#6eDUU
Czy wiedzieliście, że córka na 18 urodziny dostaje od matki zasuszony kawałek swojej pępowiny - ten, który odpada sam? Ja nie, dopóki takowej nie dostałam, w zielonej kopercie na dodatek. Ponoć gdy dziewczyna rzuci za siebie tę pępowinę, gdy idą za nią "ładni chłopcy" (jak to określiła babcia), będzie miała w życiu szczęście do facetów i wejdzie w dorosłość. Cóż, po pierwszym wyjściu z szoku podziękowałam grzecznie i schowałam cholerstwo głęboko do szafy. Aż do dzisiaj, prawie 5 lat później, gdzie dzień walentynek połączył mi się z przygotowywaniem do przeprowadzki i paskudnym humorem związanym z niedawnym rozstaniem.
Stojąc przy wyborze: targać to ze sobą do nowego mieszkania czy wyrzucić, coś mi szurnęło w głowie i postanowiłam zapewnić sobie przyszłe szczęście wykorzystując zawartość koperty.
Tak więc idę przez miasto do sklepu, ze skurczonym zaschniętym fioletowym czymś w kieszeni kurtki (nie mam pojęcia skąd taki kolor) i rzeczywiście udaje mi się całkiem szybko natrafić na grupkę całkiem-całkiem facetów idących na imprezę (wnioskując ze strzępków rozmowy). Wyprzedzam ich. Długo się nie zastanawiając, z nadzieją, że nie zauważą, że coś rzucam - lub broń boszu nie podniosą - rzucam pępowiną za ramię. Lotem koszącym spada prawie przed nosem jednej z ofiar, ale na szczęście zapadająca ciemność i chyba już jakieś przyjęte promile sprawiły, że żaden nic nie zauważył.
Zadowolona, że tak pomogłam przyszłemu szczęściu zawracam, żeby wrócić na drogę do sklepu.
Po to, żeby zauważyć, jak pies pani idącej za chłopakami obwąchuje i zjada moją pępowinę.
Nie wiem, jaką przyszłość w miłości mi to wróży, ale chyba nie jest najlepiej.
wydaje mi się że to wyznanie już kiedyś było.
Na pewno było.
Wiem, że wtedy coś gadaliśmy z @upadlygzyms, ale to było dość dawno i nie pamiętam poziomu abstrakcji naszej rozmowy 🥳
I to wcale nie tak dawno, max rok temu
"... i nie pamiętam poziomu abstrakcji naszej rozmowy"
Sądząc po temacie wyznania musiał sięgnąć chmur... :)
Nic dziwnego, bo motyw jest nad wyraz wdzięczny i aż się przymilnie prosi o wycieczkę na skrzydłach wyobraźni.
Skądś się wzięło powiedzenie "pies na baby", dla przykładu.
Fioletowy z zielonym - w biżuterii ceniony zestaw kolorów, na przykład ametyst i szmaragd 🤗
Fiolet, o który pytasz, pochodzi od gencjany, którą położna wypędzlowała Ci kikutek pępowiny po jej odcięciu.
Fioletowy z zielonym to przecież oktaryna 🤪
@ArabellaStrange
"oktaryna"
No i od razu widać, jak dawno to czytałam i ile realnych kamyków przesłoniło mi abstra-spląty Pratchetta 😁
Arabello, nie jesteś ani magiem ani czarownicą ani kotem, więc skąd wiesz jak wygląda ósmy kolor. :)
@szarymysz
Skąd wiesz, że nie jest 🧚 😻
Ponieważ rzuciła na niego czar ślepoty wybiórczej.
Sprytna jest.
Zabobon rodzi się tam, gdzie brak jest prawdziwej Wiary.