#6Wp3H

Z A poznałam się w gimnazjum. Szybko się zaprzyjaźniłyśmy i tak przyjaźń trwa już 20 lat… No właśnie, czy trwa…?
W gimnazjum i liceum było zajefajnie. Razem się śmiałyśmy i płakałyśmy, razem się upijałyśmy, uczyłyśmy, pocieszałyśmy po nieudanych związkach. Na studia poszłyśmy do innych miast, ale to niczego nie zmieniło w naszej relacji, dalej byłyśmy blisko. Byłam świadkiem na jej ślubie, a ona na moim. Pojawiły się dzieci, nasze córki są w tym samym wieku. No bajka.
Mieszkamy w różnych miastach, każda z nas została w mieście, w którym studiowała. Obie pracujemy, mamy domy, pełne rodziny. I od kiedy pojawiły się te rodziny, to mam wrażenie, że tylko ja się staram. To ja zawsze przyjeżdżam ich odwiedzić, to ja zawsze dzwonię, to ja zawsze przyjeżdżam na jej urodziny. Ona nie była u mnie ani razu, chociaż zapraszałam ja milion razy. Zawsze znajdzie jakaś wymówkę (dziecko ma chorobę lokomocyjną, mąż wyjeżdża na weekend, przyjechałaby, ale bez dzieci, a nie ma gdzie zostawić itd.). Jak się spotykamy, to jest super, nie czuję, żeby coś było nie tak…
Od pół roku nie przyjeżdżam i nie dzwonię. Ona też. Umieram w środku, tak bardzo za nią tęsknię. Cały czas rozmyślam nad tą połową mojego życia i zastanawiam się, co tu poszło nie tak. Pytałam ją nie raz, czy przyjedzie do mnie albo czy wyskoczymy gdzieś razem same bez dzieci i mężów, ale zawsze było COŚ. Biję się z myślami, czy zadzwonić… ale czuję, że jej już nie zależy. Bo jakby zależało, to odezwałaby się, prawda?
Xanx Odpowiedz

Prawda. Gdy ja przestałem się odzywać do ludzi to wyszło na to że 90% osób odpadło. I co? I cieszę sie ze nie tracę czasu dla kogoś kto nie był tego wart

livanir Odpowiedz

A tak szczerze powiedziałaś ją co Cię boli? Mam przyjaciela, który przez chorobę rodziców i nawał pracy przez miesiąc nie ogarniał życia towarzyskiego. Moze nie wiedzieć jak bardzo Cię to boleć, albo szanować Twoją decyzje, że chcesz zerwać kontakt, bo wie, że zawaliła i nie da rady to naprawić.
Powodów moze być setka, napisz jej długiego meila co czujesz. (Tylko nie na zasadzie: "Ignorujesz mnie!" "Nie dbasz o naszą przyjaźń" tylko "CZUJE się zaniedbana/ignorowana")

WhereNo

Czytam komentarze, myślę o różnych momentach naszego życia i już wiem, że ona mnie po prostu już nie potrzebuje. O dziwo, mimo że jest mi mega źle z tym, to jednocześnie jakoś mi lżej...

bazienka Odpowiedz

prawda
ale pogadalas z nia czy czekasz, az sie domysli?
jesli pogadalas i nic sie nie zmienilo, to poszukaj sobie w internecie tresci o relacjach z brakiem rownowagi znaczenia
jak ktos chce- szuka sposobow, jak nie chce- szuka powodow
inna rzecz, ze moze w tamtej czesci zycia bylyscie dla siebie wazne, a potem priorytety sie zmienily, bywa i tak

WhereNo

Nie czekam, aż się domyśli. Po prostu odpuściłam. Ona zdecydowanie szuka powodów... Chyba masz racje z tymi priorytetami. Byłam slepa strasznie...

hugendubel Odpowiedz

Może tobie w życiu poszło wyraźnie lepiej tylko tego nie widzisz bo nie wiesz wszystkiego o jej rodzinie. I koleżanka woli żeby tak zostało.

WhereNo

Nie, jej wiedzie się bardzo dobrze. Pewnie wszystkiego nie wiem, bo kontakt słabł i słabł. Kiedyś rozmawialiśmy o wszystkim, o kłopotach itd. Wydawało mi się, że wszystko wiem. Ale teraz....

Kwantowa Odpowiedz

Ja tak straciłam większość "przyjaźni". Na studiach fajnie, kontakt był. Później każda się rozjechała w inną stronę, ale jeszcze przez chwilę kontakt utrzymywałyśmy. Dopóki się nie zorientowałam, że to ja go inicjuję. Więc pomyślałam sobie, że przestanę pierwsza pisać, zobaczymy co się stanie. I tak z kilku przyjaciółek została jedna.

Czaroit Odpowiedz

Wygląda to tak, że dla Ciebie to była przyjaciółka, Ty dla niej byłaś po prostu fajną kumpelą, ale o niewielkim znaczeniu.

Znam to. Też byłam tą, która się stara, dzwoni, pisze itd. Gdy zrozumiałam, że to jednostronne, zaczęłam się powoli wycofywać i obserwować reakcję. I nic. W końcu relacja zdechła zupełnie.
Na początku było mi przykro, czasem tęskno. Ale nie zmieniłabym niczego. Po co zabiegać o kogoś, kto nie traktuje nas poważnie? Szkoda energii. Lepiej zainwestować w siebie.

Niektórzy będą Ci radzić - porozmawiaj, wyjaśnij itd. Ale nie polecam. To tylko przedłuży agonię związku. Bo osoba przyciśnięta do ściany zacznie wykręcać kota ogonem, tłumaczyć się, i przez jakiś czas faktycznie będzie aranżować spotkania. Ale na krótko. A potem zaczną się pretensje, jak to ona się musi starać i poświęcać...

Rzecz w tym, że gdy komuś na nas NAPRAWDĘ zależy, to zawsze będziemy to CZUĆ. Bez żadnych wątpliwości. A gdy ktoś ciągle ma jakieś wymówki, gdy zupełnie nie wychodzi z inicjatywą - jest to bardzo jasna informacja, gdzie stoimy w jego hierarchii wartości.

WhereNo

Czytam ten komentarz i płacze... Jak się zaczynam zastanawiać jak to było, przypominać sobie różne sytuacje to uświadamiam sobie, ze przyjaźń skończyła się bardzo dawno, tylko ja tego nie zauważyłam....

2579937 Odpowiedz

Nie każdy ma takie zasoby jak ty. Może ona w ferworze codzienności nie zdaje sobie sprawy, że to tak wygląda dla ciebie. Może przerasta ją ogrom rzeczy które ma do załatwiania a czas przecieka przez palce. Może też tęskni ale nie umie się zorganizować, bo na liście priorytetów ma swoją rodzinę. Niby tak za nią tęsknisz, zależy ci, ale wolisz się obrazić i udowodnić że masz rację, zamiast zwyczajnie z nią porozmawiać.

WhereNo

Nie obrażam się, ani nie chce udowadniać racji. Marzę o tym, żeby do mnie zadzwoniła i zapytała co słychać... Ja tak robiłam, dzwoniłam, przyjeżdżałam, proponowałam różne rzeczy. Ale czulam od jakiegoś czasu że ta relacją zaczyna mnie powoli niszczyć i postanowiłam odpuścić. Wiele razy rozmawiałyśmy. I nie zmieniło się nic, a jest wręcz gorzej. W zasadzie teraz już nie ma nic...

Nonieno2 Odpowiedz

Mam podobną przyjaciółkę. Muszę przyznać że jesteśmy na etapie tego kiedy Wy bralyscie śluby. I bardzo chcę uniknąć takiego rozwoju zdarzeń.
Myślę że i Twoja i moja mają problem z przynależnością. Bardzo jakiś lęk musi w nich być, że więcej dbają o innych niż o siebie. Wydaje im się że tak jest ok, ale przy takiej ilości wymagań jakie stawia rodzina i dzieci to takie osoby są w stanie oddać całkowicie wszystko z siebie. Ciebie traktuje jak siebie, część swojego świata, więc Ty też na tym cierpisz. Myślę, że to jest głębszy problem jej nie dbania o swoją przestrzeń i swój czas, nawet mówienie o tym że tak się czujesz nie pomoże, bo ona jest zapatrzona na oczekiwania innych.
To też jest takie coś ze Ciebie może być pewna, więc Cię zaniedbuje. A na te inne relacje sobie próbuje zasłużyć, żeby nie wiem poczuć się dobrą matką itd. Oddała się tym samym od własnej przestrzeni dla siebie i swoich spraw, zatraca tożsamość.
Może powodem też jest niegospodarność czasowa ale obstawiam to pierwsze. Moja miała podobne zachowania i uwierz to nie chodzi o Ciebie. To chodzi o nią. Chyba że jest coś o czym nie wiesz, może ma dziwny związek i gość ją ogranicza. Albo nastawia przeciwko przyjaciołom. Myślę że powinniście porozmawiać za jakiś czas. Na razie się nie odzywaj. A potem za kilka miesięcy jeśli się nie odezwie to wtedy.
Zastanów się też jaką rolę odgrywałaś, bo może była wtedy kiedy potrzebowała pomocy albo wsparcia? To jest ważne żeby wiedzieć że możemy liczyć na siebie ale nie może Cię traktować drugorzędnie a z jakiegoś niezbadanego powodu to robi.
To jest jakiś problem głębszy, jeśli się rozwiąże to będziecie mogły wnieść tę relację na inny poziom. A jeśli nie to wiedz że to nie Twoja wina i do tanga trzeba dwojga.

Moja w tym roku przeżyła olśnienie i zaczęłyśmy W KOŃCU gdzieś wyjeżdżać.
Zauważyła że żyła dla innych, że mając dwadzieściakillka lat zachowywała się jak stara matka, zajmując się wszystkimi, pomagając im, siostrzeńcami narzeczonego, a nie sobą.

WhereNo

Dziękuję za ten komentarz. Aczkolwiek boli to bardzo...

Dodaj anonimowe wyznanie