#TJTHV

Mam 25 lat i zawszę drwiłam z programów typu: „Trudne sprawy”, romantycznych komedii (szczególnie polskich), śmieszyły mnie wyznania i druzgocące problemy moich znajomych i ich. W życiu nie miałam faceta, miewałam przelotne romanse, jakieś niezobowiązujące klimaty. Jak mi się ktoś spodobał, to zaraz sobie układał życie z inną i jak w telenowelach układało im się bajecznie. Nie miałam z tego powodu dramatów ani deprechy. Życie przyjmuję na klatę jakie jest. Mam cudownych znajomych, których znam ponad połowę życia. Imprezujemy razem do upadłego, podróżujemy i znamy się jak łyse konie. Jednak złośliwa karma zawsze wraca. Los zawsze robił sobie ze mnie jaja. Ale teraz przegiął.  
Zakochałam się ni stąd, ni zowąd w swoim wieloletnim koledze. Kurna, aż wstydzę się o tym pisać... Scenariusz jak z marnego filmu dla nastolatek. Nie ma szans na nic, bo on ma dziewczynę, a ze mną rozmawia jak z kumplem. Od żartów, po rozmowy o sraniu. Nic z tego nie będzie, ja próbuję walczyć ze sobą i jestem w czarnej d... Widujemy się co najmniej dwa razy w tygodniu i robi się mało fajnie. 

Opowieść jak z Bravo... No cóż, wygadałam się, idę dalej być „kolegą”.

#yRwWj

Rodzice nigdy nie rozmawiali ze mną o seksie, o masturbacji, a mnie nie obchodziło „skąd się wziąłem”. Wszystkiego dowiadywałem się sam, dzięki moim zboczonym kolegom w klasach podstawówki. Chyba w czwartej klasie namówili mnie, bym obejrzał sobie film pornograficzny, podali mi nawet jakieś polskie www do tego. A że miałem już komputer, stary bo stary, i jakoś umiałem z niego korzystać, to wypróbowałem, gdy rodzice wyszli do sklepu na jakąś chwilę, zostawiając mnie samiutkiego w domu.

Po paru dniach, gdy wróciłem ze szkoły, mama spojrzała na mnie podejrzanie i zaprosiła do pokoju. Już wiedziałem, że zrobiłem coś złego i będę miał chyba jakąś karę – ale co ja takiego zrobiłem? Zacząłem się zastanawiać, czy dzwoniła moja wychowawczyni, że byłem niegrzeczny albo mam złe oceny. Mama włączyła komputer i zapytała, czy to ja oglądałem coś „plus osiemnaście”. Kazała się mi przyznać, jeśli to ja wchodziłem na takie strony. Oczywiście zaprzeczyłem. Mama po chwili kliknęła „historia”, ukazując mi godziny i strony. Zapytała jeszcze raz, czy to ja. Rozpłakałem się z nerwów i wstydu. Zaczęła mi tłumaczyć, że nie powinienem tego robić i nie mogę oglądać takich stron. Powiedziała, że wykupili z tatą jakąś blokadę rodzicielską. Pokrzyczała na mnie chwilę, dała mi karę na komputer. Ale powiedziała coś jeszcze, w co uwierzyłem. Że na takich stronach ludzie wszystko udają, że to tak naprawdę nie wygląda. Że wszystko jest przekoloryzowane i zupełnie nieprawdziwe. Porównała to do porodów w telewizjach, do krzyczących kobiet, mimo iż na prawdziwej porodówce jest inaczej. Pokazała mi nawet taki film. Przez to porównanie wszystko zacząłem uważać za obrzydliwe i miałem koszmary, w których kobiety darły się niemiłosiernie.

#U6BG8

Wyznanie to jest apelem do każdego, kto się poddaje w kwestii prawa jazdy. 
Zdałem wczoraj egzamin za 9 podejściem, za każdym razem jak oblałem wynikało to z tego, że byłem przesadnie zestresowany egzaminem. Pamiętajcie, że nie jest ważne, za którym razem się zdało egzamin, wcale nie jeździ gorzej ktoś, kto zdał dopiero za którymś, a zdaniem mojego instruktora nawet może jeździć lepiej. Raz, że taki kursant w 95% przypadków wyjeździł więcej niż obowiązkowe 30h, a dwa, nie będzie jeździć brawurowo tak jak ci, którzy zdali za pierwszym. Dosyć często osoby co zdały za pierwszym uważają się za mistrzów kierownicy, dlatego nierzadko przekraczają dozwoloną prędkość, a w skrajnych przypadkach jeżdżą pod wpływem. Nieważne jak bardzo się stresujesz, przez co oblewasz egzaminy, nie daj sobie wmówić, że nie nadajesz się na kierowcę. O ile lekarz nie stwierdzi przeciwwskazań do prowadzenia pojazdów, to każdy może zostać kierowcą. Jedynym minusem zdania za którymś razem jest wydawanie kolejnych pieniędzy, ale prawko się przydaje na całe życie.

#jC8fw

Nie mam siły żyć. Wszystko robię, bo muszę. Mieszkam w domu, niby na pozór normalna rodzina. Mam młodsza siostrę (7 lat), mamę, tatę. Ale w domu matka potrafi mi zrobić awanturę o nic. Przykład? Ostatnio kupiliśmy cioci prezent i kazała mi oderwać z torby METKI. Oderwałam metki. Chwile później straszna awantura i krzyki. Dlaczego? Bo oderwałam metki. Ponieważ uroiła sobie, że powiedziała „ceny”. Tak się na mnie darła, że się popłakałam. Dusiłam się łzami, w momencie kiedy ona wrzeszczała, jaka to ja bezmyślna jestem i że nie ma ze mnie żadnego pożytku. Jak zobaczyła, że płaczę, to kazała mi się zamknąć oraz zejść jej z oczu i powiedziała, że jak jeszcze raz zapłaczę, to będę „miała przej***ne”. Nigdy nie usłyszałam od niej przepraszam, po żadnej kłótni. Zawsze ja byłam winna. Do tego dochodzą problemy w liceum, obgadują mnie za plecami, nie mam tam żadnych przyjaciół, boję się tam przychodzić. Na samą myśl chce mi się płakać. Doprowadziła mnie już do takiego stanu, że jak słyszę trzask drzwi, podniesiony głos lub trzask butelki, wzdrygam się, oczy mi się szklą i serce mi bije, jakbym przebiegła maraton. Chcę jej powiedzieć, jak się czuję, że chcę do psychologa, ale boję się, że mnie wyśmieje jak zawsze. „Oj tam, prawdziwe problemy będziesz miała w pracy”. Ale ona nie widzi, że to przez nią. Uważa się za świętą.
Jeżeli ktoś ma pomysł, jak powiedzieć jej o tym, że potrzebuję pomocy psychologa, proszę napiszcie.
Bardzo dziękuję za wszystko.

#kdL8E

Kocham moje klapki basenowe. Dzisiaj pokazywałem żonie, że po 15 latach nadal są w świetnym stanie, zużyte jak bieżnik w żuku, ale wygodne jak mercedes! Okazało się, że to dwa różne rozmiary, 44 i 43, a dopiero potem zdałem sobie sprawę, że ja mam lewą stopę w rozmiarze 44, a drugą ewidentnie krótszą o jeden rozmiar... Czysty przypadek sprawił, że kupiłem takie klapki akurat idealnie pasujące do moich stóp – dlatego mi z nimi tak dobrze. Zonk.

#zQODs

Kiedy miałam jakieś 6 lat, chodziłam z babcią co niedzielę do kościoła. Ogólnie nie za bardzo lubiłam te wypady, co tu dużo gadać – po prostu się tam nudziłam. Podczas jednej mszy ksiądz mył kielichy po komunii świętej, a wszyscy w kościele w zadumie się temu przypatrywali. Panowała doskonała cisza. Ja czekając, wiercąc się z nudów, wypaliłam do babci donośnym głosem: „BABCIA, JAK ON UMYJE TE GARNKI, TO JUŻ IDZIEMY DO DOMU, NIE?!”. 

Wszystkie starsze panie popatrzyły na mnie i babcię z niemal pogardą, jednak ksiądz się nieźle uśmiał.

#b7ge7

Mój chłopak jakiś czas temu miał ochotę na miłą, relaksacyjną kąpiel. Nalał całą wannę gorącej wody, dolał płynu, zamieszał i zastanawiał się, czemu się nie chce pienić. Dopiero po chwili zrozumiał, że wlał do wody domestos, a nie płyn do kąpieli.
Nie wiem jak pomylił butelki, ale przynajmniej zauważył to, zanim wszedł do wody.

#Wwc0u

Gdy miałem 8 lat stwierdziłem, że moja mama gotuje niedobre obiady. Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i ugotować rosół. Jak? Wrzuciłem osiem kostek rosołowych do czajnika, wlałem wodę i uruchomiłem urządzenie. Później rozlałem wszystko do talerzy, uprzednio wrzucając do nich makaron z zupek chińskich.
Zostałem wyśmiany przez pół rodziny, a przez kilka kolejnych dni za karę jadłem sam chleb z masłem. Taka to historia.

#AsBye

Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, zeszłyśmy na tematy okresu. Ot tak, po prostu, luźny temat. Powiedziałam jej, że używam kubeczka menstruacyjnego.
Jej mina nagle wyraziła przerażenie i zdziwienie, że jak ja w tym oddaję mocz...
W tym momencie i moja twarz wyraziła zdziwienie... I wręcz przerażenie, że to ja muszę uświadomić dorosłą kobietę, że moczu nie oddaje się pochwą. Bywa i tak. 
Na początku mi nie uwierzyła. Dopiero kiedy sprawdziła to w internecie, to do niej to dotarło.
Dodaj anonimowe wyznanie