Było to w przedszkolu. Miałam chyba 5 lat, po jakimś występie w teatrze na wyjściu rozdali nam batoniki. Ja, jak większość dzieci, chciałam zjeść batonika w przedszkolu, więc schowałam go sobie i jak się potem okazało, po chwili zapomniałam gdzie. W przedszkolu zorientowałam się, że za nic nie wiem gdzie jest ten batonik, szukałam go i sprawdzałam wszystkie zakamarki. W końcu zobaczyłam batonik na szafce i pomyślałam, że to mój. Zjadłam go, a po chwili zobaczyłam mojego kolegę (i moją wielką przedszkolną miłość), który płakał, bo zniknął mu batonik. Ja również prawie w płacz... jednak postanowiłam mieć "godność" i oddać mu batonika mojej nielubianej koleżanki...
PS Mój batonik znalazł się w kieszeni mojej kurtki.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie ma to jak komuś coś ukraść a potem ukraść to samo innej osobie, żeby oddać tej pierwszej :D
Logika dzieci jest bezbłędna 😂😂
Ale skuteczna
Tak się właśnie zostaje politykiem.
Trochę mnie to wyznanie rozczuliło. Ta logika jest na swój sposób urocza. :p (Co nie zmienia faktu, że dzieci trzeba pouczać, że każdy rodzaj kradzieży jest zły)
coz za poswiecenie ;)
dokładnie:)
Porypane
fascynujące, doprawdy.
Janusz biznesu 😅