Oglądałem z tatą przegrany mecz Polska - Francja i było to stresujące doświadczenie. Przynajmniej na początku. Cały czas krzyczeliśmy na telewizor, a gdy Polska straciła pierwszą bramkę, tata wpadł w panikę i zaczął kopać w wersalkę. W końcu złapał za pilota i chciał wyłączyć telewizor, ale popieprzyły mu się piloty i włączył projektor gwiazd (taki co się gwiazdki kręcą po ścianach i suficie) xd. Dostaliśmy takiego ataku śmiechu, że przestało nam już przeszkadzać jak Francuzi strzelali nam drugą i trzecią bramkę, bo mieliśmy dobry humor.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie warto przejmować się czymś, co nie ma żadnego wpływu na Twoje życie.
Ja z kolei całkowicie rozumiem przeżywanie sportowych emocji, ale jeśli ktokolwiek wierzył, że wygrają ten mecz i wzbudziło to w nim taką wściekłość, to mógłby się leczyć psychiatrycznie :P
panikę? przecież chyba sie nie spodziewał, ze wygrają...
To cholernie długo się śmialiście, skoro między pierwszą, a drugą bramką Francuzów było 30 minut + doliczony czas I połowy + przerwa w meczu.
Przy piwku szybciej czas leci :)
"Cały czas krzyczeliśmy na telewizor, a gdy Polska straciła pierwszą bramkę, tata wpadł w panikę i zaczął kopać w wersalkę" - dzień z życia patusa
Nie wzięliście tabletek czy zamieniliście je przez przypadek? Ojcu przydałby się chyba kaftan na takie okoliczności.
przecież mecze są ustawione. Czego wy oczekujecie?