Jak byłam mała, mama zawsze mnie woziła do babci, zostawałam tam od południa do wieczora. Po latach spytałam się mamy, czemu tak długo u babci siedziałam i zamurowało mnie to, co mi powiedziała, a mianowicie, że nie chciało jej się mną opiekować...
Szczerze powiem, że wolałabym tego nie wiedzieć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Uważasz się za pępek świata? Widocznie miała powody. Tylko w toksycznych relacjach matka spędza 24/24 z dzieckiem i biadoli, że ona biedna nie ma czasu się sobą zająć i schudnąć po ciąży, mimo, że jest wokół dużo osób, które mogłyby pomóc. A skoro babcia Cię brała, to lubiła się Tobą zajmować. No i nie wspomniałaś o tatusiu, pewnie się ulotnił, a samotna matka ma jeszcze więcej obowiązków. Znam osoby, które od małego były zostawiane na całe dnie w domu, bo samotny rodzic popierdalał na 2 etaty, a babci nie było.
Akurat babcia mogła brać dziecko z poczucia obowiązku, a nie dlatego, że chciała wychowywać kolejne dziecko, chociaż swoje już odchowała. "Od południa do wieczora" to jest praktycznie cały dzień, za dużo to ta matka nie zrobiła w kwestii zajmowania się dzieckiem i autorka ma prawo być rozczarowana jej wyborami (jednocześnie doceniając wkład babci, bo to ona zasługuje tu na oklaski).
Powiem co że to nie takie łatwe nikt nie chce się opiekować na tyle dzieckiem chociaż w 30 procentach bo to twoje dziecko, a już na pewno nikt na macierzyńskim nie zastąpi cię zwłaszcza że z reguły babcie w Polsce pracują jeszcze bo jest wysoki wiek emerytalny
Ale przecież wyraźnie jest napisane, że matka NIE CHCIAŁA a nie NIE MOGŁA się zająć dzieckiem. Między nie chcieć a nie móc jest raczej różnica.
Miała powody i o nich przecież jest napisane: "nie chciało jej się mną opiekować...". Coś niejasno zostało napisane, Ty pępku świata?
Magenta, to tylko wyznanie, skąd wiesz, jak było?
Zdrowa relacja wymaga odpoczynku, nie ważne, czy w związku, czy rodzinie. Może ty się panda nie rozmnażaj, bo do 50 roku życia, dziecka z domu nie wypuścisz.
Sama sobie tego dziecka nie zrobiła. A jakoś o ojcu nie ma wzmianki. Chcesz to sobie i 5 dzieci zrób ale nie oczekuj, ze ktoś poza twoją rodziną się nini zainteresuje.
@Ekoniks, matka nie chciała się zajmować dzieckiem, to oczywiście wina ojca.... jprdl...
Z jednej strony trochę przykre, ale z drugiej, źle było Ci u babci? Z dwojga złego, to dobrze, że mama miała kogoś zaufanego, aby Cię powierzyć i samej odpocząć, niż wymęczona zajmować się Tobą.
Hvafaen, nie jesteś od wyznaczania poziomu czyjegoś zmęczenia.
Nie ma jak rozkręcać gównoburzę o aborcji pod wyznaniem, w którym nie ma o niej ani słowa 😂🤦♀️
@rockandrollqueen
Ja tam jak najbardziej popieram aborcję u osób, które nie są w stanie zająć się dzieckiem. Tyle, że jak to dziecko już jest, to bardzo mi przykro, ale rodzic ponosi za nie odpowiedzialność. Zasłanianie się codziennym zmęczeniem jest żałosne, bo dziecko na świat się nie pchało i ma się wobec niego obowiązki.
Z innej perspektywy, ja trochę zazdroszczę bratu, który był wożony do babci na większość dnia przez dwa lata. Babcia miała silne powołanie do opieki nad dziećmi i rozwijających zabaw. On błyskawicznie nauczył się czytać i recytować wiersze, które wspólnie czytali. Mi przypadło bezpieczne, paradoksalnie samotne siedzenie przy mamie, która myślami była daleko. Jest jak jest, ważne, że znaleźli sposób, żeby Cię wychować.
Wychowanie to jedno, a więzi - drugie. Niestety nie jest tak, że można ciągle podrzucać komuś dziecko i oczekiwać bliskości z dzieckiem. A jak komuś na tym nie zależy, to po co mu w ogóle dziecko? Ludzie robią sobie dzieci, ale zupełnie nie zastanawiają się nad tym, czy mają umiejętności niezbędne do ich wychowania.
Ohlala, jestem tego samego zdania. Trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów.
Brat nie narzeka. Mogę wręcz powiedzieć, że dostawał pełne zaangażowanie od każdego opiekuna, pod którego był opieką w danym momencie.
Tyle, że to były tylko dwa lata, a nie całe dzieciństwo, prawda? A każda sytuacja jest indywidualna.
Poza tym zacytuję sama siebie "Ludzie robią sobie dzieci, ale zupełnie nie zastanawiają się nad tym, czy mają umiejętności niezbędne do ich wychowania."
@ohlala nie każdy chce tych dzieci, często jest tak że to rodzina naciska na rodzenie a osoby już i tak w ciężkiej psychicznie sytuacji (niechciana ciążą to stres ogromny) ulegają jak im w kółko wbijają to w głowę. Nie winiłabym ich, że potem nie chcą poświęcać 24/dobę dziecku
Autorka nie napisała, że całe dzieciństwo spędziła u bqbci, tylko okres jak była mała. Równie dobrze to mogły być 2-3 lata.
@BrbGottaFeedMyCat
Nie mamy takiej informacji, więc po co mam tak gdybać? A ja niestety mam wielu znajomych, których rodzice byli absolutnie nieudolni, chociaż nikt ich nie zmuszał do tego, aby zostali rodzicami. Po prostu wyszli z założenia, że "jakoś to będzie".
@Ekoniks
Skoro autorka dobrze to pamięta i kładzie nacisk na "zawsze" to sugeruje jednak, że sytuacja trwała dłużej niż powinna. Gdyby była chwilowa, to autorka po latach nie szukałaby wytłumaczenia dla takiego zachowania matki.
Weź, żeby to określić, trzeba się dowiedzieć, co oznacza "jak byłam mała", a nie szacować
Mogłoby być też tak że matka wpadła, dziecka nie chciała ale babcia ją namawiała na rodzenie więc skoro chciała niech sie teraz zajmuje,. Co nie oznacza braku milosci matki do dziecka tylko psychiczny brak wytrzymalosci do opieki. A jak już autorka podrosła to nie jest tak irytująca to jest z matką. Mogła mieć silną depresję poporodową. Mogła mieć problemy z agresją i bać się że zajmując się autorką więcej zrobi jej krzywdę. Jest wiele możliwości które w odpowiedzi matka skróciłaby do 'nie chciało mi się' żeby dziecko nie drążyło tematu
Przykre. Rodzic powinien zajmować się swoim dzieckiem. I owszem, można się podratować podrzuceniem dziecka babci, ale jeśli działo się to tak często no to faktycznie coś było nie tak.
Dodam jeszcze to, że mimo wszelkich zabezpieczeń wpadki się zdarzają. Sama mam dwójkę dzieci, jestem z nimi sama (brak znajomych w okolicy, rodziny) czy jestem zmęczona, wykończona? Tak. Czy oddałabym dzieci, które sama musiałam wychować? NIE. Ale to tylko moje zdanie i moja wytrzymałość. Wszyscy krytykujący, że ktoś oddał dziecko, nawet w szpitalu po porodzie, pier*dolnijcie się w łeb. Lepiej słyszeć o kolejnym morderstwo, albo katowaniu dziecka, bo na przykład się zsikało?!
A może to i lepiej, niż by miała cię w dupie opiekując się tobą? Tak przynajmniej te kilka godzin byłaś zaopiekowana, a nie samotnie patrzyłaś się w ścianę.
A mogła cię połknąć
Myślę że wzięłaś te słowa zbyt dosadnie o ile nie masz z mamą złych relacji. W wyznaniu nie ma nic o Twoim tacie, więc jako samotna matka powiem Ci tak; kocham swoje dziecko nad życie ale oddałabym nerkę za to, żebym miała 2, 3 godziny dziennie dla siebie lub kogoś do pomocy.
Zastanawiam się czy gdyby to było wyznania o ojcu to komentarze też byłyby pełne zrozumienia.
Gdyby to było o ojcu, to dostały by laury za sam fakt zajmowania się własnym dzieckiem w pojedynkę (nie ma w wyznanie nic o drugim rodzicu). A brak opieki przez parę h byłby tłumaczony przez zmęczeniem po pracy i ogólnym zajmowaniem się dzieckiem. Ojców wciąż się wywyższa względem matek w takich samych sytuacjach.
*przez innych