#Z1Oy2

Kiedy byłam w podstawówce, w klasie miałam pewnego osobnika. Był kiepski z wszystkiego oprócz WF, miał zagrożenia i jego ambicją była dwója na koniec roku. Nie miał pasji, a jego jedynymi przyjaciółmi byli sebkowie, którzy potakiwali swojemu bossowi we wszystkim. Ale byłam też ja. Jako trzynastoletnie dziewczę kończyłam szkołę muzyczną, jeździłam konno, strzelałam z łuku i zawsze miałam najlepsze oceny.
Pewnego dnia, po wygraniu małych zawodów jeździeckich, ubiegłam się o szóstkę wychowania fizycznego. Nauczycielka zgodziła się na cząstkową ocenę, co poprawiło moją sytuację w stronę piątki, nie czwórki (byłam raczej bierna na zajęciach, mimo że się starałam). Kolegę, nazwijmy go K., okropnie to wkurzyło. Razem ze swoją bandą zaczął mnie szkalować i prześladować, rzucając głupie nawiązania do seksu i jazdy konnej. Nie przyjęłam się tym, dalej idąc w stronę tego sportu. Kolejne małe zawody leciały, kolejne nagrody lądowały na ścianie w pokoju.

Dziś, po tylu latach, spotkałam K. Był razem ze swoją córką. W stajni, gdzie jestem instruktorką. Z zamiarem zaprowadzenia małej na pierwszą lonżę.
Nigdy nie miałam tak małomównego i czerwieniącego klienta... ;)

#7Q0bO

Zaczęło się od wygrania kamerki internetowej Logitech i słuchawek z mikrofonem w konkursie od Skype. Później jakoś się potoczyło – zaczęłam wygrywać maskary do rzęs, kubki, koszulki. Z czasem nagrody szły w górę – w konkursach zaczęłam wygrywać bilety na występ ulubionej kapeli, bony na zakupy do wykorzystania w galerii, bilety do kina (tam pierwszy raz zobaczyłam film „Bogowie” – polecam wszystkim!). Niejeden raz znalazłam spore sumy na ziemi (ostatnio 100 zł, gdy byłam mniejsza nawet i 200). Przed chwilą wygrałam kilka tomów super komiksu.

Mam 22 lata i... urodziłam się trzynastego, a swoją osiemnastkę obchodziłam w piątek :) Pora zacząć grać w lotto albo wysyłać SMS-y do radia :)

PS Na ostatniej imprezie wygrałam w konkursie piwo.

#BVjN9

Gdy miałem kilkanaście lat, miałem problemy z oddawaniem moczu, czułem ból. Zgłosiłem się do lekarza. Po wejściu do gabinetu okazało się, że są w nim również dwie praktykantki. Lekarz porozmawiał ze mną, one się przysłuchiwały. Potem spytał, czy zgadzam się, żeby pozostały również w trakcie badania. Chyba już lekko zaczerwieniony powiedziałem, że nie ma sprawy. Kiedy zdjąłem spodnie, ich oczom ukazał się mój prężący się „żołnierz”... Lekarz powiedział do praktykantek, że to normalna reakcja i można w tej sytuacji coś powiedzieć, żeby pacjenta uspokoić. Do dziś mam nadzieję, że ta ładniejsza miała zamiar powiedzieć: „Nie ma się czym przejmować”. Natomiast tym, co powiedziała, było: „Nie ma się czym chwalić”, po czym obie wybiegły za drzwi, śmiejąc się. W sumie to był jedyny raz, gdy widziałem, żeby lekarz popłakał się ze śmiechu.

#LjnTS

Tę historię znam tylko z opowiadań mamy. Otóż wiele lat temu, przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy mój starszy brat uczył się chodzić, przyjechał do nas wujek (brat mamy, a jednocześnie chrzestny mojego brata). Usiadł on w kuchni z tatą, a mama nakazała im pilnować Łukasza, który śmigał w chodziku, bo sama musiała iść coś zrobić.

Jakie było jej zdziwienie, kiedy zobaczyła Łukasza, stojącego w pokoju przy choince, z buzią we krwi. Otóż, wyżej wymienieni dwaj opiekunowie nie zauważyli, jak dziecko zjada szklaną bombkę z choinki..

PS Brat żyje, ma dziś 25 lat, żonę i dwóch synów, a jeden z nich właśnie śmiga w chodziku...

#jHfmr

Rzecz niebywała. Wsiadam w swoim bloku do windy i nagle ktoś do niej dzwoni, a odbiór nastąpił automatycznie, bo w windzie nie ma przecież słuchawki.
Ktoś po drugiej stronie: Halo, halo!
Ja, zdziwiona: Halo?!
Ktoś: Z kim rozmawiam?
Ja: Ee... Dodzwonił się pan do windy...
Ktoś: Co pani sobie żarty robi!
Z konsternacją wysiadłam na swoim piętrze :)

#U6KYA

W internecie bardzo modne stało się informowanie o ciąży swojego partnera i nagrywanie jego reakcji. Chciałam w ten sam sposób poinformować o dziecku mojego męża.
Schowałam kamerę, wręczyłam mu pudełko z bucikami i testem ciążowym, ale zdecydowanie nie spodziewałam się, że gdy je otworzy, to... zemdleje.
Efekt? Cztery szwy na głowie i dzień spędzony w szpitalu.
Zdecydowanie nie tak wyobrażałam sobie ten dzień.

#5TM3W

Ostatnio miałam problemy ze snem. Budziłam się w nocy niespokojna z szybko bijącym sercem i resztę nocy koczowałam do rana. Trwało to jakiś tydzień, po którym wykończona postanowiłam spać z mamą.
Tak więc od paru dni śpię razem z mamą i przesypiam spokojnie noce.
Mam 21 lat i wiem, że to dziwne, ale jeżeli pomaga, to nie mam z tym problemu.

#lIRY0

Kilka miesięcy temu moja (już była) koleżanka oddała mi jednego ze swoich kotów.
Kot był czarny... Właśnie – był.
Po dwóch tygodniach i kilkunastu kąpielach okazało się, że kot jest biały i ma kilkanaście ran na brzuchu (kot był tak brudny, że wcześniej nie było tego widać). Niektóre zaropiały.
Dodaj anonimowe wyznanie