#rXlLS
Po dłuższych obradach scykani wzięliśmy bochenek chleba i szybko schowaliśmy się do szafy. Siedzieliśmy tam mniej więcej 5 godzin. W pierwsze 10 minut zdążyliśmy zjeść bochenek i nagrać nasze ostatnie słowa na dyktafon, typu „to nasz ostatni dzień życia”, „mama przestanie nas kochać”, „nie chcę iść do sierocińca”, „chyba umrzemy tu z głodu”. Aż w końcu znudzenie wypędziło nas z tej szafy.
Mama nie była zła, wyszliśmy 5 minut przed jej powrotem, a śmieje się z nas do tej pory :)
#fR8xc
Babcia zagotowała mi herbatkę, podała w kubeczku, jak to babcia, i po wysłuchaniu mnie powiedziała: „Wnusiu, takiej cipki jak ty to ja dawno nie widziałam. Weź się w garść i zacznij myśleć jak mężczyzna...”.
Zakrztusiłem się herbatką...
#kQncD
Uwielbiam wyszukiwać w zagranicznych filmach polskie akcenty. Nieważne, czy są one bardzo silne (jak Pattison grający Polaka Jacoba Jankowskiego, głównego bohatera w Wodzie dla słoni”), dość mocne, choć w tle (jak polscy robotnicy w „Słońcu Toskanii”), czy tylko wplecione w fabułę (jak tekst złodzieja do Alexa wyraźnie po polsku: „Rozgniotę cię jak karalucha. Gdzie jest dysk?!” w „Alex sam w domu”). Najlepsze są te subtelne, nie takie proste do uchwycenia, jakby Polak będący w obsadzie puszczał do nas oczko (tuż przed skokiem Setha w „Mieście aniołów” w tle idzie polska modlitwa „Zdrowaś Mario” – zawsze wtedy przechodzą mnie ciarki).
Co dziwne, kiedy mi się spodoba jakiś aktor, najczęściej potem po jego sprawdzeniu okazuje się, że ma polskie korzenie!
#Xabyt
Schodząc rano na śniadanie, na mój widok brat potknął się na schodach i powiedział:
„Weź ty się pomaluj, bo jakbym w nocy cię tak zobaczył, tobym na zawał zszedł”.
Pozdrawiam wszystkich kochanych braci!
#bQdJ0
Jestem zwykłym facetem, moją pasją jest dbanie o swoje ciało, od 5 lat pracuję nad nim, ale tylko na własną rękę. Nie chodzę do dietetyka albo trenera personalnego, jem, ćwiczę i uczę się tylko z ogólnodostępnych źródeł ľ internet, książki i doświadczenia innych ludzi.
Historia właściwa – znajoma, która jest mega plus size, wpadła na pomysł, by schudnąć i to ja miałem jej w tym pomóc. Na samym początku zastrzegłem, że nie mam żadnych uprawnień, szkoleń, nie jestem tak popularnym personalnym i że mogę pomóc, ale będzie musiała też poznać własne ciało i sama nad nim dużo pracować. Na siłowni wspólnie ułożyliśmy jej plan, który był w mojej opinii odpowiedni do jej totalnego braku formy i kondycji.
Nie wdając się w szczegóły, powiem tak – dziewczyna nie dała mi żyć, każdy posiłek, przekąskę, wyjście na spacer itp. chciała konsultować ze mną.
Po 2 miesiącach przy okazji spotkania ze znajomymi i wypiciu kilku drinków za dużo owa już była znajoma wyjechała na mnie, że OBIECAŁEM, że schudnie i będzie fit, a tymczasem nie zrzuciła nawet 5 kilogramów i nic jej to nie daje, że ja ją oszukałem, bo przecież skoro ja wyglądam dobrze, to mogłem jej powiedzieć prawdę jak to zrobić i ona też by tak wyglądała... Tłumaczenie się było bez sensu... Więc zapytałem tak prosto z mostu – ile lat jadłaś, piłaś i kompletnie nie dbałaś o swoje ciało? Pięć? Dziesięć? Czy może od zawsze, więc dwadzieścia cztery? I wszystko, te lata zaniedbań, chciałaś naprawić w dwa MIESIĄCE? Mi zajęło pięć lat, żeby poznać swoje ciało, nauczyć się odpowiednio jeść i ćwiczyć (wiem, że z trenerem i dietetykiem można szybciej, ale ja chciałem sam). Jedz, pij, ćwicz i ucz się, jak działa twój organizm, a osiągniesz sukces, ale nie w kurna dwa miesiące...
Oczywiście znalazły się osoby, które uważają mnie za szowinistę i chama, ale na szczęście większość się ze mną zgodziła.
Od tamtej pory kategorycznie odmawiam pomocy – i tak będę tym najgorszym, jak coś nie wyjdzie.
#zTpdC
#UuNzS
Uwielbiam ten moment, kiedy uzbiera mi się wystarczająca ilość ubrań, żeby móc włączyć pralkę.
Kocham zapach płynów do płukania, na ich wybór poświęcam w sklepie dużo czasu.
Najlepszą częścią jest jednak wieszanie czystych i pachnących ubrań, to mój rytuał. Najpierw wyjmuję najmniejsze rzeczy, starając się wieszać je zgodnie z kolorami. Cieszę się na samą myśl, że kiedy pranie wyschnie, będzie można je wyprasować i powkładać do szafki.
Ot, takie małe dziwactwo.
#dzxMp
Na początku nie reagowałam, bo nie byłam tego pewna, a żeby nie wyjść na idiotkę, postanowiłam cierpliwie poczekać i sprawdzić, czy rzeczywiście mam rację. Dodam również, że nie wyglądali i nie zachowywali się jak patologiczna para - oboje studenci, studiujący naprawdę poważne kierunki. Sytuacja zdarzyła się jeszcze w styczniu ze dwa, trzy razy, czasem słysząc, jak podnosi na nią głos lub każe jej coś zrobić. Powoli na poważnie zaczęłam się bać, aby i mi nie zrobił krzywdy, gdyż nie raz mijaliśmy się w przedpokoju lub w kuchni.
Wczoraj jednak sytuacja zdarzyła się po raz kolejny, lecz prócz specyficznych trzasków i gróźb, usłyszałam jej pisk i pojękiwanie. Obudziła się we mnie feministyczna natura i z uporem gestapowca, waliłam do drzwi, krzycząc:
- Otwieraj ty chory pojebie!
Pokój ucichł. Słychać szelest szybkiego krzątania się po pokoju i ubierania ciuchów, a następnie drzwi zamknięte na kluczyk, przekręcają się, ukazując mi dwoje zdziwionych ludzi. Rozpoczęłam swój wściekły wykład, że co on sobie wyobraża, że to jest kobieta, że jak szanuje swoją własną dziewczynę, że... No właśnie.
Zostałam uciszona i powoli zostało mi wytłumaczone, że chłopak z dziewczyną uprawiają... sado-maso. Wytłumaczyli mi skrupulatnie każdy zabieg od początku stycznia, pokazując nawet połowę swojego sprzętu, który zamawiają przez internet. Gwałtowne trzaski okazały się małym, skórzanym pejczykiem, a przeraźliwy pisk - rozkoszą zakneblowanej kobiety.
Nigdy nie czułam się tak głupio, ale po wszystkim, uśmialiśmy się i chyba po raz pierwszy zaczęliśmy się ze sobą kontaktować, jako współlokatorzy, urządzając wieczorną popijawę. :)
#eA0zO
Nie mówię tego nikomu kto mnie zna, bo boję się oceny. Społeczeństwo raczej nie popiera moich wyborów życiowych. Ale mi się ten styl życia podoba i na razie nie chcę się z nikim na stałe wiązać.