Parę miesięcy temu umówiłem się na randkę z Kasią - dziewczyną, która bardzo mi się podobała. Chciałem, aby to spotkanie obfitowało w mocne wrażenia – takie, które zapamięta za każdym razem, kiedy o mnie pomyśli. Znalazłem więc największy rollercoaster i przez dobrych kilka minut namawiałem moją towarzyszkę, że wszystko będzie OK i że nie ma czego się bać, mimo że tak naprawdę sam nigdy na nim nie jechałem. W końcu udało się. Wsiedliśmy do wagonika, a ja w duszy obiecywałem sobie zachować spokój i kamienną twarz, aby wybranka mojego serca nie pomyślała sobie, że jestem jakimś cieniasem.
Przez pierwszą połowę jazdy piszczałem niczym mała, przerażona dziewczynka, a przez drugą wymiotowałem na wszystkie możliwe strony, przy okazji wylewnie fajdając ubranie mojej sympatii.
Randka skończyła się zaraz po wyjściu z wagonika. Kasia nigdy więcej do mnie nie zadzwoniła. Natomiast to, czego mogę być absolutnie pewien to fakt, że zapewniłem jej taką ilość wrażeń, że zawsze, gdy o mnie teraz myśli, robi jej się słabo...
Dodaj anonimowe wyznanie
No to wiesz gdzie nie organizować kolejnej randki.
W zeszłym roku umówiłem się na randkę z dziewczyną poznaną przez internet. W planie był wypad do kina, które znajdowało się w galerii handlowej, a potem kawa i ciastko. Można rzec, klasyka, co by tu mogło pójść źle. Umówiliśmy się przed wejściem. Wchodzimy do środka, idziemy w kierunku schodów ruchomych (kino było na drugim piętrze), a tu nagle ta dziewczyna zamiera i mówi, że nigdzie nie idzie, jedzie, czy jakkolwiek nazwać wjazd po schodach ruchomych, bo ona nienawidzi schodów ruchomych i nie ma bata żeby nimi podjechała na górę. Zaskoczony podrapałem się po głowie i stwierdziłem, że ok, nie ma sprawy, wjedziemy windą. A ta nagle się zdenerwowała i zaczęła krzyczeć, że do windy też nie wsiądzie, bo może ją zemdlić, a zresztą wind też nie znosi, więc nawet jakby jej nie mdliło, to też by nie wsiadła, bo nie. Zbaraniałem. Nie było innego wejścia, więc przez kilka minut głośno rozważała czego nie znosi bardziej - wind czy schodów ruchomych. A ja tak tylko stałem i nie mogłem pojąć co się tu właściwie odje****. Ostatecznie wjechaliśmy schodami ruchomymi - stwierdziła, że mniejsze ryzyko. Potem się dowiedziałem, że zwykłych schodów też nie lubi. To samo filmów i popcornu. Kawy zresztą też. To było najdziwniejsze i najbardziej kuriozalne spotkanie, jakie kiedykolwiek miałem.
Obejrzyj sobie na youtube wypadki na ruchomych schodach (mnie najbardziej zryło,jak schody wciagnely 'pod spod' kobiete i mechanizm zmiazdzyl ja zywcem..). Moze ona byla swiezo po takim seansie :D
Chciala cie splawic
@Fruktoza666 - przeszło mi to przez myśl, ale nie, chciała się później ponownie spotkać. Była jeszcze na mnie zła, że odmówiłem. Na początku myślałem, że to takie żarty, śmieszkowanie i testowanie moich reakcji, ale nie, ona była całkowicie poważna. Tak swoją drogą, moja koleżanka podłapała ten patent jak jej kiedyś opowiedziałem tę historię i spróbowała to zastosować na randce do spławienia jednego natręta. Nie zadziałało. Zadziałało naciągnięcie go na zakup lodów o smaku wszystkich możliwych smaków, które mieli w lodziarni :P
a mieszka na poziomie gruntu czy fruwa?
Do drzwi ma doprowadzoną pochylnię, jak dla wózków
Ale dlaczego nie uszanowałeś tego, że ona nie chciała jechać? Piszesz, że namawiałeś ją na to kilka minut, a to znaczy, że nie bardzo jej się ten pomysł podobał. Jasne, że można zaproponować komuś taką kolejkę, jeśli ktoś ma wątpliwości, można zapewnić, że będzie OK, ale jeśli te zapewnienia trwają kilka dobrych minut to może wypada odpuścić? Ja bym się zdenerwowała, gdyby ktoś stał nade mną kilka minut i namawiał na kolejkę, nie chciałabym zgadzać się na nią wbrew sobie, byle ten ktoś dał już spokój.
Jeśli namawiał ją kilka minut, to jeszcze moim zdaniem nie tak źle. Krótka dyskusja za i przeciw potrwa trochę, ona mogła mówić, dlaczego nie chce, on mógł próbować rozwiać jej wątpliwości. Nie namawiał jej według mnie jakoś specjalnie długo.
Czasami mnie zadziwia idiotyzm ludzi.
PS Chodzi mi o to, ze kto normalny zabiera na pierwsza randkę dziewczynę na największy rollercoaster bez żadnego doświadczenia z nim? Mógł chociaz nic wcześniej nie jeść, to by nie zwymiotował chociaz.
Zapamiętała to na pewno. Tylko zapomniałeś zapanować żeby zapamiętała dobrze
Ja wiem ze byłeś w wagoniku. Ale jak czytam wyznania tutaj to widzę że ludzie nie potrafią wymiotować jak by nie zwymiotowac na kogoś ;)