#Y5XNu
#6Cs0S
Za każdym razem kiedy moi rodzice w przypływie litrów alkoholu kłócili się głośno, starałam się siedzieć w swoim pokoju. Tylko po to, żeby było trochę ciszej, jednak zawsze bardzo dokładnie wszystkiemu się przysłuchiwałam. Za każdym razem, kiedy słyszałam uderzenie bądź jego poprzednik w stylu: „Jak ci zaraz...”, wchodziłam do pokoju, gdzie byli rodzice i wpadałam w histerię. Zaczynałam płakać na cały głos i z całych sił, traciłam przy tym oddech i robiłam się gorąca jak ogień. Krzyczałam przy tym: „Proszę, przestańcie”, jednak to nie przynosiło żadnego skutku.
Jak ojciec zlał matkę na tyle mocno, że oboje wyczerpani szli spać, ja siedząc na kiblu z zimnymi stopami i bardzo silną sraczką, cieszyłam się ciszą i spokojem.
Zawsze potem sprzątałam całe rozwalone szkło, ustawiałam prosto poprzekręcane obrazy i wyrzucałam puste butelki. Miałam wtedy siedem, możne osiem lat, a wciąż pamiętam ten zapach, uczucie zimna po wysokiej gorączce z wyczerpania krzykiem i każde dolegliwości żołądkowe po niewyobrażalnym stresie.
Co jest w tym wszystkim najdziwniejsze?
Nikt, dosłownie nikt z wielu sąsiadów w moim bloku nigdy nie zadzwonił na policję mimo panicznego krzyku małej dziewczynki i dźwięków tłuczonego szkła wraz z wrzaskiem bitej matki o drugiej w nocy.
Na drugi dzień kiedy chciałam z mamą o tym porozmawiać, ta z rozwalonym nosem i podbitymi oczami zbywała mnie i mówiła, żebym AŻ TAK wszystkiego nie wyolbrzymiała. Tata zgrywał perfekcyjnego ojca, a sąsiedzi tylko ukradkiem podśmiechiwali się z naszej po*ebanej rodziny.
Jest mi po prostu przykro, że wszyscy tak bardzo popsuli mi dzieciństwo...
#gBHTt
Jakiś czas potem, na święta, przyjechałam do niewielkiej miejscowości, w której mam rodzinę. Włosy już nieco odrosły i osoby z rodziny wysłały mnie do fryzjera: „Tu blisko, po schodkach”, aby nadać fryzurze bardziej dziewczęcy kształt. Wyszłam, szukam. Nic nie znalazłam. Poszłam na sąsiednią ulicę. Patrzę – jest fryzjer! I to po schodkach, co prawda w dół, co trochę mi nie pasowało. Wzruszyłam ramionami i weszłam. W środku był starszy pan w grubych okularach. Założył mi pelerynkę, wziął do ręki maszynkę i mówi zachrypniętym głosem: „To jak masz na imię, chłopcze?”. Byłam zszokowana. Zamarłam. Nie mogłam się ruszyć. Przełknęłam ślinę.
„Sylwek” – wyszeptałam.
Kiedy wróciłam do szkoły z włosami na poborowego, siostra dyrektor stwierdziła, że specjalnie złamałam regulamin. Do końca szkoły miałam przesrane i uważana byłam za buntownika :D A wszystko przez to, że wstydziłam się panu fryzjerowi MĘSKIEMU przyznać, że jestem dziewczyną.
PS Fryzjer po schodkach był w tym samym bloku. Nie zauważyłam go po prostu...
#Ml4Ao
Dwa razy masażystki spytały mnie skąd pomysł, żeby tu przyjść, bo jestem młody. Zrobiło mi się wtedy strasznie głupio. Fakt, że może wyglądam na młodszego (mam 23 lata), ale jednak trochę to dołujące, że jestem ich najmłodszym klientem.
#83JT5
Początkowo tego nie zauważałam – widywaliśmy się w weekendy, on pracował w jednym mieście, ja studiowałam w drugim, wspólne mieszkanie trochę zmieniło. Z czasem coraz częściej zauważałam, gdy wychodził w dziurawych skarpetkach, w spranym podkoszulku, brudnych spodniach. Teraz coraz częściej czuję nieprzyjemny zapach z jego ust. Delikatnie zwracam mu na to uwagę.
Do napisania posta skłoniła mnie sytuacja w naszym związku. Nie znoszę, gdy bez wcześniejszego mycia chce spać w naszej sypialni, stawiam wtedy warunek: albo prysznic, albo śpij w salonie. I tak właśnie się to kończy, pomimo że po pracy ma mnóstwo czasu na prysznic, odwleka go do późnego wieczora, koniec końców zasypia na kanapie. Prysznic bierze rano, mi mówi, że nie wie kiedy zasnął, że w sypialni się nie wysypia, bo łóżko jest za małe, albo że woli myć się rano, bo łatwiej ułożyć mu włosy.
Ta sytuacja trwa od ponad pół roku. Sporadycznie śpimy razem. Ostatnio przeglądnęłam historię w jego telefonie i zobaczyłam, że wieczorami ogląda filmiki albo zdjęcia nagich kobiet. Fakt, że woli zaspokajać swoje potrzeby w internecie boli, czuję się coraz bardziej samotna.
Czy przesadzam z tym wieczornym myciem, może powinnam odpuścić? Zbliżenie bez wcześniejszego prysznica odpada, nie byłoby to dla mnie przyjemne, ale moglibyśmy spać w jednym łóżku, jak na małżeństwo przystało.
#3Q3Kl
Po tych 14 latach dostałem nagrodę, którą mi od dawna obiecywano. Kartkę z życzeniami świątecznymi i ozdobne ciasteczko, których wysłanie przewyższało ich wartość. Nikt mi już nie powie, że zawód kierowcy cieszy się jakimkolwiek szacunkiem. Jest mi zwyczajnie przykro.
#P8wI2
Rozumiem, że nie z każdym trzeba być mega przyjacielem, ale my w ogóle nie jesteśmy zintegrowani. O to kilka przykładów.
- Nikt ze sobą nie rozmawia, oprócz trzyosobowych grupek osób, które znają się jeszcze z gimnazjum.
- Ludzie organizują osiemnastki w lokalach, a z klasy zapraszają jedynie tych, z którymi znają się od gimnazjum. 10 lat temu, gdy mój brat chodził do liceum, to na osiemnaste urodziny zapraszano wszystkich z klasy, nawet jeśli nie rozmawiało się z nimi zbyt często. Było mi trochę przykro, no ale dobre tyle, że urodziny mam w październiku, więc miałem czas zorientować się jak to wygląda i też zaprosiłem tylko 3 osoby, z którymi najczęściej rozmawiam. Reszta gości spoza klasy i szkoły.
- Jest problem, żeby się spotkać poza szkołą. Kolega chciał zorganizować ognisko na pożegnanie wakacji, bo ma działkę. Jednak 3/4 klasy o dziwo nie mogło przyjść (tak jak na poprzednie propozycje). Oczywiście nic nie doszło do skutku, bo obecność potwierdziło tylko 5 osób, a kolega na konfie klasowej stwierdził, że dla 5 osób to mu nie warto organizować. Tak że no, na 2 i pół roku mieliśmy tylko jedno ognisko w celu poznania się. A to też przyszło tylko 6 osób.
- Gdy ktoś ściąga, to zawsze znajdzie się jakaś menda, która podejdzie do biurka nauczycielki i to zgłosi. Wiem, że uczciwość uczciwością, no ale w gimnazjum i podstawówce nikt takich akcji nie robił.
Powiedzcie mi, czy przesadzam, czy coś jest z moją klasą nie tak. A może też tak macie?
#CFXos
Ostatnio w sklepie była promocja na doniczki, których właśnie potrzebowałam, więc ochoczo poszłam na zakupy.
Jak to zwykle bywa, to co mi się podoba lub to czego potrzebuję jest poza zasięgiem mojej ręki, tak było też tym razem, nie byłam w stanie do nich dostać. Czekałam, aż może ktoś nadejdzie na dział ogrodniczy, ale nikogo nie było, a chodzić po całym sklepie i prosić ludzi byłoby mi głupio.
Jednak, jak to na dziale ogrodniczym, znalazłam... grabie. Wzięłam je i przy ich użyciu ściągnęłam moje piękne doniczki.
Wielkie było moje zdziwienie, kiedy nagle obok mnie pojawiło się dwóch mężczyzn, którzy patrzyli na mnie jak na głupią. Ale co tam, poradziłam sobie sama i jestem z tego dumna :) Grunt to kreatywność!
#WVOAK
Powtarzam, mam znajomych i normalne życie. Waszym zdaniem jest ze mną coś nie tak?