#urz0d

Nigdy nie oglądałem tych wszystkich, ostatnio strasznie popularnych, seriali, ale w końcu dałem się namówić znajomym. Mam kiepski internet, więc ściąganie pierwszego sezonu „Gry o tron” zajęło mi tydzień. Zrzuciłem sobie te pliki na przenośny dysk, wziąłem laptopa i pojechałem w Bieszczady na odpoczynek i oglądanie.

Na miejscu okazało się, że ściągnąłem 80 GB zapętlonego Ricka Astleya w niezapomnianym hicie „Never Gonna Give You Up”...

#dkEVV

W święta Bożego Narodzenia, jak to zawsze całą rodziną, siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy. Nie mogło się więc obyć bez rozmów o czasach PRL-u. Wszyscy wspominali czasy, jak to do domu mojej babci po raz pierwszy przywieziono lodówkę. Słuchałam tej całej opowieści bez większego entuzjazmu, aż do chwili kiedy to moja mama opowiedziała, jak to jej tata wyjął wszystkie półki z lodówki, aby ją umyć, a ona jako małe dziecko weszła do niej, aby zobaczyć jak gaśnie światło!

Zazdroszczę mojej mamie, była jedną z osób, która spełniła marzenie niejednego dziecka. Sprawdziła na własne oczy od środka, jak w lodówce gaśnie światło! :)

#UPRTn

Dzisiaj straciłam wiarę w ludzkość.

W mojej szkole jest kilka pięter, na jednym jesteśmy my – starsze roczniki,
na tym samym piętrze, jednak w innej części budynku klasy 1-3, a na najniższym 4-6.
Razem z moją koleżanką lubimy przechadzać się po piętrach podstawówki, ale po tym co się dzisiaj stało raczej nie będziemy już chodzić w okolice klas malców...
Idę sobie z moją przyjaciółką, nikomu nie zawadzamy, gdy nagle podbiega do nas chłopczyk na oko w II klasie. Zaczął się z nami drażnić i gdy myślałam, że zaraz wybuchnę, młody wyciągnął ręce i bezczelnie zaczął macać mi piersi. Z impetem odepchnęłam go i dałam mu siarczystego klapsa, na co pani zaczęła się na mnie wydzierać, że biję dziecko.

Jeśli to jest przyszłe pokolenie, to nie chcę żyć w takim świecie.

#EoIsX

Na ostatnie dwa lata podstawówki postanowiłam zmienić szkołę. Na wstępie powiem, że w starej szkole nie byłam jakoś specjalnie lubiana, rozmawiały ze mną dwie, może trzy osoby. Reszta mnie nie zauważała. Byłam zamknięta w sobie, przez co potrafiły się pojawić wyzwiska.

Pierwszego dnia w nowej szkole, po powrocie do domu, zalałam się łzami... radości. Byłam tak zafascynowana ludźmi w nowej klasie, jak bardzo są empatyczni, pomocni, mili, uprzejmi. Nawet jak dziewczyny się malują (7 klasa, niestety) i wyglądają jak typowe dziunie, wcale nimi nie są. Jedna jest naprawdę wspaniała, mimo że jest bogatsza nie chwali się tym, pomaga, rozmawia z ludźmi z „niższych sfer”.

Przez trądzik myślałam, że mnie nie polubią. Myliłam się. Zazdroszczą mi ciemnych brwi, bo nie muszę ich malować. Falowanych włosów, bo same mają proste. Nie patrzą na większe owłosienie na rękach (genetycznie), tylko patrzą na mój charakter.
Tutaj czuję się naprawdę ważna, lubiana i w pełni akceptowana. Rozpiera mnie radość na myśl o tym, że w poniedziałek znów zobaczę tych ludzi.

Nikt z nich nie wie, że mam na rękach blizny po żyletce. Nikt nie wie, że chciałam umrzeć. Widzą mnie jako radosną nastolatkę. Bo taka jestem, radosna, szczęśliwa. Nie muszę udawać.

A ludzie ze starej szkoły? Najeżdżają na mnie, że zmieniam szkołę dla wygody, że o nich zapomnę i jaka to ze mnie wygodnisia. A kiedyś nie wiedzieli, czy byłam danego dnia w szkole czy nie.
Pozdrawiam wszystkich Anonimowych, szczęśliwa, ciesząca się życiem nastolatka :)

#Quyll

Mój chłopak jest za granicą i opiekuje się pewną 3-latką. Ostatnio rozmawialiśmy przez Skype, gdy dziewczynka powiedziała do mojego lubego coś niemiłego i wywiązał się mniej więcej taki dialog między nimi:
– Co? Jak ty do mnie powiedziałaś? Przeproś mnie!
– Przeplasiam, panie i władcio.

Biedne dziecko ...

Nasz Jędrzej będzie miał przesrane w życiu z takim tatą <3

#3sIgE

Mój chłopak często po naszych łóżkowych igraszkach żalił mi się, że gdy jest pobudzony, oddanie moczu to nie lada wyzwanie. Oczywiście samo sikanie nie było aż tak trudne, jak precyzyjne wycelowanie do muszli klozetowej. Czasem dzielił się ze mną również tym, że wizyta w toalecie kończyła się wycieraniem deski, podłogi czy pobliskiej ściany.

Wyobraźcie sobie minę mojego ukochanego, gdy widząc po raz kolejny jego niezdarne wygibasy uświadomiłam go, że może po prostu usiąść na kibelku... Tak szczerej radości połączonej z niedowierzaniem nie widziałam już dawno. Ale, jak to mówią, lepiej późno niż wcale :)

#GO8ko

Wracaliśmy pociągiem do domu późnym wieczorem, całą rodziną. Do przedziału weszła pani konduktor i sprawdzając bilety powiedziała, że pomyliliśmy pociągi. Podobno do naszego miasta jechały dwa, z tego samego toru, odjeżdżały z różnicą 3-4 minut. Z tym że my mieliśmy bilety na TLK, a jechaliśmy Intercity, więc różnica w cenie biletów była dość duża przy czterech osobach.
Pani konduktor odstąpiła od wystawienia nam mandatu, a żeby inni pasażerowie się nie doczepili, powiedziała, że zanim wypisałaby mandaty, to my zdążylibyśmy wysiąść z pociągu, po czym puściła do nas oczko. 
Niby drobny gest, a jednak ucieszył :)

#1Qkvs

Mój sąsiad jest typowym osiedlowym FBI. Musi poplotkować, o wszystko wypytać, wie, o której wracam do domu, z kim, jakim samochodem i jak ubrana... Jestem młodą dziewczyną (19 lat), na osiedlu sami faceci, co też spowodowało, że mimo mojego kobiecego wyglądu oraz ubioru nie mam koleżanek (sami koledzy). Moi znajomi w większości posiadają prawo jazdy, więc co rusz gdzieś się wybieramy. Oczywiście nie stać nas na własne samochody, więc to samochodem kolegi taty, to mamy innego kolegi, czasami ja ich zabiorę którymś samochodem rodziców.

Ostatnio moja mama spotyka wyżej wymienionego sąsiada, który mówi do niej:
– A pani córka co rusz z innym chłopakiem przyjeżdża i różnymi samochodami. Czy pani o tym wie? Niech pani uważa, bo jeszcze czego narobi.
A mama na to:
– Panie, moja córka dziwką jest. Niech dziewczyna zarabia.

No i skończyło się plotkowanie na mój temat :D A od cioci dowiedziałam się (mieszka w moim bloku), że jak ją spotkał przed tą sytuacją, to zapytał się, czemu MOJE dziecko wozi (urodziła synka jakieś trzy miesiące wcześniej).

#V94S1

Jeżdżę komunikacją miejską codziennie i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się spotkać z prawdziwym chamstwem kogoś starszego. Z zasady ustępuję miejsc osobom, które tego potrzebują (chyba że są inne wolne siedzenia). 

Dzisiaj jednak wracałam do domu przed 19, po szkole i korkach i marzyłam już o byciu w domu. Wsiadłam do tramwaju, w którym wszystkie miejsca siedzące były zajęte i kilkanaścioro pasażerów stało – ot, ani tłok, ani pustka. Stanęłam przy siedzeniu chłopaka, a na następnym przystanku wsiadł starszy pan, w wieku ok. 55-65 lat i stanął jakiś metr czy dwa za moimi plecami. 
Przy kolejnym przystanku chłopak wstał i poszedł do wyjścia, a ja zaczęłam ściągać plecak z zamiarem klapnięcia wygodnie, gdy starszy pan wkroczył do akcji. Na początek dosyć solidnie trzepnął mnie w ramię, a gdy odwróciłam się w jego stronę, prawie we mnie wszedł, okraszając całość dialogiem, z którego, z powodu muzyki w słuchawkach, usłyszałam fragmenty: „(...) Jestem starszy (...) kurwa, gówniara się znalazła (...)”. No cóż, odsunęłam się i stanęłam kawałek dalej. 
Nawet nie wiem, jak to skomentować – wiem, że powinnam była ustąpić miejsca, ale pan, zdrowo i niezbyt emerycko wyglądający, wyższy ode mnie o 1,5 głowy (jestem wzrostu królika w kapeluszu), mógł jednak zareagować trochę inaczej niż siłą. To jest po prostu smutne i przykre.

PS Pan wysiadł trzy przystanki dalej.

#y0IFu

Mieszkam z babcią i młodym owczarkiem niemieckim. Babcia dostaje białej gorączki, gdy ktoś dotyka jej rzeczy. Nie pozwala nawet pożyczyć czegoś swojego na chwilkę. No cóż... Jestem trochę niezdarna i często przez przypadek coś popsuję, jednak od babci rzeczy zazwyczaj trzymam się z daleka. Jeśli chodzi o to, co najczęściej zdarza mi się popsuć, to zdecydowanie mogę rzec, że... kable od ładowarek USB. Te kable to moja zmora, naprawdę! Niestety ostatnio zepsułam swój już ostatni kabel. Musiałam szybko naładować telefon, którego akurat niesamowicie potrzebowałam. Wpadłam wówczas na genialny pomysł, mianowicie miałam podebrać babci jej kabel, korzystając z okazji, kiedy wyszłaby z domu. Akurat za jakiś czas babcia miała jechać na zakupy spożywcze. Przecież to idealna okazja! Tak wtedy myślałam...
Chwilę po wyjściu babci zakradłam się do jej pokoju babci, wzięłam tylko kabel i prędko powędrowałam do swojego pokoju. No bo przecież tylko naładuję telefon i oddam kabel jeszcze przed tym, jak babcia wróci, no przecież co by mogło się stać?
Szczęśliwa i dumna z siebie, patrząc, jak pięknie telefon się ładuje, nagle usłyszałam, jak otwierają się drzwi. Babcia wróciła! Co teraz zrobić? Szybko poszłam zobaczyć, po co wróciła, może tylko zapomniała czegoś wziąć? Jednak niczego nie zapomniała...
– Wróciłam, bo telefon mi się zaraz rozładuje, a obiecałam, że zadzwonię do Oli, więc zostawię go „pod ładowarką”, a jak wrócę, będę mogła rozmawiać – powiedziała babcia.
Zrobiło mi się słabo, bo wiedziałam, jaki opieprz bym dostała za to, że wzięłam kabel... Poszłam do pokoju, by usiąść i pomyśleć... W stresie zapomniałam, że telefon z ładowarką schowałam pod kołdrą na łóżku, a tam właśnie usiadłam... Jak się pewnie już domyślacie, usiadłam tak felernie, że wtyk micro USB po prostu się ułamał. Panika. Tyle mogę powiedzieć o moim stanie w tamtej sytuacji. 
Babcia już w nerwach szukała kabla. Weszła też do mnie, pytając się, czy nic z jej pokoju nie brałam. Udałam, że nic nie wiem. Musiałam jednak coś zrobić z dowodem zbrodni. Rozglądając się po pokoju, gdzie to mogę ukryć, przypomniałam sobie, że przecież jest pies!
Tak... Pogryzłam kabel, podrzuciłam do salonu i zwaliłam wszystko na psa. Babcia nawet się nie domyśliła, że to moja sprawka.
Dodaj anonimowe wyznanie