#72odp
Teraz gdy już nie karmię, starsze dzieci podrosły, postanowiłam wziąć się za siebie! Wprawdzie nie mam możliwości uczęszczać na siłownię, ale mam dietę (dobraną przez specjalistę) i ćwiczenia... I tu mogłoby być tak pięknie (bo zaczyna działać), a nie jest... Ciągle słyszę od w sumie bliskiej rodziny (oprócz męża, który mnie wspiera) teksty typu:
- i tak nie schudniesz
- i tak przytyjesz z powrotem
- nie będziesz mieć siły, bo tylko grubi mają siłę
- czekam aż zachorujesz po tym odchudzaniu, bo wyjdzie na moje
- ciekawe kto zajmie się dziećmi, jak już będziesz chora
- fanaberie, baba po 3 porodach ma być gruba
- to nie przystoi (!!!!) matce dzieci
- trafisz do szpitala
- będziesz mieć anemię.
W ogóle tragedia, koniec świata, że jak JA matka dzieci mogę myśleć o sobie i starać się coś zmienić, bo skoro matka, to teraz tylko wór pokutny na grzbiet i umartwiać się w kącie na worku ziemniaków. A najlepsze jest to, że mówią to same słonie, które tłumaczą swój stan problemem z przemianą materii, brakiem czasu na dietę/ćwiczenia i w ogóle wszystkimi plagami świata. I choćby teraz ..uj na ..uju stawał, to schudnę do rozmiaru 38...
Prawidłowa postawa. Szkoda tylko, że masz żmije wśród najbliższych, które za wszelką cenę nie chcą, abyś udowodniła, że da się osiagnąć cel. Wówczas ich 'argmenty' okażą się (wg nich) kalekie, chociaż w oczach innych i tak są puste ;)
Dasz sobie radę, powodzenia. A wspomniana część Twojej rodziny to tępe kwoki.
Czemu ludzie ciagle mysla, ze anemie maja szczuple osoby... 😒
A Ty im pokaz, ze dasz rade! A oni niech sie schowaja ! :)
Właśnie! Ja mam niestety parę kilo nadwagi i mam anemię.
Gratuluję wytrwałości:)
Powodzenia :)
Dziękuję
Ja po urodzeniu drugiego dziecka, też walczyłam by wyglądać jak człowiek ☺ udało się i Tobie też na pewno się uda! Trzymam mocno kciuki! A komentarze niepochlebne, traktuj jak motywacje!
Rób to co zamierzylas. Ja od swoich koleżanek słyszałam, że jestem wyrodną matką bo zamiast dziecku dogadać jeszcze bardziej (nic jej nie brakuje) to ja do kosmetyczki łaże, po co mi te paznokcie, po co rzęsy. Bo na siłownię chodzę, bo dziecko czasem do mamy na weekend dam i z mężem wyjadę. Tylko że ja jestem szczupła i zadbana a one leżą w chacie takie grube i zaniedbane ew rodzą dzieci jedno po drugim bo 500+
I zamiast ja też tak być jak one to ja ZŁA dziecko do przedszkola oddałam i do pracy poszłam. :) śmiech na sali. Na szczęście szybko odcięłam się od tej patologii.
Głupie leniwe baby nie moga ci darować, ze na twoim tle ich zapuszczenie i żałosne życie jest jeszcze bardziej widoczne.
Dokładnie.
Twoja rodzina- bez urazy- to jakieś prymitywy. Grubi mają większe szanse na zachorowanie (cukrzyca, miażdżyca, nadciśnienie).
Najbardziej rozwalił mnie tekst 'tylko grubi mają sile' xd zwłaszcza wejść np na 5 piętro 😅
Tym osobom najzwyczajniej w świecie się nie chce wziąć za siebie, ćwiczyć i zmienić nawyki żywieniowe. szukają głupich wymówek, że nie ma się czasu a na siedzenie przed tv to czas już jest. A tekst, że grubi mają więcej siły to nie wiem skąd wzięty. Przecież to właśnie otyli szybko się męczą. Ja ogólnie noszę rozmiar 40 i oprócz oponki na brzuchu jestem z siebie zadowolona.Mam nadzieję że po porodzie znajdę w sobie tyle motywacji co ty by wziąć się za siebie. Na siłownię może nie będę na początku chodzić Ale fitness żeby trochę się poruszać.
Trzymamy kciuki! :D
Robisz to dla siebie czy dla nich? Ja dla tego przykładu jestem po chemioterapii i widzę że przytyłam nie dużo ale jest mi z tym źle. I teraz teksty ze to dobrze bo jestem wyniszczona napewno będę się źle czuła jak wrócę do swojej wagi. Nieważne ze chce się zdrowo odżywiac i ćwiczyć i po prostu nie wpieprzac słodyczy od których tak naprawdę przytyłam.
Słodycze... To chyba najgorsze bo nie umiem z nich zrezygnować 😞
Nie musisz od razu rezygnować ze wszystkich słodyczy. Możesz stopniowo ograniczać, zamieniając część zjadanych słodyczy na owoce. Poza tym nasz organizm też potrzebuje czasem czekolady. ;)
zjemcikota już mocno ograniczałam. Staram się nie kupować tylko zrobić jakieś ciasteczka czy słodki deser. Ale że mną jest taki problem, że jak już jest w domu coś słodkiego to wpierniczam jak głupia. Nad tym jest najtrudniejsza praca.