#6WUH5

Cholernie mocno nie chciałam iść na swoją studniówkę, o czym poinformowałam mamę już po pierwszym zebraniu poruszającym kwestie finansowe, rezerwację sali, itd., żebym miała spokój w sprawie balu maturalnego. Początkowo mama machnęła ręką sądząc, że zmienię zdanie jak koleżanki zaczną opowiadać o sukienkach, fryzurach, makijażach. Jestem jednak upartą bestią, powiedziałam "nie" to znaczy, że nie, au revoir. Studniówka to nie moja bajka z tysiąca i jeden powodów, no ale rodzicielka chciała mnie wystroić jak świąteczne drzewko. Już oczami wyobraźni oglądała sukienki, więc nie wytłumaczysz.

Mój starszy braciszek, cesarz, król, książę wszelakich imprez w jednej osobie, któregoś pięknego dnia doznał olśnienia: przecież to oczywiste, że nie chcę iść, skoro nie mam z kim, bo chłopaka nie miałam. "Ale nie trwóż się, droga siostrzyczko, brat zaraz ci kogoś znajdzie!". Krytykowałam każdą propozycję aż padło pytanie: to czego właściwie chcę? Idealna okazja do pokazania kochającemu braciszkowi jak bardzo w nosie mam ten bal maturalny. Oznajmiłam mu, że idealny dla mnie chłopak to wysoki, wysportowany, koniecznie oczy w kolorze niebieskim... albinos. Tak, albinos. Nie trudziłam się z tworzeniem charakteru, no bo przecież gdzie on mi tutaj, teraz albinosa znajdzie? Plan idealny, bo niemożliwy.

Ale brat ironii nie wyczuł, a jak wiadomo Polak potrafi... Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy kilka dni później weszłam do domu i zastałam tam... kumpla mojego brata z ufarbowanymi na biało włosami. Nie wiedziałam, czy zacząć się śmiać czy płakać... więc rozpłakałam się ze śmiechu.

Tak, byłam na tej nieszczęsnej studniówce.
SeiAkashi Odpowiedz

Brat geniusz 🤣

kirkel Odpowiedz

Fajnego masz brata, mogę się zamienić 🙈

Wafelka Odpowiedz

jak się bawiłaś?

Dodaj anonimowe wyznanie