#78lID
Nie potrafię o tym z nikim porozmawiać, ale nienawidzę tego gnoja całym sercem. Często o nim myślę i kiedy go widzę (studiujemy na tej samej uczelni), chciałbym mu przywalić. Moja dziewczyna nie chce, żebym komukolwiek o tym mówił, więc to uszanowałem. Nie potrafię jednak poradzić sobie z nienawiścią wobec tego człowieka.
Tuż przed epidemią wyszukałem jego adres (ma bardzo rzadkie nazwisko, a jego rodzina biznes w małej miejscowości) i wysłałem na niego anonimowy (wydrukowany, wysłany z innego miasta - dużo jeżdżę) list na temat czegoś, co zrobił w przeszłości (nie ma związku z moją dziewczyną; udało mi się o tym dowiedzieć po długim poszukiwaniu informacji na jego temat) i żeby czuł się obserwowany.
Wiem, że stalkowałem go i to jest złe, ale mam chociaż teraz trochę satysfakcji, że pewnie sra ze strachu, że jego sekret wyjdzie na jaw.
A było raz pojechać i dać w mordę.
I trafić do pierdla. Tak.
Myślę, że były nie odważyłby się pójść na policję. Autor mógłby powiedzieć o powodach, dla których się zdecydował to zrobić.
PS. Wiedziałem, że ktoś to napisze 😅😅
Wiesz co, ja bym nie ryzykowała.
Vito857, lepiej nie. Po pierwsze takie typki są najbardziej bezczelne. Po drugie, musiał by wtedy wyjawić powody. A dziewczyna pewnie nie chciałaby zeznawać i wracać do wspomnień. O ile w ogóle została zgwałcona, bo i taki obrót sprawy może się wydarzyć. Życie pisze różne scenariusze.
I byłby pewnie problem, żeby w ogóle udowodnić, że gwałt miał miejsce.
Rozumiem wasze punkty widzenia. Właściwie ostatnie zdanie także nie ma sensu, bo przy takiej bezczelności gość zapewne ma w dupie anonimy.
Jeśli faktycznie nie było żadnego gwałtu (czego nie można wykluczyć) to szkoda chłopa, że dał się w coś takiego wkręcić.
Różnie może być. Ex to ex, mogli się rozstać w niezgodzie, pozostał niesmak i chce mu dowalić. Albo jakaś próba zwrócenia na siebie uwagi. Kto wie? Może był gwałt, a może nie było, takie trochę słowo przeciw słowu.
Mógł tez nasłać kogoś kto zrobi to za niego
Masz rację, po co zgłaszać na policji, że twoja dziewczyna była gwałcona. Niech chodzi na wolności i krzywdzi inne dziewczyny.
Nie każdy chce konsekwencji. Ja nie zgłosiłam, że byłam molestowana. Mój spokój ducha, nie bycie zmuszona do opowiadania o tym co mnie spotkało, to było dla mnie więcej warte niż ukaranie sprawcy. I zanim ktoś zacznie próbować wywołać we mnie poczucie winy; nie, nie czuję się odpowiedzialna za kolejne potencjalne ofiary
Jako ofiara swojego byłego pozwolę sobie na wypowiedź. Oprawca jest w stanie tak zmanipulować ofiarą, że czuje się ona winna, przestraszona, czasem dochodzi syndrom sztokholmski.Również przy braku dowodów pójście na policję nie jest dobrym rozwiązaniem. Często taka wizyta powoduje jeszcze większą traumę lub ponowne jej przeżycie. Na sam koniec tylko leci informacja, że nie mogą nic w tej sprawie zrobić. Nie zrozumiecie tego, jeśli sami tego nie przeżyjecie. A takie komentarze są dość smutne dla osób, za którymi jest coś takiego.
gwalt zglasza ofiara,a nie krewny czy znajomy ofiary
poza tym po latach bez dowodow to slowo przeciwko slowu
Też nie zglosilam, że zgwałcił mnie były chłopak.
Ale ja jestem dziwna. Po dwóch latach i kilkunastu wizytach u psycbologa doszłam do siebie.
Trzymam kciuki by i ta dziewczyna dała radę
wiele kobiet nie zglasza, bo gwalt w zwiazku to nie gwalt a w malzenstwie seks jest obowiazkiem i nie ma, ze nie masz ochoty....
dobrze, ze doszlas do siebie :)
Wiecie, ja też miałam problem z gwałtami w związku. Tylko, że było to tak, że facet mną tak manipulował, że mimo że nie chciałam to się na to zgadzałam, w trakcie płakałam ale było to w takich pozycjach że on nie widział że płaczę. Jak miałabym udowodnić policji, że tego nie chciałam skoro się zgadzałam? To mega trudna sprawa..
a niech sra i niech sie boi
bylabym bardziej wredna i najpierw wyslala mu info, z ewiem ( zalezy jaka to sprawa, jesli dowody bylyby niezacieralne), niech sie troche poboi
a potem donosik do wlasciwego organu
Może jej się to podobało skoro kilkukrotnie?
I dlatego nie chce zgłaszania?
splon trollu
@uwai : wredne to podejrzenie