#6VxhE
Rozum mówił - super, że w ogóle macie dzieci, mogłoby ich nie być wcale, dobrze, że są, zdrowe, ładne. A w głębi straszny żal, bo to inny świat, dla mnie mega odległy. Nie rozumiem chłopców, nie bawią mnie ich zabawy, samochody, bitwy, żołnierzyki, wrzaski, bijatyki.
Chcieliśmy 3 dziecko. Znów in vitro. Znów syn.
Jestem koszmarną matką. Nie akceptuję w głębi duszy swoich własnych dzieci.
Spokojnie, ja z mamą nie porozmawiam o kosmetykach i ubraniach, ojciec wojskowy był dla mnie zawsze autorytetem, boks pasją ale za to mój brat (nie jest gejem) ma świetne wyczucie stylu i mogą o tym dyskutować godzinami jak i na każdy inny temat, ja wolę historie ojca i naukę samoobrony na trawniku pod domem.
Płeć nic nie znaczy, nie musisz się bać że nie będziesz miała wspólnych pasji i tematów z dzieckiem tylko dlatego że ma penisa
Ja jeszcze dodam:
Mój brat nie jest gejem, ale za dziecka nie bawił się żołnierzykami, a właśnie lalkami. Podczas gdy ja wolałam klocki lego i piłkę nożną :D Nienawidziłam sukienek i każda próba ubrania mnie w taką kończyła sie na tym, ze specjalnie ją brudziłam lub niszczyłam ;p W dodatku brat by zdecydowanie bardziej spokojny ode mnie w szkole (Choć jak coś narozrabiał to raz a porządnie :D ).
Jak widać wszystko zależy od dziecka, a zabawa lalkami i nauka cieczenia nie zrobi z niego fajtłapy.
pieczenia* Dziwne, ze nie podkreśliło mi słowa "cieczenia".
Ja całe dzieciństwo spędziłam na zabijaniu potworów patykiem (ekhem... Mieczem), na łażeniu po drzewach, dachach szop, po murkach itd. Całe ręce i nogi w siniakach, strupach, zadrapaniach, ubrania tylko męskie po starszym bracie, jak mnie mama próbowała wcisnąć w koszulkę z kwiatkiem lub nie daj boże sukienkę, to był krzyk, bo byłam chłopiarą, nawet obcy ludzie mylili mnie z chłopcem do 13 roku życia, zwłaszcza że miałam samych kolegów, bo z dziewczynami się dogadać nie mogłam, nie lubiłam lalek, zabawy w dom, sklep itd. Więc zgadzam się, że sama płeć nie gra tutaj roli, ze mną by się Autorka nie dogadała, mimo że byłam dziewczynką.
Ja zawsze latałam po podwórku z plastikowym mieczem świetlnym, a mój brat lubił zabawę lalkami. Był płaczliwy i delikatny, zawsze ja spuszczałam łomot łobuzom, którzy go zaczepiali. A też nie jest gejem. :D
A co jeśli urodzi się córka i w wieku 4 lat powie że nie chce sukienki, a mając 7 poprosi o zapisanie na karate?
Nic się nie stanie, bo z tymi zabawami to tylko przykład. Chodzi raczej o to, że łatwiej dla autorki by było rozmawiać na trudne tematy, łatwiej też jest "dotrzeć" do córki w przypadku matki, tak jak autorka pisze, że to po prostu inny świat, w którym jest trudniej kobiecie się odnaleźć.
@Hugme, A skąd autorka może wiedzieć, że z córką byłoby jej łatwiej? Jeżeli czuje, że nie akceptuje własnych dzieci, to skąd ma wiedzieć, że zaakceptowałaby zachowania córki?
Ale tu nie chodzi o jakąkolwiek akceptacje. Inaczej interpretujesz to wyznanie niż ja. Oczywiście stereotypowo dziewczynki ciszej się bawią, nawet zabawkami przeznaczonymi dla chłopców. "Mniej jest problemów w szkole"". Autorce może sprawiałoby radość kupowania sukienek i spódniczek dla córki, przecież na samym początku to matka mówi co dziecko ma założyć. Tak samo na etapie dojrzewania łatwiej byłoby porozmawiać z córką na tzw. trudne tematy, np. o seksualności.
Jak to nie chodzi o akceptację? Przeczytaj ostatnie zdanie wyznania.
Autorka przyznaje wprost, że nie akceptuje swoich dzieci. Świat dziecka i rodziców jest tak bardzo różny, że płeć odgrywa minimalna rolę, szczególnie na początku. Myślę że autorka mogłaby wręcz skrzywdzić córkę narzucając jej stereotyp dziewczynki byleby spełnić swoje marzenie.
Patrzę na to wyznanie i tak strasznie wyczuwam stereotyp na stereotypie.
Może szczęście ci dopisze i któryś z chłopców będzie trans
Trzeba było adoptować to byś miała pewność
Nie podobają mi się rady (a raczej przytyki) w stylu "Trzeba było adoptować". Zdecydowanie nie każdy nadaje się na opiekuna "obcego" dziecka, nie każdy będzie umiał je pokochać i wychować jak własne. Jeżeli ktoś nie jest w pełni przekonany, że tego właśnie chce, niech przygarnia takiej sierotki. To zbyt wielka odpowiedzialność. To wkraczanie z butami w życie małej istoty, która nam ufa i w takiej sytuacji nie ma nikogo poza nami. Nie można tego robić tylko po to, aby ktoś nas nie skrytykował za wybranie innej opcji.
Oczywiście *niech nie przygarnia (uciekło mi zaprzeczenie).
W rodzicielstwie nie chodzi i geny.
Mam starszą córkę (4l) i młodszego syna (2l). Przy obydwu ciążach liczyłam na córki. Sama mam siostrę i bałam się i nadal trochę się boję "chłopięcego świata". Kocham obydwoje ponad życie jednak u nas sprawdzają się powiedzonka córeczka tatusia i synek mamusi. Córa od zawsze rogata nielubiąca się przytulać, za to lubiąca stawiać na swoim i synek przytulasek wpatrzony we mnie jak w obrazek. Codziennie słyszę od niego po kilka, kilkanaście razy jak mnie kocha a ostatnio do repertuaru doszło to ze jestem piękna. Potrafi patrzeć na mnie z takim uwielbieniem jak jeszcze nigdy nie popatrzyła córka. Bycie matką syna jest super!
Zrobiłaś sobie dziecko wiedząc, że może być chłopak. Zrobiłaś sobie dziecko, bo chciałaś się bawić? Dziecko to nie tylko zabawy z nim, ale i rozmowy, wychowywanie, opieka itd, itd. Jak się chce dziecko, to trzeba być na to przygotowanym.
Ja też zawsze chciałam mieć córeczkę a mam dwóch synów i kocham ich nad życie :) nie zamieniłabym ich nigdy na córkę :)
Moi rodzice też chcieli córkę, i ją mieli. Tyle, że nie dość, że wyglądam jak chłopak, zachowuję się jak chłopak, nie znoszę sukienek, w wieku czternastu lat ścięłam włosy to ostatnio oznajmiłam im, że chcę kupić garnitur. Od dwóch dni się do mnie nie odzywają :)
No, ale w każdym razie, samochody, bitwy i żołnierzyki nie są wyłączną domeną chłopców.
Nie akceptukesz swoich dzieci, bo nie bawia cie ich zabawy?! o_O Wez ty sie w leb pier* kobieto!
To był przykład.
Nigdzie nie było powiedziane, że Autorka nie akceptuje swoich dzieci (a tym bardziej nie przez ich zabawy). Wręcz przeciwnie, z tekstu zrozumiałam, że to siebie nie akceptuje, bo przerażają ją własne myśli. Ostatnie zdanie Twojej wypowiedzi jest prostackie i oburzające. Proponuję więcej czytania ze zrozumieniem, a mniej chamstwa i oceniania.
@klkr ... ostatnie zdanie wyznania "Jestem koszmarną matką. Nie akceptuję w głębi duszy swoich własnych dzieci" Wiec ja proponuje rowniez czytanie ze zrozumieniem i mniej wymadrzania sie!
Wiesz, co oznacza "w głębi duszy"? To coś, na co Autorka nie miała wpływu, a widać, że stara się to zmienić.
Ba, samo "Jestem koszmarną matką" dowodzi o tym, że bardzo kocha swoje dzieci, jeśli ma do siebie aż tak duże wyrzuty sumienia.
@klkr strasznie sie wczuwasz, negujesz wszystkie komentarze. Czy ty przypadkiem nie jestes autorka wyznania ? ( ͡° ͜ʖ ͡°) heheh
A dlaczego miałabym nie, jeśli się z nimi nie zgadzam? Nick autora podświetlony jest na niebiesko, a zresztą widać po najechaniu na mój, że ja żadnego nie dodałam.