#UmC9b

Gdy byłem mały, wstawałem bardzo wcześnie. Pewnego razu koło godziny 7 w sobotę byłem bardzo głodny, więc pobiegłem do pokoju mamy i zacząłem ją budzić, błagając, by zrobiła mi kanapkę. Mama odpowiedziała, że za chwilę, bo jest bardzo zmęczona.
Poczekałem chwilkę i ponownie rozpocząłem budzenie. Kolejny raz mama odparła, żebym poczekał. W ciągu następnych 30 minut powtórzyło się to kilkukrotnie. W końcu byłem tak głodny, że wpadłem na jedyny racjonalny (w moim mniemaniu) pomysł obudzenia mamy – złapałem kota i rzuciłem go jej na twarz... 
Przez następne kilkanaście minut uciekałem przed mamą, oczywiście bez kanapki.

#VQN7x

Moja historia przydarzyła mi się całkiem niedawno, gdy wybrałam się do centrum na zakupy. Chodząc po sklepach, zauważyłam, że ludzie się na mnie patrzą, i to nie tak, że ukradkiem, tylko się wgapiają. Pomyślałam, że może mam coś na twarzy, Wyciągam telefon, przeglądam się i raczej wszystko jest okej.
Ignorując spojrzenia wszystkich, idę do następnego sklepu, gdzie zakupiłam kilka rzeczy. Stoję już w kolejce i widzę, że dalej każdy się na mnie patrzy. W końcu podchodzi jakaś starsza kobieta i prosi, abym poszła z nią na bok. Uśmiecha się łagodnie i mówi: „Dziecko, zaczęło ci się”. Na co ja, nie rozumiejąc, o co chodzi, pytam, co mi się zaczęło. „Okres”. Podziękowałam pani i od razu udałam się do łazienki. Następnie czekałam w niej kilka godzin na siostrę, aż przyjedzie z podpaskami i z ciuchami na zmianę, ponieważ miałam ogromną plamę na jasnej spódnicy.

I cały czas zadaję sobie pytanie: czy ludziom tak trudno było po prostu podejść i mi o tym powiedzieć?
Pani, która powiedziała mi o tym, jestem ogromnie wdzięczna i bardzo dziękuję za pomoc.
I mam nadzieję, że w przyszłości nie zaliczę już takiej wpadki.

#9DfZE

Uświadomiłam sobie, że cały czas udaję przed rodziną i przyjaciółmi szczęśliwą, zadowoloną z życia, chociaż tak nie jest. Dzisiaj przygniótł mnie ciężar moich kłamstw, to co skrywałam głęboko i ledwo dopuszczałam do swoich myśli mnie przygniotło. Nikomu nie potrafię przyznać, co naprawdę myślę o moim życiu, partnerze czy pracy. Chcę szczerze z kimś pogadać, a nie potrafię, bo dobrze wiem, że nikt nie potrafi trzymać języka za zębami i nie obgadywać. Czasami sprawdzam znajomych i rodzinę i mówię o drobnych rzeczach, prosząc, żeby nikomu nic nie mówili – do tej pory nikt nie zdał tego testu. To przerażające. Czy tylko mi się wydaje, że najlepiej zwierzyć się anonimowej osobie?

#jx9vn

Jestem zawodowym strażakiem, ale jak większość z nas zaczynałem swoją przygodę w OSP. Odkąd sięgam pamięcią, chciałem pracować w tym zawodzie. W wieku 14 lat zapisałem się do MDP, ale starsi koledzy zabierali mnie na różne akcje, wiec gdy zacząłem wyjeżdżać zgodnie z przepisami, nic już nie było mi obce. Zaraz po skończonej szkole przeszedłem na służbę w JRG. Myślałem, że widziałem wszystko, że nic mnie nie zaskoczy. Dla mnie wyciąganie zwłok z samochodu było tak jak dla innych koszenie trawnika. Nie było to nic przyjemnego, ale robiłem to bez względnych emocji. Ale niektóre akcje wywarły na mnie ogromne wrażenie. Opowiem wam jedną z nich.

Pamiętam to jak dziś, była bardzo piękna i ciepła niedziela. Okołu południa na tablicy wyświetliła się 1 i 3. Wiedzieliśmy, że wyjeżdżamy do wypadku, ale to nic niezwykłego w naszym rejonie. Po dojechaniu na miejsce zastaliśmy jedno auto w rowie, drugie zaś blokowało oba pasy jezdni. Zaczęliśmy akcję od wycięcia uwięzionej, nieprzytomnej kobiety. Zaraz po tym, jak została wydobyta, odzyskała przytomność, a jej pierwsze słowa zaparły dech w piersiach nam wszystkim: „A co z moim dzieckiem?!”. Od razu poszedłem do jej auta, w którym faktycznie leżały porozrzucane pieluchy i zabawki. Początkowo myślałem, że po prostu po uderzeniu ma jakieś urojenia, ale musiałem to sprawdzić. Wcisnąłem się do auta i zobaczyłem coś, co zapamiętam do końca życia. Pod tylnym siedzeniem leżało dziecko, całe we krwi. Nie mogłem się pozbierać, ale wziąłem je na ręce i razem opuściliśmy wrak. Krzyk matki był tak przeraźliwy, że cały czas czuję na plecach ciarki. Dziecko niestety nie przeżyło wypadku.

Myślałem, że już nic mnie nie ruszy, ale gdy zobaczyłem to niewinne dziecko, po powrocie nie mogłem dojść do siebie. Przez kilka godzin wyobrażałem sobie, że to mogłoby być moje dziecko i moja żona. Rozbiło mnie to do tego stopnia, że zacząłem płakać. Tutaj opowiadam to po raz pierwszy. Nie mogę też zrozumieć, jak można być tak bezmyślnym i przewozić dziecko w samochodzie bez fotelika!

#Vv2De

Czytałam kiedyś pewne wyznanie dotyczące robienia lewatywy. W komentarzu ktoś wspomniał o „gruszce”, która pomaga w zrobieniu wyżej wspomnianej czynności. Nie wiedziałam, jak wygląda owa gruszka, więc postanowiłam zobaczyć na Google grafika. Zobaczyłam wtedy, jak to wygląda i oniemiałam.
Okazało się, że to, co zawsze w dzieciństwie podkradałam rodzicom i maczałam w coli, nabierałam jej do tego i potem strzelałam nią sobie do ust, jest przedmiotem, który moi rodzice używali do lewatywy.
No cóż...

#v5lOH

Moja babcia ma 98 lat, ale umysł nadal jest ostry. Nie jak brzytwa, ale na cięta ripostę zawsze ma siłę.
Narzekałem na spotkaniu rodzinnym, że mam w pracy kilka osób, które są, delikatne mówiąc, wrzodami na dupie. Obijają się, piją, donoszą na innych do kierownika i tak dalej. Przez ich zachowanie reszta brygady ma więcej pracy i złą reputację w firmie, mimo że są naprawdę dobrymi ludźmi.
No i mówię: „Jak to jest, że jedni są normalni, a inni wręcz przeciwnie, są wrzodami na dupie?”.
I tu babcia: „A ty głupi jak i oni, myślisz, że przez te sto lat zaborów ruskich oni się nie mnożyli? Teraz masz tego skutki...”.
I wróciła do kawałka ciasta, jak gdyby nigdy nic.

Kocham moją babcię, cięty język zawsze w modzie :)

#n6WS0

Wracam dzisiaj zmęczony z pracy, deszcz leje, zimno i ogólnie ch*jowo. Jestem już niedaleko domu, a tu na ulicy starszy pan pchał auto (zabrakło paliwa). Zrobiło mi się go szkoda, więc szybko zjechałem na miejsce dla inwalidów i pomogłem panu, zajęło to niecałą minutę.

Wracam do auta i podchodzą do mnie strażnicy miejscy (stali kawałek dalej pod dachem), dumnie recytują mi, jakie właśnie wykroczenie popełniłem i przechodzą do wypisywania mandatu. Na nic zdały się tłumaczenia i kilku świadków, przecież nawet oni widzieli, że pomagałem starszemu panu... 

PS Mandatu nie przyjąłem :)

#0w118

Mam dość dużą wadę wzroku i bez soczewek kontaktowych nie widzę praktycznie nic a nic. 
Byłam z młodszą siostrą na basenie. W tym miejscu zawsze ściągam moje soczewki z racji tego, że mogłabym je zgubić. Siostra przez chwilę bawiła się ze mną kolorową piłką. W pewnym momencie piłka odpłynęła i wpadła w ręce innego dzieciaka. Ja chcąc pocieszyć siostrzyczkę, mówię: „Nie martw się. Widzisz tamtą różową piłkę po drugiej stronie basenu? Nikt się nią nie bawi, przyniosę ci ją”. Na co moja ośmioletnia przestraszona siostra odparła: „Ale to głowa jakiejś pani w czepku”.
Dodaj anonimowe wyznanie