Jestem tak samotna, że dziś podczas podróży pociągiem udawałam, że śpię, żeby bezkarnie opierać swoją nogę o nogę pasażera obok.
Chłopak nawet mi się nie podobał... Chodziło o bliskość drugiej osoby.
To ja też się anonimowo do czegoś przyznam, bo na wyznanie to nie jest aż tak ciekawe.
Jestem singielką już od daaaaawna i co się z tym łączy, zero kontaku fizycznego z innymi. Czasem było mi z tym gorzej, czasem lżej, aż pewnego dnia dostałam skierowanie od lekarza na badanie. Nie wiedziałam, że coś takiego w ogóle się robi. Pani lekarka wycisnęła mi na biust żel do USG (chyba) i jeździła tym czymś takim po piersiach szukając jakichś nieścisłości. Tego dnia po powrocie zainstalowałam sobie aplikację do randkowania. Nikomu się nie przyznam, że to ta wizyta tak naprawdę mnie do tego zmotywowała.
Niezywa
Super informacja, ale jak widać faceta dalej nie znalazłaś.
FoxyLadie
Hmmm... no i? 😂
PS. Mam to konto prawie dokładnie 3 tygodnie ;-)
Selevan1
Napisz do mnie, możemy się razem podotykac, bo ja też potrzebuję. XD
ToTylkoJa90
Hejooo Foxy. 😘 Skąd nowe konto?
Pamiętasz jak twierdzili, że jesteśmy jedną osobą? 😂
ToTylkoJa90
Dziękuję za opinię. Mam ją gdzieś, nie do Ciebie pisałam.
FoxyLadie
TTJa, mam na myśli, że to konto do randkowania mam od 3 tygodni i tym samym wyjaśnić Niezywej, że to trochę mało jak na znalezienie nowej miłości życia ;-).
Tak, pamiętam :-D
gauganeq
Może się umówimy foxy rozwiąże Twój problem ;)
Selevan1
Nie potrzebni jej incele, olala mnie :(
SzeptOdbytu
Selevan1. Weź się w garść. Nie możesz tak się nad sobą użalać. Jest tylu brzydkich gości mających swoje kobiety. Wygląd u mężczyzny naprawdę jest kwestią drugorzędną. Najważniejsze jest wnętrze. Portfela. Na tym się skup.
Niezywa
Szeptający odbyt wie co mówi, jemu to żadna foczka nie odmówi.
Ja się ubralam się w sukienkę, wybierając się w podróż pociągiem, przedziały były ciasne, w pewnym momencie musiało mi się przysnac, budzę się-a jakiś obcy facet uczynnie swoimi kolanami przytrzymywal moje kolana, co bym się pewnie nie rozkraczyla we śnie :O
Selevan1
Miałem raz taką sytuację. Obudziłem koleżankę, i powiedziałem delikatnie że widać jej calviny klajny.
Skladanyrower
@Etanolansodu jest na to rozwiązanie - nie noś majtek :)
Czekam na wyznanie "Jestem tak samotny że dzisiaj gdy jechałem pociągiem jakąś dziewczyna oparła swoją nogę o mnie a ja bałem się drgnąć żeby jej nie zabrała"
Dość mam już wyznań z cyklu "jestem tak samotna/samotny, że...". Co to za licytacja? O to kto jest bardziej samotny. Zróbcie coś z tym. Zamiast skupiać się na problemie, skupcie się na rozwiązaniu. Każdy jest samotny na swój sposób, ale trzeba wziąć się czasem w garść i czas przestać użalać się nad sobą.
Selevan1
Gdyby to było takie proste, to samotni ludzie by nie istnieli.
chlef123
samotność istnieje, bo ludzie boją się konfrontacji, krytyki i odrzucenia. boją się podjąć ryzyko, że usłyszą "nie chcę się z tobą spotykać, bo...", więc wolą nie słyszeć nic. wolą osiemsetny raz oglądać w domu serial, niż wyjść do kogoś i zawalczyć o jego sympatię. są samotni, bo mają całą masę mylnych wyobrażeń na temat relacji: że każdego należy akceptować takim, jakim jest (a więc: każdy powinien akceptować ich), że znajomość powinna "sama zaskoczyć", bo jakakolwiek praca nad nią i kompromisy liczą się jako porażka (te słynne rady pt. "uciekaj" pod każdym problemem...), że trzy porażki w relacjach skreślają ich na zawsze. okłamują się, że będą szczęśliwsi juz nigdy nie ryzykując - a potem wypłakują się tutaj.
FoxyLadie
A jak twoim zdaniem zakończyć samotność? Tylko proszę bez bzdur typu 'otwórz się do ludzi, zagadaj, zapisz się na tańce, chodź na wydarzenia i zapisz się na jakiś kurs'.
Jak ktoś jest prawdziwie samotny, to po prostu to od niego czuć i ludzie 'z tańców i kursów' automatycznie idą na dystans.
Ale proszę, Einsteinie, napisz coś mądrego.
chlef123
najłatwiejszy sposób? poszukaj innych samotnych: np. na forach typu netkobiety jest takich do wyboru, do koloru, piszesz miasto i masz jak w banku jedno-dwa zaproszenia na kawę. tak samo możesz poszukać zdesperowanych i mało atrakcyjnych facetów na Tinderze, którzy będą happy, że jakakolwiek samica chce się z nimi spotkać (ofc po uprzednim wyjaśnieniu sobie kwestii seksu, nie wiem, jakie miałabyś zapatrywania).
cóż, zdesperowanym zostają inni zdesperowani. jeśli nie ukoisz samotności, być może przynajmniej nauczysz się, co może innych odstraszać w tobie.
ejty
@FoxyLadie ale jak czuć że ktoś jest zdesperowany, jakieś konkretne zachowania czy co?serio pytam.
chlef123
prawdopodobnie dyskretne szczegóły, które ciężko nawet wyłapać, typu zbyt usilne wpatrywanie się w oczy, nerwowy styl prowadzenia rozmowy (typu zbyt częste potakiwanie, nachalne próby zaimponowania/zaciekawienia rozmówcy, ciągnięcie wątków które sie nie kleją), przyspieszanie postępu znajomości lub przeciwnie, utrzymywanie sztywnych i formalnych zachowań pomimo sygnałów gotowości do skrócenia dystansu z drugiej strony.
chodzi o to, że zaczynasz zachowywać się nienaturalnie, bo celem jest dla ciebie nie poznanie danej osoby, a poznanie JAKIEJKOLWIEK osoby i utrzymanie relacji za wszelką cenę. można to sobie wyobrazić.
ejty
@chlef123 dziękuję za odpowiedź, bardzo mi pomogles zrozumieć pewna sytuację, którą jakiś czas temu doświadczyłam.
Selevan1
O borze to takie proste, jak ja mogłem być całe życie sam.
Może dlatego, że miły, sympatyczny, nieśmiały I przeciętny z wyglądu facet, to idealny kandydat na przyjaciela/znajomego dla kobiety, i absolutnie żadna nie daje nawet najmniejszego sygnału, że mogłoby być inaczej?
Selevan1
Swoją drogą, jest różnica między odrzuceniem trzy razy, a sto trzy. Ma się już naprawdę tego serdecznie dość. A kiedy facet przestaje zagadywac, to tak naprawdę traci jakiekolwiek szanse.
chlef123
Selevan, rozmawiamy tu o samotności jako braku znajomych i ludzi do spędzania z nimi wolnego czasu, a nie braku powodzenia wśród partnerów seksualnych. Nt braku partnera się nie wypowiadam, bo uważam tę kwestię za trudniejszą, to po pierwsze. Po drugie, twoje rozżalenie i przeświadczenie o winie wszystkich wokół, tylko nie ciebie, jest naprawdę mocno wk*rwiające nawet dla osoby, która cię nie widzi na oczy, a co dopiero dla kogoś, z kim rozmawiasz twarzą w twarz i kto nie może cię łatwo zignorować.
Po drugie - tak, to jest proste, ale nie jest łatwe. Obniżenie swoich standardów do minimum (randomy z forów to raczej nie są ciekawi ani inspirujacy ludzie), wystawienie się na ryzyko krytyki, odtrącenia, rozczarowań; podejmowanie prób, które mogą skończyc się fiaskiem - to wszystko sprawia, że ludzie często poddają się walkowerem, jak ty.
Ja np. jestem samotna, ale wiem, z czego to wynika - z tego, że nie mam zamiaru obniżać standardów, i z tego powodu nie narzekam, bo wiem, że to mój wybór. Mogłabym te standardy obniżyć i zacząć umawiać się na kawę z randomami z internetu, ale po prostu tego nie chcę - i w tym momencie wiem, że samotność jest moim wyborem, moją winą i moją odpowiedzialnością, i nie skamlę, jaka to ja nie jestem biedna. Ty też przestań to robić.
PS. To, że ci się coś nie udaje, nie jest żadnym dowodem na to, że to jest niemożliwe. Ja np. lubię śpiewać, ale w ogóle mi to nie idzie. Czy to znaczy, że jestem fizycznie niezdolna do śpiewania? Nie, po prostu nie wkładam w to dość pracy. Wiele osób nauczyło się śpiewania z poziomu "okropny" do poziomu "może być". Ja nie jestem wśród nich, bo po prostu za mało się przykładam.
To ja też się anonimowo do czegoś przyznam, bo na wyznanie to nie jest aż tak ciekawe.
Jestem singielką już od daaaaawna i co się z tym łączy, zero kontaku fizycznego z innymi. Czasem było mi z tym gorzej, czasem lżej, aż pewnego dnia dostałam skierowanie od lekarza na badanie. Nie wiedziałam, że coś takiego w ogóle się robi. Pani lekarka wycisnęła mi na biust żel do USG (chyba) i jeździła tym czymś takim po piersiach szukając jakichś nieścisłości. Tego dnia po powrocie zainstalowałam sobie aplikację do randkowania. Nikomu się nie przyznam, że to ta wizyta tak naprawdę mnie do tego zmotywowała.
Super informacja, ale jak widać faceta dalej nie znalazłaś.
Hmmm... no i? 😂
PS. Mam to konto prawie dokładnie 3 tygodnie ;-)
Napisz do mnie, możemy się razem podotykac, bo ja też potrzebuję. XD
Hejooo Foxy. 😘 Skąd nowe konto?
Pamiętasz jak twierdzili, że jesteśmy jedną osobą? 😂
Dziękuję za opinię. Mam ją gdzieś, nie do Ciebie pisałam.
TTJa, mam na myśli, że to konto do randkowania mam od 3 tygodni i tym samym wyjaśnić Niezywej, że to trochę mało jak na znalezienie nowej miłości życia ;-).
Tak, pamiętam :-D
Może się umówimy foxy rozwiąże Twój problem ;)
Nie potrzebni jej incele, olala mnie :(
Selevan1. Weź się w garść. Nie możesz tak się nad sobą użalać. Jest tylu brzydkich gości mających swoje kobiety. Wygląd u mężczyzny naprawdę jest kwestią drugorzędną. Najważniejsze jest wnętrze. Portfela. Na tym się skup.
Szeptający odbyt wie co mówi, jemu to żadna foczka nie odmówi.
Ja się ubralam się w sukienkę, wybierając się w podróż pociągiem, przedziały były ciasne, w pewnym momencie musiało mi się przysnac, budzę się-a jakiś obcy facet uczynnie swoimi kolanami przytrzymywal moje kolana, co bym się pewnie nie rozkraczyla we śnie :O
Miałem raz taką sytuację. Obudziłem koleżankę, i powiedziałem delikatnie że widać jej calviny klajny.
@Etanolansodu jest na to rozwiązanie - nie noś majtek :)
Yeah, naruszanie przestrzeni osobistej drugiej osoby
Jak nie zabrał nogi to widocznie mu to jakoś szczególnie nie przeszkadzało, może nawet się również cieszył z kontaktu fizycznego
Czekam na wyznanie "Jestem tak samotny że dzisiaj gdy jechałem pociągiem jakąś dziewczyna oparła swoją nogę o mnie a ja bałem się drgnąć żeby jej nie zabrała"
jakby facet tak robil to od razu zboczeniec xd
Dość mam już wyznań z cyklu "jestem tak samotna/samotny, że...". Co to za licytacja? O to kto jest bardziej samotny. Zróbcie coś z tym. Zamiast skupiać się na problemie, skupcie się na rozwiązaniu. Każdy jest samotny na swój sposób, ale trzeba wziąć się czasem w garść i czas przestać użalać się nad sobą.
Gdyby to było takie proste, to samotni ludzie by nie istnieli.
samotność istnieje, bo ludzie boją się konfrontacji, krytyki i odrzucenia. boją się podjąć ryzyko, że usłyszą "nie chcę się z tobą spotykać, bo...", więc wolą nie słyszeć nic. wolą osiemsetny raz oglądać w domu serial, niż wyjść do kogoś i zawalczyć o jego sympatię. są samotni, bo mają całą masę mylnych wyobrażeń na temat relacji: że każdego należy akceptować takim, jakim jest (a więc: każdy powinien akceptować ich), że znajomość powinna "sama zaskoczyć", bo jakakolwiek praca nad nią i kompromisy liczą się jako porażka (te słynne rady pt. "uciekaj" pod każdym problemem...), że trzy porażki w relacjach skreślają ich na zawsze. okłamują się, że będą szczęśliwsi juz nigdy nie ryzykując - a potem wypłakują się tutaj.
A jak twoim zdaniem zakończyć samotność? Tylko proszę bez bzdur typu 'otwórz się do ludzi, zagadaj, zapisz się na tańce, chodź na wydarzenia i zapisz się na jakiś kurs'.
Jak ktoś jest prawdziwie samotny, to po prostu to od niego czuć i ludzie 'z tańców i kursów' automatycznie idą na dystans.
Ale proszę, Einsteinie, napisz coś mądrego.
najłatwiejszy sposób? poszukaj innych samotnych: np. na forach typu netkobiety jest takich do wyboru, do koloru, piszesz miasto i masz jak w banku jedno-dwa zaproszenia na kawę. tak samo możesz poszukać zdesperowanych i mało atrakcyjnych facetów na Tinderze, którzy będą happy, że jakakolwiek samica chce się z nimi spotkać (ofc po uprzednim wyjaśnieniu sobie kwestii seksu, nie wiem, jakie miałabyś zapatrywania).
cóż, zdesperowanym zostają inni zdesperowani. jeśli nie ukoisz samotności, być może przynajmniej nauczysz się, co może innych odstraszać w tobie.
@FoxyLadie ale jak czuć że ktoś jest zdesperowany, jakieś konkretne zachowania czy co?serio pytam.
prawdopodobnie dyskretne szczegóły, które ciężko nawet wyłapać, typu zbyt usilne wpatrywanie się w oczy, nerwowy styl prowadzenia rozmowy (typu zbyt częste potakiwanie, nachalne próby zaimponowania/zaciekawienia rozmówcy, ciągnięcie wątków które sie nie kleją), przyspieszanie postępu znajomości lub przeciwnie, utrzymywanie sztywnych i formalnych zachowań pomimo sygnałów gotowości do skrócenia dystansu z drugiej strony.
chodzi o to, że zaczynasz zachowywać się nienaturalnie, bo celem jest dla ciebie nie poznanie danej osoby, a poznanie JAKIEJKOLWIEK osoby i utrzymanie relacji za wszelką cenę. można to sobie wyobrazić.
@chlef123 dziękuję za odpowiedź, bardzo mi pomogles zrozumieć pewna sytuację, którą jakiś czas temu doświadczyłam.
O borze to takie proste, jak ja mogłem być całe życie sam.
Może dlatego, że miły, sympatyczny, nieśmiały I przeciętny z wyglądu facet, to idealny kandydat na przyjaciela/znajomego dla kobiety, i absolutnie żadna nie daje nawet najmniejszego sygnału, że mogłoby być inaczej?
Swoją drogą, jest różnica między odrzuceniem trzy razy, a sto trzy. Ma się już naprawdę tego serdecznie dość. A kiedy facet przestaje zagadywac, to tak naprawdę traci jakiekolwiek szanse.
Selevan, rozmawiamy tu o samotności jako braku znajomych i ludzi do spędzania z nimi wolnego czasu, a nie braku powodzenia wśród partnerów seksualnych. Nt braku partnera się nie wypowiadam, bo uważam tę kwestię za trudniejszą, to po pierwsze. Po drugie, twoje rozżalenie i przeświadczenie o winie wszystkich wokół, tylko nie ciebie, jest naprawdę mocno wk*rwiające nawet dla osoby, która cię nie widzi na oczy, a co dopiero dla kogoś, z kim rozmawiasz twarzą w twarz i kto nie może cię łatwo zignorować.
Po drugie - tak, to jest proste, ale nie jest łatwe. Obniżenie swoich standardów do minimum (randomy z forów to raczej nie są ciekawi ani inspirujacy ludzie), wystawienie się na ryzyko krytyki, odtrącenia, rozczarowań; podejmowanie prób, które mogą skończyc się fiaskiem - to wszystko sprawia, że ludzie często poddają się walkowerem, jak ty.
Ja np. jestem samotna, ale wiem, z czego to wynika - z tego, że nie mam zamiaru obniżać standardów, i z tego powodu nie narzekam, bo wiem, że to mój wybór. Mogłabym te standardy obniżyć i zacząć umawiać się na kawę z randomami z internetu, ale po prostu tego nie chcę - i w tym momencie wiem, że samotność jest moim wyborem, moją winą i moją odpowiedzialnością, i nie skamlę, jaka to ja nie jestem biedna. Ty też przestań to robić.
PS. To, że ci się coś nie udaje, nie jest żadnym dowodem na to, że to jest niemożliwe. Ja np. lubię śpiewać, ale w ogóle mi to nie idzie. Czy to znaczy, że jestem fizycznie niezdolna do śpiewania? Nie, po prostu nie wkładam w to dość pracy. Wiele osób nauczyło się śpiewania z poziomu "okropny" do poziomu "może być". Ja nie jestem wśród nich, bo po prostu za mało się przykładam.
A może ty mu się podobalaś i dlatego jej nie odsunął? Zawsze chłopak mógł się sam odsunąć, bo przecież nie był do ciebie przywiązany.
Czuję dokładnie to samo, dotykać kogoś, ja marzę o trzymaniu dziewczyny za rękę i to mi sprawia przyjemność. To już chyba nie jest normalne.
Skąd jestes? ;)
Poopieraj się o mnie, kiedy tylko chcesz.
Gdyby to zrobil facet, to by bylo ze niewyzyty zbok i ocieracz.