#6gOfu
Więc musiałam się przyznać.
Opowiedziałam mamie o mojej przedsiębiorczości. Mianowicie moja mama wychowywała mnie sama, nigdy niczego mi nie brakowało, ale jednak nie mogła sobie pozwolić, by codziennie dawać mi kilka złotych na zakupy w sklepiku szkolnym. Ja jako rozsądna dziewczynka także nie chciałam jej o to codziennie prosić. Wykorzystałam fakt, że chodziłam do klasy z kilkorgiem dzieci z tzw. bogatych rodzin. Biznes był prosty - ja odrabiałam za nich zadania domowe z plastyki, a oni w zależności od stopnia trudności płacili mi 2, 3, 5 złotych. Dzięki czemu ja także mogłam codziennie pozwolić sobie na chrupki ze sklepiku szkolnego i jeszcze zaoszczędzić. Niestety efektem ubocznym było, że regularnie nie zdążałam zrobić własnego zadania.
Niestety moja mama nie doceniła mojej przedsiębiorczości.
Kurczę, a byś tylko pomyślała by najpierw robić swoje. Super pomysł w sumie
Dostać ocenę dwa z plastyki. Panie Boże tragedia xD.
+1 za pomysł z zarobkiem.
Ja bym doceniła
Kiedyś po takiej wywiadówce rodzice dowiedzieli się że mam 12 jedynek z plastyki - za nieoddane prace. Dostałem szlaban na wszystko, do puki nie narysuję tych wszystkich prac, a co nie było takie łatwe, gdyż mój "talent" zatrzymał się chyba w przedszkolu.
Też mam talent plastyczny jak przedszkolak i gdyby nie stary i ciotka, to bym nigdy nie zdał plastyki.