chroni, bo jak się odezwie, to ona nie da mi żyć :( Dodam, że karała go dzieckiem – wywoziła do rodziców, zabierała dziecku telefon, izolowała od jego rodziców, no cuda cudeńka, byle go ukarać. I tak sobie żyliśmy, ja w ciągłym strachu on w sumie nie wiem, jest dość zamkniętym człowiekiem.
Gdy ta kobieta widziała, że ja nie daję się sprowokować, zaczęła szukać słabszego i padło na moje dziecko. Pech chciał, że nasze dzieciaki chodziły razem do szkoły. Odwożąc swoje dziecko, czekała na nas (mnie i dziecko), robiła nam awantury pod szkołą (wyzywała, ubliżała). Szkoła została poinformowana, niestety zero reakcji. Mój dzieciak jest mega wrażliwy, zamknięty w sobie. Gdy pytałam, czy wszystko w szkole OK, odpowiedź była: „Tak, nic się nie dzieje”. Myślałam, że jak tak mówi, to pewnie tak jest. Oczywiście mój partner zero reakcji, tłumacząc jak zwykle tak samo: „Robię to dla was, dla waszego spokoju, znowu zabroni dziecku się ze mną widywać”. Pomyślałam OK, starając się go zrozumieć. Problem zaczął się większy, kiedy moje dziecko wróciło do domu ze szkoły zapłakane, że ma już dość. Okazało się, że dzieciak partnera pastwił się nad moim w szkole. Dokuczał, wyzywał, zrobił sobie z niego popychadło. Nie wytrzymałam, wybuchłam. Zrobiłam awanturę swojemu i mu powiedziałam, żeby w końcu coś z tym zrobił. Co zrobił? Nic kompletnie :( Ja trafiłam z dzieckiem do psychiatry (depresja, myśli samobójcze), a to wszystko przez dwie osoby i jego przeszłość.

Natychmiast zmieniłam dziecku szkołę, leczenie i terapia postawiły go na nogi. Gdy jego syn przyjechał, zadałam mu pytanie, dlaczego to robił. Odpowiedź zimna: „Bo tak”, zero emocji, nic. A tatuś co? Nic, zero rozmowy z młodym, chociaż mi ją obiecał. Gdy zadałam mu ponownie pytanie, dlaczego nie porozmawiał z nim o tym, odpowiedź była taka sama: „Bo ona go ukarze”. Całe jego życie to strach przed eks.

Ryczeć mi się chce. Chcę odejść. Dajcie siłę, bo ja już jej nie mam. Przesadzam czy faktycznie eks to cień?

#p1EmP

Mama zwierza mi się z tego, jak tata ją irytuje, a tata, jak nie kocha mamy. To co mnie otacza powoli zamienia się w ruinę, której nie odratuję. Wiem, że rodzice zamierzali się rozwieść, jednak oboje bez środków finansowych drugiego nie daliby rady w utrzymaniu mnie i moich sióstr. Jestem bardzo z nimi związana i nie jestem w stanie wybrać między nimi. Kocham ich, ale czasem zachowują się gorzej od małych dzieci. Kłócą się już o wszystko.
Pamiętam ich z czasów, gdy byłam małym szkrabem i jak śmiałam się dla żartu, „oburzona” ich pocałunkami. Jak spędzali ze sobą czas i razem z rodziną jechaliśmy na wycieczki. Teraz nawet nie udają, że się tolerują. Nie udają przed nami.
By uniknąć wolnego czasu, w którym mogłabym o tym myśleć, znalazłam sobie zajęcie, jednak nawet poza domem miewam momenty, w których mam ochotę krzyczeć, płakać i po prostu zniknąć. Przykro mi, że moja rodzina się rozpada.

#Xpacm

Sytuacja wydarzyła się kilka lat temu. Zrobiłem wtedy straszną głupotę, która mogła zniszczyć życie niewinnej osoby. Teraz jestem już innym człowiekiem, ale nadal mi wstyd. Mianowicie byłem wkurzony na cały świat za to, że żadna dziewczyna mnie nie chciała, a znajomi w nich przebierali jak w koszyku z cukierkami. Wtedy liczyłem się tylko ja i moje dobro, byłem załamany tym, że w wieku 26 lat wciąż byłem prawiczkiem. Wtedy w mojej głowie narodził się szatański plan. Czytałem dużo o tym, że nastolatki są łatwowierne i nietrudno je „zwabić”. Popularnością cieszył się taki portal jak czateria i tam właśnie poznałem ładną 13-latkę. Długo ją urabiałem, słuchałem o jej zainteresowaniach (i sam udawałem, że się tym interesuję), ale i problemach, dając przy tym pomocne rady. W międzyczasie przeszliśmy na fb, snapa i nawet rozmawialiśmy przez komórkę. Po jakimś miesiącu codziennego pisania zgodziła się spotkać ze mną w kawiarni. Miło nam się rozmawiało i wtedy przeszedłem do realizacji planu. Wiedziałem, że jest fanką Harry'ego Pottera, dlatego wziąłem ze sobą laptopa, wszystkie części na płycie i kabel hdmi. Zaproponowałem jej wynajęcie pokoju w hotelu z telewizorem i oglądanie HP. Łyknęła to. Byliśmy już w hotelu, przed maratonem zaczęliśmy rozmawiać, żaliła się, że w szkole nie ma przyjaciół, że nikomu się nie podoba, że jak chciała się umówić z chłopakiem, to ją wyśmiał, że rodzice się nią nie interesują itd. W tym momencie wiedziałem, że to ten moment. Zacząłem ją pocieszać, komplementować itd. przytuliłem ją i powoli zacząłem całować, ona to odwzajemniła. 
W tym momencie zastanowiłem się nad tym co ja w ogóle robię. Niszczę życie niewinnej dziewczynie, gdybym się z nią przespał i zostawił, to prawdopodobnie miałbym wyrzuty sumienia, a ona by się jeszcze bardziej załamała. Biłem się z myślami i wtedy to przerwałem, wymyśliłem na szybko kłamstwo, że to był eksperyment, jak łatwo zmanipulować dziewczynę w internecie i dałem jej wykład, żeby tak łatwo nie wierzyła obcym ludziom w internecie, bo ktoś inny może mieć złe zamiary. Oczywiście uwierzyła i podziękowała mi za tę naukę. Przysięgła, że już nigdy nie będzie pisać z obcymi. Wymeldowaliśmy się z hotelu i każdy poszedł w swoją stronę.
Chyba piszę to po takim czasie, bo ciągle mam wyrzuty sumienia i chcę chociaż trochę naprawić swoje błędy. Dziewczyny, uważajcie na siebie. Nie spotykajcie się z ludźmi, z którymi jedynie piszecie w internecie.

#XkLcn

Moja 10-letnia córka zrobiła mi nie lada niespodziankę, przynosząc do domu psa z ulicy. Bawiła się pod blokiem i ni stąd ni zowąd przyniosła ze sobą szczeniaka. Pamiętam doskonale, jak mnie to rozzłościło, jednak była okropna ulewa więc pozwoliłem temu sierściuchowi zostać na jedną noc – nazajutrz miał być zawieziony do schroniska.

Dziś moja córka ma 17 lat, a pies jak został na jedną noc, tak jest z nami już kilka lat. Szczerze? To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu, bo ten kundelek stał się moim najlepszych druhem. Kiedy Zośka lata z rówieśnikami, to właśnie psiak dotrzymuje mi towarzystwa. Nauczyłem się dzięki temu psu miłości do zwierząt i zmieniłem się jako człowiek. Jestem wdzięczny losowi, że zesłał nam tę kudłatą kupę szczęścia!

#JIBV1

Nie wiem, czy to tutaj pasuje, ale nie jedzcie czytając. Zwlekałam z napisaniem tego już bardzo długi czas, bałam się o tym komuś powiedzieć z obawy przed wyśmianiem. Borykam się z tym problemem w sumie od niedawna, bo dopiero kilka miesięcy temu uświadomiłam sobie, co robię.

Od kiedy miałam około 7-8 lat, zamarzyłam mieć dziecko. Te wszystkie płacze i lamenty mnie podniecały, chciałam wcisnąć im palec w tyłek. Wiem, jak źle to brzmi, czuję się z tym okropnie, ale proszę, przeczytajcie to do końca. Przez jakieś 10 lat nie było żadnych innych „symptomów”, ale w międzyczasie obiecałam sobie nie mieć dziecka, bo nie, bo po co mi to? Któregoś jesiennego wieczoru przeglądałam jak zwykle Twittera, kiedy zobaczyłam posta jakiejś dziewczyny o „kontach pedofilów, które musisz zablokować”. Zaczęłam sympatyzować z opisami ich profili, rozumiałam co czują. Zaczęłam łączyć fakty i wtedy do mnie doszło – przecież ja mam skłonności pedofilskie... 
Nie, nie leczę się, choć bardzo bym chciała. Po prostu boję się o tym komukolwiek powiedzieć. Chcę mieć to za sobą, nie chcę nikomu zrobić krzywdy. Czuję się obrzydliwie z tymi myślami, nie chcę ich. To wyznanie nie jest baitem, jestem żywą osobą, która opisuje własne przeżycia. Nie oczekuję pomocy, po prostu chciałam to z siebie wyrzucić. Proszę też o niepisanie obraźliwych komentarzy w moją stronę, bo dobrze wiem, że mój tok myślenia jest zły.

#9ImS1

Sprzątając w starych szafkach, znalazłam moje zadanie z niemieckiego. Bodajże 2-3 gimnazjum. Miałam opisać w nim historię miłosną moich dziadków. Wszyscy opisywali rodem z dobrej książki dla silnych kobiet – walczące kobiety w czasie wojny, utrata rodziny itp. Ja jednak wolałam napisać prawdę (nie mówię, że ich wypracowania były kłamstwem, jednak to dziwne, by każdy walczył na wojnie, jak niektórzy z ich dziadków mieli wtedy po 10 lat). Jak wyglądało moje wypracowanie? Napisałam, że dziadkowie umawiali się na potajemne randki w czasie pasania krów, a potem się ożenili.

Jako jedyna w klasie dostałam ocenę niedostateczną. Powód? Moje wypracowanie jest zapewne wymyślone oraz odbiega od tematu zadania. Na pytania jak i czemu nie dostałam odpowiedzi, ale za to uwagę i punkty w dół.

Morał: Jeśli chcesz pisać wypracowanie, musisz dodać w nim dinozaury i ogólnie najlepiej statek miłości.

#n5cLN

Niedawno moja chrześniaczka obchodziła ósme urodziny. Niestety, nie najlepiej dogaduję się z bratem, tatą mojej „córy”, więc mam ograniczony kontakt z młodą. Od dwóch lat nie dostaję od brata informacji o imprezie urodzinowej (o wszystkim mówi mi mama, która mocno to przeżywa) i często to wygląda tak, że siłą wpraszam się na imprezę, by móc spotkać się z moją chrześniaczką.

W tym roku niestety nie miałam opcji przyjechać, bo miałam cały dzień zjazd na uczelni. Impreza akurat wypadła w dzień urodzin. Zadzwoniłam do mamy, która była na imprezie i podała telefon Basi. Tralalala, złożyłam jej życzenia, pogadałyśmy o szkole, śwince morskiej, którą zaadoptowała i innych sprawach. Pytam: „Słoneczko, co byś chciała dostać na urodziny?”. I usłyszałam: „Ciociu, nie zależy mi na prezentach, chciałabym, żebyś częściej mnie odwiedzała. Bardzo cię kocham i dziękuję, że do mnie zadzwoniłaś”.
Rozpłakałam się, byłam bezbronna wobec jej słów.

#GiWJO

Mam 19 lat, moja młodsza siostra ma 16. Jest to dziewczyna wyluzowana, czasem aż za bardzo.

Pewnego piątkowego wieczoru wybrałem się z przyjaciółmi z klasy na piwo, bo czemu nie? W pewnym momencie w mojej głowie pojawił się pomysł, aby przenieść się z towarzyszami do domu, w którym była tylko siostra, bo rodzice pojechali do znajomych na drugi koniec Polski. Tak więc zwołałem ekipę (6 osób razem ze mną) i ruszyliśmy do mnie. Było po 12, więc myślałem, że siostra śpi. Niestety nie.

Kiedy wszedłem do domu, a za mną zgraja bizonów, naszym oczom ukazała się moja siostra, która darła się do telewizora, bo przed chwilą zginęła w misji. To byłoby nawet okej, ale kiedy dziewczyna nas zobaczyła, przyszła się przywitać. Szkoda tylko, że w samych majtkach i skarpetkach za kolana w misie. Oczywiście moim kolegom się to podobało, mi nie, niestety jako że jestem chłopakiem, a praktycznie naga dziewczyna stała przede mną, w moich spodniach odbyło się powstanie.
Nigdy nie było mi jeszcze tak wstyd. A siostra zamiast się ubrać, to zaczęła się śmiać i powiedziała, że przecież każdy z nas widział już gołą dziewczynę.
Otóż nie, ja widziałem jedynie własną siostrę.

#e4LJH

Pewnego dnia jechałam autobusem do domu ze szkoły. Obok mnie siedziała pani z chyba czterema siatkami z zakupami. Zauważyła, że właśnie wysiadam i poprosiła mnie, czy pomogłabym jej to wynieść na przystanek. Wzięłam więc te cztery siatki w ręce i pospiesznie wysiadłam. Wychodzę z autobusu, stawiam siatki na ziemi, odwracam się, a tu autobus odjeżdża razem z właścicielką tych zakupów... Czułam się jak jakaś złodziejka. Czekałam zestresowana chyba ze 20 minut na tym przystanku na tę kobietę, ale nikt nie przychodził. Postanowiłam przejść się na dalszy przystanek, ale kobiety nie było.
Poczekałam jeszcze dłuższą chwilę, no i zabrałam te zakupy do domu...
Dodaj anonimowe wyznanie